Internet a media społecznościowe

Long time ago in a galaxy far, far away sprawa była prosta: był sobie świat rzeczywisty oraz świat wirtualny. Granica pomiędzy nimi była jasna, stanowił ją modem, a każda próba wyjścia ze świata realnego do wirtualnego obwieszczana była niby to fanfarami, niby to trąbami jerychońskimi, zwiastującymi apokaliptyczną katastrofę, kilkoma dźwiękami zwiastującymi próbę połączenia się z numerem 0202122.

Tak, to bardzo zamierzchła przeszłość, prehistoria internetu, być może dla niektórych to czas sprzed ich narodzin. Dziś świat wygląda trochę inaczej: coraz więcej rzeczy jest domyślnie podłączonych do internetu i nieraz trzeba się mocno nagimnastykować, żeby pozostać offline. Przez to, a także przez wiele innych drobnych rzeczy, posługiwanie się rozróżnieniem pomiędzy światem realnym a wirtualnym (czyli głównie internetem), staje się dla mnie coraz bardziej bezużyteczne i sztuczne. Ale to jest nie to, o czym chciałem napisać. Zmierzam bowiem do jeszcze bardziej subtelnego rozróżnienia: media społecznościowe a reszta internetu. Dla większości osób to pewnie nie ma większego znaczenia, ja też wcześniej o tym nie myślałem. Jednak to, co zobaczyłem, zaczęło mnie zastanawiać.

Potrzebowałem zrobić pewnego rodzaju podsumowanie mojego korzystania z internetu. Pojawiły się pozycje: strona internetowa, blog, portal/medium społecznościowe. Na początku wydawało się to banalne: strony nie mam, bloga nie prowadzę, zostają tylko media społecznościowe. Te ostatnie, to wiadomo: facebook i twitter (tak, prowadzę ubogie życie (wirtualne)). Pewne wahanie pojawiło się już przy medium.com: czy to jeszcze medium społecznościowe (w domyśle: taki twitter bez ograniczenia długości wpisu) czy platforma do blogowania (nowa, częściowo uboższa wersja bloggera czy wordpressa) z rozwiniętą stroną społecznościową (taka nowa, bardziej współczesna, choć częściowo też uboższa wersja jogger.pl, o większym zasięgu)? Ze względu na powiązanie z twitterem, stwierdziłem, że to jednak portal społecznościowy.

Idąc dalej, wątpliwości zaczęły się powiększać: jak sklasyfikować np. takie endomondo? Czy to jeszcze notes z funkcją trenera i rozbudowanymi statystykami dla miłośników sportu czy może kolejny portal społecznościowy? Z jednej strony funkcje społecznościowe nie są tam jakoś specjalnie rozbudowane, ale jednak są. Poza tym, łatwo się integruje z innymi portalami społecznościowymi, czy to przez logowanie i “zarządzanie tożsamością”, czy też przez publikowanie wyczynów w innych miejscach, by zebrać więcej gwiazdek, serduszek, kciuków…

Pomijając kilka podobnych przykładów, jak choćby goodreads, przeskoczmy do MOOCów. I znów sytuacja nie jest tak banalnie prosta. Weźmy np. edx’a. Z jednej strony jest to dobre miejsce, żeby poszerzyć swoje horyzonty, wejść na dobrym poziomie w nowe zagadnienie. Jednak większość (wszystkie?) kursy, jako zadanie pierwszego tygodnia proponują, by się przedstawić, przywitać z kolegami. A po zakończeniu kursu, oferują bardziej czy mniej wirtualny certyfikat, którym można pochwalić się swoim znajomym czy potencjalnemu pracodawcy, wszystko dobrej integracji z innymi mediami społecznościowymi.

Na koniec, spójrzmy jeszcze na powiązanie narzędzi z portalami społecznościowymi. Jak choćby todoist, z którego można skorzystać logując się przez niektóre z mediów społecznościowych. Niby to tylko dodatek, pewne ułatwienie i przyspieszenie, bez konieczności korzystania z emaila, grzebania w spamie i klikania linków. Ale jednocześnie dostaje się także dostęp do społeczności, forum użytkowników. I znów, czy to tylko narzędzie, czy nowe, kolejne, częściowo okrojone medium społecznościowe?

Nie jest to wyczerpujące rozważanie, raczej kilka luźnych myśli. Przykłady możnaby mnożyć i pewnie dobrać ciekawsze. Jednak już na podstawie tego, co napisałem, można postawić pytanie, może trochę na wyrost: czym jest dzisiejszy internet? Czy jest to internet mediów społecznościowych? Chyba można zaryzykować odpowiedź twierdzącą.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.