Startup a pozyskiwanie kapitału, w tym przez ICO/tokenizację

1. Wstęp

O start-up’ach — w czasach, w których żyjemy, słyszał chyba już każdy. Czym dokładnie jest startup? Najpopularniejsza definicja należy do Steve’a Blanka (autora książki Podręcznik budowy start-upu) i mówi ona, że start-up to tymczasowa organizacja, która poszukuje rentownego, skalowalnego
i powtarzalnego modelu biznesowego. Definicji jest tyle, ile wypowiadających się. Niemniej można wszystko to podsumować kilkoma cechami takimi jak: krótka obecność i działalność na rynku (tutaj również zakresów czasowych jest tyle, ile źródeł, ale najczęściej mówi się o okresie do 10 lat), innowacyjność (głównie branża technologiczna/informatyczna, obszary big data, IoT , wykorzystanie sztucznej inteligencji itp.) oraz wspomniana już skalowalność, a także dość wysokie ryzyko danego przedsięwzięcia i towarzysząca mu niepewność powodzenia. Ponadto startup nastawiony jest na odniesienie światowego sukcesu w szybkim tempie, nie wykorzystując przy tym dużych środków finansowych.

Ostatnie zdanie brzmi pięknie, wręcz utopijnie. I być może w pierwszych fazach rozwoju start-upu finansowanie nie jest konieczne, może on opierać się wyłącznie na pomyśle. Jednakże z biegiem czasu pojawią się koszty, a w zasadzie skąd początkujący przedsiębiorcy mają pozyskać jakiekolwiek nakłady na dalsze rozwijanie swoich pomysłów? Wbrew pozorom, opcji jest całkiem sporo. Na początku jednak warto opisać fazy życia start-upu, gdyż samo finansowanie jest z nimi ściśle powiązane.

2. Fazy rozwoju start-upów

Często spotykany opis dzieli start-up na pięć etapów [1]:

Pre-seed

Jest to najwcześniejsza faza rozwoju start-upu i należy do niej zainicjowanie pomysłu na biznes, wstępne założenia jego realizacji, a także powstanie koncepcji produktu. Choć potrzebne wtedy środki nie są wysokie/wygórowane, oczywistym jest, że nikt w nas oraz (jedynie) naszą ideę, zbyt chętnie nie zainwestuje. Na tym etapie pomocy trzeba szukać u tych, którzy nam bezgranicznie ufają. Stąd wzięła się zasada wykorzystania funduszy FFF — Family, Friends, Fools (rodzina, przyjaciele, „głupki”). Podkreślić należy słowo pomoc, gdyż osoby te nie mogą oczekiwać szybkiego zwrotu z inwestycji, możliwy jest on po 5, a nawet 10 latach. Warto również wspomnieć o akceleratorach biznesu, które z założenia nastawione są na wspieranie biznesu przez dłuższy okres, podczas jego dojrzewania.

Seed

Drugi etap rozwoju charakteryzuje się posiadaniem prototypu produktu, bądź nawet oferowaniem gotowego produktu na rynku. Podobnie jak w poprzedniej fazie inwestowanie w start-up wiąże się z dużym ryzykiem i brakiem zysku, wciąż niemożliwe jest otrzymanie kredytu zatem nadal konieczne jest korzystanie głównie z kapitału własnego. Jednakże mając gotowy produkt, a nie samą ideę, o której mowa była w pierwszej fazie, o wiele łatwiej będzie nam pozyskać finansowanie, oraz pomoc merytoryczną, bardzo potrzebną na tym etapie rozwoju biznesu, od aniołów biznesu oraz funduszy zalążkowych.

Early Stage

W tej fazie przedsiębiorstwo coraz mocniej buduje swoją pozycję na rynku, niemniej nadal potrzebuje funduszy zewnętrznych, ponieważ zwiększają się nakłady na jego rozwój. Finansowanie start-upu jest ciągle obarczone bardzo wysokim ryzykiem operacyjnym dlatego też kapitał obcy wciąż jest kosztowny i mało dostępny. Na tym etapie możemy już próbować pozyskać fundusze Venture Capital.

