Kiedy Zostawić Babcię w Spokoju i Zaczerpnąć Profesjonalnej Porady?

Ostatnio często spotykam się z takim pytaniem z Twojej strony: Na jakim etapie książki warto jest skonsultować się z profesjonalnym edytorem, czyli powiedzmy, ze mną?

Zazwyczaj również, kiedy spamuję internet w poszukiwaniu ofiar mojego krytycznego oka spotykam się z reakcją, że “super-fajnie, ale jeszcze nie na tym etapie”. I oczywiście kiwam na to głową i wysyłam uśmiechniętą emotikonkę, że “pewnie-spoko”, ale w głowie myślę sobie, że bardzo cieszę się, że sama taką krytykę dostałam zanim w ogóle zaczęłam pisać swoją książkę.

Ale jak to?

Jeżeli zapoznałeś się z moją stroną internetową to pewnie wiesz, że robię doktorat z Kreatywnego Pisania na Uniwersytecie w Kent. Jednak zanim zaczęłam doktorat, na tym samym uniwersytecie zrobiłam magisterkę w tym samym kierunku. Na jednym z pierwszych zajęć każde z nas (a było nas szesnaścioro, z czego tylko ja i jeszcze jedna osoba nadal pisze) dostało szansę na zaprezentowanie wybranego przez siebie tekstu po to, by inni ten tekst rozłożyli na łopatki. Chcąc zmierzyć się z prawdą zdecydowałam się na tą okazję napisać całkiem nowe opowiadanie.

W skrócie: Po zakończeniu wieloletniego związku, pięćdziesięcioletni księgowy postanawia legalnie zmienić swoją tożsamość. W mojej głowie: coś między Kafką a Saramago. Rezultat?

Pisałam je dni trzy, dopieszczając każde słowo i w duchu ciesząc się na myśl o tych szczękach, które będę zbierać z podłogi, po tym jak reszta studentów przeczyta moje małe arcydzieło. W dzień, kiedy mieliśmy to opowiadanie czytać, poczułam lekką niepewność, więc postanowiłam nawiedzić mojego nauczyciela przed zajęciami w celu podniesienia ego. No i jaki był mój szok, kiedy po przeczytaniu opowiadania, mój nauczyciel, pisarz wydany przez Faber & Faber, uśmiechnął się i powiedział, że ‘opowiadanie nie jest katastrofą’.

Oczywiście zareagowałam dokładnie tak jak obiecałam sobie nigdy nie reagować, czyli

‘ale…’

‘przecież…’

‘bo ja chciałam…’

‘to było zamierzone…’

itd, no stara bajka po prostu, tysiąc razy dziennie takie maile teraz czytam. Alex Preston (ten właśnie nauczyciel- jego ostre słowa możecie przeczytać między innymi w the Guardian, gdzie znęca się nad innymi pisarzami) pokiwał głową, dając mi wylać wszystkie żale, po czym dał mi najważniejszą radę, jaką w życiu dostałam.

Na tym etapie chcę zaznaczyć, że Alex nie był pierwszą osobą, od której tą radę słyszałam, ale był pierwszą osobą, która tą radę zaadresowała bezpośrednio do mnie. Więc nastaw ucha, drogi czytelniku, bo oto ona:

Alex powiedział, żebym napisała coś o dorastającej dziewczynie, może takiej, która przyjechała z Polski do Anglii i próbuje się zaakomodować.

W tym momencie trafił mnie szlag, który postanowiłam subtelnie wyrazić szydząc z tej rady, mówiąc, że to taka klisza, o jezu, i co jeszcze.

W klasie o moim opowiadaniu powiedziano niewiele. Ludzie rozmawiali o pierwszym zdaniu (że fajne), ale tak poza tym to nikt za bardzo nie chciał nic analizować, więc oczywiście załamałam się strasznie.

Trzy tygodnie późnie miałam pierwsze zdanie powieści, nad którą pracuję dzień w dzień od dwóch lat. Jest o dziewczynie (19 lat), która wyjechała z Polski do Anglii, ale teraz wraca z powrotem, na pogrzeb dziadka i stara się podjąć decyzję, w którym kraju wolałaby żyć.

Nigdy wcześniej nie pisało mi się tak dobrze. Nigdy wcześniej nie miałam tak silnego uczucia, że tylko ja mogę opowiedzieć tą historię. Że ta historia jest Moja. Pisanie o tym, co znam sprawiło, że zaczęłam skupiać się na pisaniu ‘prawdy’, a nie na tworzeniu ładnych opisów, wartkiej akcji i ekstrawaganckich bohaterów. I po raz pierwszy moje pisanie zdobywa recenzje, świetne recenzje, w środowisku profesjonalnym.

Dlatego właśnie wydaje mi się, że jeżeli chodzi o zasięganie rady wśród ludzi, którzy znają się na rzeczy jest dobre na każdym etapie, a właściwie im wcześniej tym lepiej. Może jest w Tobie powieść, o której nawet nie wiesz, a która tylko czeka, aż ktoś ją wykopie.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.