Highlighted by Karol Jastrzębowski

See more

Rola prawnika. Wracając do roli prawnika i wyboru optymalnego modelu umowy. Obserwując funkcjonujące na rynku umowy wdrożeniowe można niejednokrotnie odnieść wrażenie, że piszący je autor za punkt honoru postawił sobie zmaksymalizowanie szans swojego klienta na wypadek procesu sądowego. Cóż, na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie wolno mieć pretensji. Pytanie tylko czy właśnie o to w umowach wdrożeniowych chodzi? Czy to ma być jej zasadniczy cel? Cóż, oczywiście znany jest pogląd, że umowy pisze się na złe czasy, bo jak są tzw. „dobre” czasy (tj. dogadujemy się) to nikt przecież umowy nie potrzebuje. Problem w tym, że taki pogląd ma się nijak do umów wdrożeniowych. Złożoność i stopień skomplikowania wdrożeń informatycznych wymuszający konieczność precyzyjnego opisania praw i obowiązków stron oraz zasad ich wzajemnej współpracy w ramach przebiegu projektu wdrożeniowego to tylko niektóre elementy kontraktów wdrożeniowych, konieczne właśnie po to, żeby strony mogły się w ramach projektu dogadać. We wdrożeniach nie chodzi o to, żeby wyeliminować wszystkie ryzyka prawne. We wdrożeniach chodzi o to, żeby się udały. Ryzyka będą zawsze. Przy tej skali przedsięwzięcia nie da się ich całkowicie wyeliminować. Rolą prawnika jest zmaksymalizowanie szans powodzenia projektu przy wykluczeniu ryzyk nieakceptowalnych. Nie chodzi zatem o to, żeby zmaksymalizować szanse klienta na wypadek procesu sądowego, ale raczej o zmaksymalizowanie szans na to, aby do takiego procesu nie musiało w ogóle dojść czyt. wdrożenie się powiodło. A jeśli już mowa o ryzykach to przyjrzyjmy się, które z nich łączą się z modelami umów wdrożeniowych odpowiadających poszczególnym metodykom.