Rys. 1 Finansowanie poszczególnych faz cyklu życia startupu [1]

Expansion, Late Stage

Start-up jest na etapie rynkowej stabilizacji ale ciągłej ekspansji, posiada już sprawdzony model biznesowy i cechuje się wysoką rentownością. Dlatego też znacznie łatwiejszy jest dostęp do kapitału potrzebnego na dalszy rozwój, w tym także obcego. W tej fazie przeważa finansowanie z kredytów bankowych i pozabankowego kapitału dłużnego, funduszy Venture Capital i Private Equity.

3. Możliwości pozyskiwania kapitału

Aniołowie biznesu

Dlaczego aniołowie? Ano dlatego, że pomijając pomoc finansową, otrzymujemy od nich wsparcie również w obszarze rozwoju i zarządzania naszym biznesem. Inwestorzy ci w dużym stopniu sami decydują o wyborze projektów, w które się angażują, kierując się przy tym własnymi zainteresowaniami, preferencjami i ambicjami. Chcą przekazać swoją wiedzę młodym osobom, uczestniczącym w rozwoju branży ważnej dla danych aniołów. Co możemy zyskać na tego rodzaju współpracy? Oczywiście kapitał, a poza tym, niezwykle istotne dla osób stawiających w biznesie pierwsze kroki, doświadczenie w prowadzeniu przedsiębiorstwa, kontakty biznesowe czy wiedzę finansową i marketingową. Ponadto procedura pozyskania funduszy jest znacznie łatwiejsza niż choćby w przypadku Venture Capital (w odróżnieniu od VC, aniołowie nie wymagają due dilligence). Jednakże są też wady tego rozwiązania. Jako, że aniołowie biznesu nierzadko są inwestorami lokalnymi, ich zainteresowanie zazwyczaj ogranicza się do firm położonych blisko nich samych, najczęściej nie dysponują zapleczem analityków (samodzielne praca na każdym etapie: poszukiwanie projektów, analiza, ocena itd.) a tym samym nie są w stanie podołać więcej niż 2–3 projektom jednocześnie. Pociąga to za sobą wyższe ryzyko inwestycyjne a dla start-upu oznacza to konieczność zapewnienia znacznie wyższej oczekiwanej stopy zwrotu, niż z udziałem Venture Capital.

Venture Capital

Na początku warto powiedzieć czym dokładnie jest Venture Capital. Według definicji (zaczerpniętej z książki The Venture Capital Cycle) jest to „wolny zasób funduszy pieniężnych służący wspieraniu inwestycji w przedsięwzięcia charakteryzujące się ponadprzeciętnym potencjałem rozwoju; kapitał ten jest zarządzany przez specjalnie utworzone formy prawne zwane funduszami”. Są to inwestycje na niepublicznym rynku kapitałowym, w projekty będące we wczesnych fazach rozwoju (wysokie ryzyko niepowodzenia). Fundusze te mają na celu zainwestowanie w przedsięwzięcie a następnie osiągnięcie zysku przez odsprzedaż akcji lub udziałów, po oczekiwanym wzroście wartości przedsiębiorstwa (typ equity finansowania — udziały w zamian za kapitał). Mówiąc o VC nie można pominąć również takiego pojęcia jak Private Equity. Co różni te dwa źródła finansowania? Najistotniejszym kryterium jest etap rozwoju przedsiębiorstwa. Jak już wspomniano Venture Capital nastawiony jest na początkowe fazy cyklu życia firmy, natomiast Private Equity na późniejsze etapy funkcjonowania biznesu, i w przeciwieństwie do VC, ma w perspektywie możliwość wykupu danego przedsiębiorstwa. Nie należy mylić tych dwóch pojęć, poprawnym jest stwierdzenie, że VC to pewnego rodzaju odmiana PE, inwestująca w projekty niebędące w zaawansowanym stadium rozwoju.

