Nazi też swój ubiór mieli…
BY 3STYLEZ · 25 MAJA 2017
Zdaje się, że wszyscy znamy markę Hugo Boss. Jeden z największych domów mody na świecie. Założycielem był Hugo Ferdinand Boss, podobnież lojalny nazista. Ten właśnie fakt spowodował, iż firma zapisała się w bardzo zły sposób na kartach światowej historii. Pierwszym wielkim zamówieniem niemieckiej szwalni, było stworzenie brunatnych koszul, czyli strojów dla oddziałów SA. Byli to ludzie wzbudzający powszechny postrach, szczególnie wśród przeciwników politycznych. W 1932 roku stworzono projekt jednolitych czarnych mundurów dla SS, natomiast produkcja ich ruszyła w 2 połowie 1932 roku wraz z uniformami SA Wermachtu i Hitlerjugend. Można więc powiedzieć, że Hugo Boss mocno przyczynił się do przerażającego wygładu największych oprawców II Wojny Światowej. Trzeba jednak przyznać, że stroje oficerów były nieskazitelne. Można więc powiedzieć, że byli najlepiej ubranymi zbrodniarzami w historii. Dopiero kilka lat temu starano się przepraszać za fakt współpracy z Hitlerem, niesmak jednak pozostanie na zawsze…


W czasach współczesnych można również można spotkać nawiązania do nazistowskich mundurów. W Azji pojawił się ten absurdalny nurt pod nazwą „Nazi chic” i wbił się on w azjatycką popkulturę. Modę na to wykorzystały gwiazdki k-popu — Pritz. Zostały zmieszane z błotem za to, że nawet nie wiedzą kto nosił takie mundury. Tłumaczyły one tym, że przecież swastyka w Azji jest uznawana za znak szczęścia i pomyślności, a menadżer dodał, że znak na ramieniu ma symbolizować znak drogowy zwrócony w cztery strony ekspansji muzycznego świata… Niestety było już za późno i trend rozniósł się po Azji. Powstały bary, kawiarnie, stylizowane na te z Trzeciej Rzeszy, czy butiki oferujące podobne stroje… a jeden posiadał niezwykle wymowną nazwę „Hitler”.
Niektórzy projektanci wykorzystywali te motywy, gdyż uznawali to za bardzo kontrowersyjny motyw, co za tym idzie jest bardziej zauważalny.


Ubolewamy nad tym, że ignorancja nie boli, a zdecydowanie powinna.
Dobra, a teraz trochę poważniejszych rzeczy.
Naziści mieli również swoje własne postrzeganie sztuki. Fascynowali się wyłącznie romantycznym realizmem, wszystko inne było dla nich sztuką wynaturzoną i nie zasługiwała na uwagę ‚rasy Panów’. Nie uznawali twórczości Picassa czy Van Gogha… Stworzyli nawet specjalną wystawę, składająca się z prac awangardowych, wychodzących poza wyobrażenie przez nich pojęcia sztuki („Wystawa sztuki zdegenerowanej”).


Jednym z ulubionych artystów Hitlera był Carl Spitzweg. Niemiecki rysownik i malarz, urodziny na początku XIX wieku. Jego charakterystyczną cechą była gra światło-cień, żywe barwy i naturalizm. Większość jego dzieł Trzecia Rzesza pozyskała poprzez grabieże żydowskich domów i państw podległych. Naziści bardzo wzbogacali się sprzedając zrabowane dzieła sztuki. Część z nich po wojnie została zwrócona okupowanym krajom, a część z nich zaginęła bez wieści.

Nazizm jest również powiązany z muzyka. Hitler był wielkim fanem Richarda Wagnera. Kompozytor wpasowywał się w poglądy partyjne Adolfa. Był zagorzałym antysemitom. To rownież wpłynęło na ulubienie Wodza Rzeszy. Młody Adolf dumnie chadzał na wagnerowskie koncerty wielokrotnie. Poniżej przedstawiamy najpopularniejszy utwór Wagnera, który wielokrotnie był wykorzystywany w kinematografii.
Współcześnie również możemy spotkać nawiązania do nazizmu. Mężczyźni, kobiety i nawet dzieci śpiewają o czystości rasowej oraz niechęci do obcych ras do mocno rock’owych brzmień. Wielu z nich przedstawia swoje poglądy w dwuznacznych tekstach co by władza nie mogła im narzucić poprawności politycznej. Poniżej przedstawiamy brytyjski film dokumentalny „Nazi Hate Rock” w polskiej wersji językowej, który o tym opowiada.
Jak widać i słychać muzyka może mieć wydźwięk polityczny, a nawet siać nienawiść. Trochę to smutne, ale jeśli muzyka i sztuka jest formą wyrazu emocji i ideologii to niech tak zostanie.. i zostanie tylko w tym.