Co możemy zyskać decydując się na uzyskanie kapitału z Venture Capital? Z pewnością doradców, którzy podobnie jak aniołowie biznesu przekażą nam wiedzę merytoryczną (finanse, marketing, prawo itd.), ale istnieje szansa, że będą robić to z nieco mniejszym zaangażowaniem. Do tego trzeba dodać niski koszt kapitału (gdyż nadal nie jest to kapitał obcy nakładający wysokie koszty finansowe) dość długi charakter inwestycji wynoszący od 3 do 7 lat, a także wzrost wiarygodności kredytowej.

Podczas poszukiwania funduszy i podejmowania decyzji skąd chcemy je uzyskać, trzeba pamiętać o tym, że w przypadku VC sprzedając udziały poniekąd sprzedajemy swoją niezależność. Ponadto — miejmy w głowie due dilligence. Jest to skomplikowana, czasochłonna analiza wymagająca dużego nakładu kosztów ze strony przedsiębiorstwa. Niemniej pocieszający jest fakt, że badań tych wymaga się zwykle w przypadku inwestycji w firmy rozwinięte, start-upy zaś mogą przejść analizę due dilligence w okrojonym zakresie, czasami nawet wystarcza sam biznesplan. Wymaganych formalności jest jednak nadal całkiem sporo.

Kredyty i pożyczki bankowe

W przeciwieństwie do wcześniej omawianych rozwiązań będących wykorzystaniem kapitału własnego, te stanowią kapitał obcy. Są one dostępne dopiero w momencie, gdy nasza pozycja jest już choć trochę ugruntowana. Pomimo wielu zalet takich jak choćby fakt, że liczba ofert na tym rynku jest bardzo wysoka (do tego są one ogólnodostępne), czy też to, że zachowujemy całkowitą kontrolę nad przedsiębiorstwem, można łatwo zauważyć wiele wad. Będąc start-upem na wczesnym etapie rozwoju, będzie nam naprawdę trudno uzyskać pomoc ze strony banku, a jeżeli już nam się to uda, spotkamy się z wysokimi odsetkami i prowizjami. W Polsce, na tę chwilę rozwiązanie jakim jest kredyt bądź pożyczka, może być atrakcyjne dla rozwiniętego biznesu, natomiast dla początkującego start-upu zdecydowanie mniej.

4. Skąd czerpią kapitał polskie start-upy? (Raport 2017)

Pomimo, że start-upy na dobre weszły w życie codzienne rynku inwestycyjnego, liczba tych, które wybierają samofinansowanie rośnie. Porównując dane z roku 2016 i 2017, jest to kolejno 50% i 68% badanych, którzy deklarowali finansowanie ze środków własnych. Jeżeli zaś chodzi o kapitał zewnętrzny — największą popularnością cieszą się fundusze Venture Capital, zaraz za nimi są pieniądze publiczne pochodzące ze środków unijnych (PARP/NCBiR) a następnie pieniądze pochodzące od aniołów biznesu. Nieco mniej popularny jest kapitał pozyskiwany w ramach akceleratorów, zarówno krajowych jak i zagranicznych, najrzadziej natomiast start-upy korzystają
z pomocy strategicznych inwestorów branżowych i banków.

Rys. 2 Źródła kapitału polskich start-upów (rok 2017) [3]

Rys. 3 Przewidywane źródła kapitałów polskich start-upów (rok 2017) [3]

Według raportu z września 2017 r. 41% badanych przedsięwzięć zarabiało systematycznie, dzięki pozyskiwaniu klientów na swoje produkty i usługi. Wśród tej zarabiającej grupy, 60% odnotowywało przychody do 100 tys. zł miesięcznie, natomiast 15% ponad 0,5 mln zł. Ciekawym wnioskiem jest również to, że 80% start-upów biorących udział w badaniu, korzystających z zewnętrznego finansowania, nadal posiadało minimum 50% udziałów w swojej firmie.

Rys. 4 Czy startupy generują zyski? [3]

Rys. 5 Jakie zyski generują startupy? [3]

5. Inne metody pozyskiwania funduszy

Crowdfunding

Jak widać na zestawieniu, crowdfunding, czyli forma finansowania projektów przez społeczność wokół nich utworzoną, nie jest w naszym kraju zbyt rozpowszechnioną metodą pozyskiwania kapitału na rozwój biznesu. Niemniej w porównaniu do roku 2016 (tylko 2% badanych zadeklarowało środki uzyskane z tego źródła), tendencja jest wzrostowa. Wyróżnia się kilka rodzajów crowdfundingu takich jak: dotacyjny, oparty na nagrodach bądź przedsprzedaży, udziałowy oraz dłużny.

ICO

Initial Coin Offering jest stosunkowo nową metodą zdobywania funduszy przez start-upy. Różnica w stosunku do poprzednich, które zostały już omówione, jest taka, że w tym przypadku inwestuje się w projekty oparte na technologii blockchain, a także samo zainwestowanie kapitału odbywa się zamiast przy użyciu tradycyjnych pieniędzy — środkami stokenizowanymi (kryptowaluty i tokeny). Na czym więc dokładnie polega ICO? Zespół posiadający projekt właśnie w technologii blockchain, wypuszcza część swoich tokenów (czasami zwanych też coinami), zanim trafią one do właściwego handlu na giełdzie. Osoby je (tokeny lub coiny) nabywające tym samym sponsorują zespół i ich innowacyjny pomysł, nie jest to w każdym przypadku jednoznaczne z posiadaniem udziałów w tym przedsięwzięciu.

6. DELOITTE — dojrzałość ekosystemu start-upów w Polsce

W 2015 r. Deloitte po raz pierwszy zakwalifikował Polskę do 40 najlepiej rozwiniętych krajów na świecie w badaniu ekosystemu start-upów. Tym samym powstała Diagnoza ekosystemów startupów w Polsce wydana w czerwcu 2016 r. Badanie to oparte jest o model dojrzałości stworzony przez firmę Deloitte Model, obejmujący pięć kluczowych obszarów dla ekosystemów start-upów: finansowanie, regulacje prawne, kapitał ludzki, kapitał społeczny oraz otoczenie instytucjonalne. We wrześniu 2017 roku przeprowadzono aktualizację modelu w Polsce, niestety nie wskazała ona istotnych zmian. Polska najlepiej (choć wciąż poniżej przeciętnej) radzi sobie w obszarze otoczenia instytucjonalnego
i regulacji prawnych, nieco gorzej w zakresie kapitału ludzkiego, najgorzej zaś w kwestii finansowania (które mimo wszystko odnotowało wzrost dzięki zmianom na rynku Venture Capital) oraz kapitału społecznego, które odnotowało spadek względem poprzednich badań. Jest to niepokojące gdy myślimy o możliwościach rozwoju, zarówno omawianego ekosystemu jak i innych obszarów gospodarki.

Rys. 6 Średnia dojrzałość Polski w badanych obszarach na rok 2015 — opracowanie własne Deloitte [4]

Rys. 7 Średnia dojrzałość Polski w badanych obszarach na rok 2017 — opracowanie własne Deloitte [4]

7. W jaki sposób wydawane są pieniądze publiczne na startupy w Polsce [5]

12,3 mld zł — tyle wydano pieniędzy ze środków publicznych na start-upy w Polsce w latach 2006–2013. Mówimy tu o funduszach z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka: 8.1 (środki bezpośrednio skierowane do młodych firm) oraz 3.1 (finansowanie funduszy wspierających start-upy), a także o środkach wydanych przez samorządy. Efekty powinny być już dawno widoczne, ale jak jest w rzeczywistości? Lepiej radzą sobie projekty, które finansowania nie dostały niż te, które je otrzymały.

Jak mówi Andrzej Kuśmierz, inwestor i lider Warszawskiego Akceleratora Technologicznego WAW, namawia projekty, z którymi współpracuje, aby korzystały z pieniędzy publicznych wyłącznie wtedy, gdy prawdopodobieństwo powodzenia jest naprawdę wysokie, jak również by robiły to jak najpóźniej, najlepiej dopiero w momencie, w którym wiedza już co promować i produkować, do tej chwili zaś korzystać ze środków inwestorów, rodziny i przyjaciół. Z kolei zdaniem Aleksandra Szaleckiego, inwestora i twórcy start-upów, „Państwo powinno dawać wsparcie rzędu 50–60% i żądać zwrotu kapitału, a nie zysku, a także nie wtrącać się do zarządzania”. Jak twierdzi, fundusze choćby z programu 3.1 POIG (2006–2013) wydano bez widocznych efektów, a sam program jest przykładem „przepalania środków dla funduszy”.

Problemem jest m.in. fakt, że duże sumy dawane są przedsięwzięciu jednorazowo, bez możliwości cofnięcia. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem wydaje się podzielenie dużej sumy na kilka mniejszych, wydanie jednej puli na start a następnie wyznaczenie poszczególnych celi, po których osiągnięciu otrzymuje się kolejne finansowanie.

Co więcej, gdy na rynku zaczyna być „za dużo” pieniędzy, wymagania założycieli zaczynają gwałtownie rosnąć, czują się oni zbyt pewnie ze swoimi pomysłami, które nie zawsze są interesujące i oryginalne.

Ponadto środki unijne są mało elastyczne dlatego też nie są dobrym rozwiązaniem w przypadku projektów we wczesnej fazie rozwoju. Otrzymując dotację musimy mieć już gotowy pewien plan działania a oczywistym jest, że mając do czynienia z projektami dotyczącymi nowoczesnych technologii plan zmienia się bardzo często. Jednakże gdy pieniądze są już w naszych rękach, musimy działać zgodnie z harmonogramem zawartym we wniosku, nawet jeśli po drodze okaże się, że nie tak sobie to wyobrażaliśmy.

Kolejną ważną i dość niepokojącą kwestią w temacie wykorzystania dotacji jest fakt, że inwestując publiczne pieniądze całe ryzyko jest państwowe natomiast zysk prywatny, gdy nastąpi wyjście kapitałowe, nie trzeba dzielić się niczym z państwem, nie trzeba nawet oddawać kapitału.

Na niewiele zdały się również państwowe inkubatory oraz parki naukowo-technologiczne. Nierzadko byli w to zaangażowani ludzie niezwiązani z nowoczesnymi technologiami dlatego też najczęściej projekty takie się nie udawały. Najbardziej udane polskie start-upy nie korzystały z rządowych dofinansowań, natomiast często inwestowali w nie aniołowie biznesu. Dlatego też zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby większe wsparcie właśnie dla nich, niż bezpośrednio dla samych projektów czy funduszy. Jak już wspomniano wcześniej w artykule, aniołowie zapewniają nie tylko wsparcie finansowe ale także merytoryczne i inwestują najczęściej w interesujące ich samych przedsięwzięcia.

8. Ograniczenie funduszy

W ostatnim czasie głośno jest o zmianie sposobu przyznawania grantów start-upom. Jak się okazuje tzw, fundusze BRIdge Alfa (prywatne akceleratory wspófinansowane przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju aż do 80% ze środków publicznych — krajowych i unijnych) nie będą mogły przekazać pojedynczemu startupowi więcej niż 200.000 euro. Jak poinformował NCBiR na początku sierpnia 2018 r., w związku z nowelizacją Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego zmieniła się definicja beneficjenta pomocy grantowej, a ma ona bezpośrednie przełożenie na system finansowania projektów ze środków pochodzących z budżetu Unii Europejskiej. NCBiR dodał również, że „przestaje mieć prawo do akceptowania decyzji inwestycyjnych w ramach programu BRIdge Alfa, które przekraczają 200.000 euro”. Ale od początku.

Program BRIdge Alfa nastawiony jest głównie na wspieranie projektów B+R czyli badawczo-rozwojowych. Jest on przedłużeniem wcześniej wspomnianego programu 3.1, jednak niektóre jego efekty są znacznie bardziej obiecujące niż w przypadku poprzednika. Jak to działa? W skrócie BRIdge Alfa polega na przekazaniu przez NCBiR pieniędzy funduszom inwestycyjnym, które od siebie dają jeszcze minimum 20% całej kwoty inwestycji (większość tych funduszy jednak nie ma więcej własnych środków, niż wspomniane 20% i z reguły 80% ich budżetu to pieniądze publiczne) a następnie samodzielnie wybierają start-upy, które chcą finansować.

Co oznacza nałożona granica na kwotę dofinansowania? Przede wszystkim konieczność szukania kapitału prywatnego na dużo większą skalę niż dotychczas. Mechanizm dotyczący korzystania ze środków publicznych w Polsce dawał bardzo duże poczucie bezpieczeństwa funduszom inwestycyjnym BRIdge Alfa i z reguły nie zmusił do aktywnego poszukiwania dodatkowych środków dla hodowanych startupów, niż dotychczas gwarantowane państwowe kilka milionów złotych per jeden startup. Dzięki unijnej nowelizacji sytuacja ta może się diametralnie zmienić. Naszym zdaniem — może to wyjść wszystkim na dobre.

9. SEIS — system wzorcowy

Przykładem państwa, w którym granica 200 tysięcy euro funkcjonuje od lat, a ekosystem start-upów ma się świetnie, jest Wielka Brytania (UK). Wszystko za sprawą dwóch programów: SEIS (Seed Enterprise Investment Scheme) oraz bliźniaczego EIS (Enterprise Investment Scheme). Pierwszy z nich powstał
z myślą o spółkach na bardzo wczesnym etapie rozwoju i pomaga im zebrać kapitał oferując inwestorom ulgi podatkowe w zamian za inwestycje w udziały start-upu. Drugi z nich działa na podobnych zasadach przy czym adresowany jest do start-upów w bardziej zaawansowanej fazie rozwoju. Dzięki SEIS inwestorzy prywatni (z reguły aniołowie biznesu) mogą liczyć na odciągnięcie od podatku do zapłaty w UK wartości inwestycji w udziały start-upu. Jeżeli chodzi o warunki, jakie spełnić musi spółka to przede wszystkim nieznaczny zakres i niedługi okres działalności (mniej niż 25 zatrudnionych osób, mniej niż 200.000 GPB aktywów, nie więcej niż 2 lata działalności). Kapitał otrzymany od inwestorów będzie objęty ulgą w ramach programu SEIS tylko do kwoty 150.000 GBP i będzie musiał być wydany na działalność spółki w okresie 3 lat od uzyskania kapitału. Jeśli zaś chodzi o warunki, które musi spełnić inwestor by móc skorzystać z SEIS to głównie ograniczenie udziałów w start-upie do 30%, konieczność pozostania właścicielem udziałów przez minimum 3 lata od dnia ich objęcia oraz niepozostawanie w stosunku pracy z danym start-upem.

Ulga o której mówimy, wynosi aż 50% kosztów poniesionych na nabycie udziałów z takim ograniczeniem, że roczne inwestycje objęte przez SEIS wyniosą nie więcej niż 100.000 funtów. Może być ona wykorzystywana przez okres kolejnych 5 lat od roku, w którym dokonana była inwestycja. W przypadku EIS ulga wynosi 30% natomiast kwota kapitału objętego EIS może wynosić 5.000.000 GPB w ciągu roku.

Ten system działania jest świetnie wytłumaczony na przykładzie trzech scenariuszy na stronie www.syndicateroom.com. Wyobraźmy sobie, że inwestujemy w przedsięwzięcie 1000 funtów. W pierwszym przypadku firma, w której sukces uwierzyliśmy, bankrutuje. Ponieważ przysługuje nam 50% zwrotu od tego, co zainwestowaliśmy, otrzymujemy 500 funtów ulgi podatkowej. Ponadto, w przypadku niepowodzenia dostajemy także tzw. loss relief, który jest równy iloczynowi naszego progu podatkowego (w tym przypadku przyjmujemy 45%) i 50% zainwestowanej kwoty (w sumie 225 funtów). Reasumując — inwestując 1000 funtów w przedsiębiorstwo, które upada, jesteśmy stratni tylko 275 funtów. W scenariuszu drugim inwestujemy taką samą kwotę w firmę, która po kilku latach działalności jest sprzedana za taką samą wartość, jaką miała na samym początku. Również w tym przypadku otrzymujemy 500 funtów ulgi podatkowej, ale zamiast loss relief zyskujemy profit ze sprzedaży wynoszący 500 funtów. W trzecim, ostatnim scenariuszu przedsiębiorstwo, w które zainwestowaliśmy 1000 funtów podwaja swoją wartość po kilku latach obecności na rynku. Na potrzeby tej historii przyjęto, że posiadamy 28% udziałów a nasz próg podatkowy wynosi 45%. Po raz trzeci otrzymujemy 500 funtów ulgi ale także 2000 funtów profitu ze sprzedaży firmy gdy ta postanowi wycofać się z działalności.

https://www.syndicateroom.com/investors/seed-enterprise-investment-scheme-seis-tax-relief

Pomijając sprawę innej formy wydatkowania pieniędzy publicznych (czyli przez zmniejszenie obciążeń podatkowych dla inwestujących w innowacyjne startupy w UK), pojawia się jeszcze jeden bardzo ważny aspekt rynkowy opisanej wyżej metody, o którym zapomina reszta część Europy, poza UK. Ta metoda działa po prostu świetnie od strony rynkowej. Duża ilość inwestorów prywatnych wierzących w startup od samego początku, wspierających go radami, kontaktami i swoją energią — daje ogromną moc projektowi w tzw. social networkingu, a także w tradycyjnej promocji projektu metodą „szeptaną”. Poprzez ciągłą i zaangażowaną promocję startupu w najbliższym otoczeniu przez tych inwestorów — wiedza rynku o zamierzeniach/prototypie startupu rośnie w błyskawicznym tempie. Ludzie zaczynają dociekać, czym tak naprawdę chce się zająć młode przedsiębiorstwo, dyskutują o tym z założycielami, a interakcja i dyskusja pozytywnie wpływają na dopracowanie/rozwój koncepcji, a przede wszystkim — inicjalne testowanie prototypów produktów. To pozwala na ich znacznie lepsze przystosowanie do potrzeb rynku, czy też bardzo aktywne kształtowanie potrzeb rynkowych na grupie wczesnych odbiorców przez sprawny dział marketingu startupu. A przecież promocja/marketing to jedna z najważniejszych rzeczy dla startupu na początku jego działalności. Crowdfunding udziałowy w wersji UK zapewnia od samego początku to, że inwestorzy dostarczają nie tylko kapitału, ale także wspomagają znacznie promocję przedsięwzięcia (bez dodatkowych kosztów ze strony startupu), jak i też sa pierwszymi, zaangażowanymi testerami produktów startupu. Wszystko zamyka się w zakresie „win-win” pomiędzy startupem a jego inwestorami — im lepiej startup wejdzie w rynek, tym lepszy zwrot z inwestycji będą mieli inwestorzy, tym bardziej wartość rynkowa przedsięwzięcia wzrośnie, tym łatwiej startup będzie rozmawiał o skali rozwoju z przedstawicielami Venture Capital, itd., itd.

Pomijając oczywiste zalety tego rozwiązania, jakimi są obustronne korzyści, inwestorów i start-upów, odnaleźć można też dobre strony w kwestii samej gospodarki i rozwoju technologii. W momencie, w którym start-up chce uzyskać jakiekolwiek wsparcie od państwa i jego funduszy, musi mieć w zanadrzu gotowy produkt bądź choćby jego prototyp. W przeciwnym wypadku pomysłodawcy nie zachęcą inwestorów prywatnych do finansowania ich pomysłu a tym samym uzyskania znacznej ulgi podatkowej. Dzięki temu wszystkie dofinansowywane projekty są już w zaawansowanej fazie rozwoju co dobrze wróży szybkiemu wkroczeniu na rynek, a co za tym idzie, szybkiemu zyskowi. Nie można także zapominać o tym, iż startupy mają być projektami innowacyjnymi, m.in. poprawiającymi nasze życie codzienne w różnych jego obszarach, tak więc i społeczeństwo na tym zyskuje.

10. Jak rozwiązać ten problem w Polsce

Wprowadzenie w Polsce programu jakim jest SEIS może być w tej chwili tylko marzeniem. Jak zatem rozwiązać palący problem zmniejszenia budżetów dla start-upów poprzez obcięcie budżetu państwowego? Wcześniej krótko zostało omówione zjawisko jakim jest ICO. W tej chwili na tym właśnie się skupimy jako „oddolna” możliwość zrealizowania działań charakterystycznych dla brytyjskich SEIS i EIS, poprzez sprzęgnięcie z polskim istniejącym systemem BRIdge Alfa, po ostatnich modyfikacjach.

Gdy mówimy ICO — pierwsze porównanie, które przychodzi nam do głowy to IPO — Initial Public Offering czyli pierwsza oferta publiczna dotycząca papierów wartościowych, IPO jest to wypuszczenie akcji i wejście firmy na giełdę. Jednym z podstawowych elementów IPO jest sporządzenie prospektu emisyjnego.
W przypadku ICO wypuszczamy nasze tokeny, bądź rzadziej naszą kryptowalutę, musimy także sporządzić dokument zwany Whitepaper, w którym dokładnie opisujemy nasz projekt oraz założone cele, jest on pewnego rodzaju biznesplanem.

ICO ogłaszają się w sieci (promocja w Internet, tokeny w blockchain) prezentując pomysł wraz z wspomnianą dokumentacją, celami oraz innymi informacjami przydatnymi do analizy i oceny projektu przez przyszłych inwestorów. Inwestorzy, dzięki technologii blockchain, mogą dokonywać wpłat w określonych kryptowalutach, następnie przeliczane jest to na liczbę przysługujących tokenów. Jeśli po zakończeniu zbiórki minimalna liczba tokenów zostanie osiągnięta (osiągnięty zostaje określony soft cap), inteligentny kontrakt automatycznie przesyła środki do portfela emitenta i rejestruje tokeny na koncie inwestorów.

W przeciwnym wypadku inteligentny kontrakt automatycznie przenosi środki z powrotem do portfeli inwestorów. Cały proces odbywa się zatem w przestrzeni cyfrowej i jest całkowicie zautomatyzowany.

Tokeny mogą służyć różnym celom — mogą reprezentować udziały w firmie, mogą być używane do wypłacania dywidendy, do kupowania/korzystania z usług firmy, która je wprowadziła oraz do zarobku. Podczas ICO jesteśmy w stanie tanio nabyć walutę, którą potem możemy sprzedać z zyskiem na giełdzie kryptowalut [9].

Problemem są jedynie kwestie prawne. Status prawny ICO nie jest na świecie jednolity, jednak nigdzie poza Maltą nie jest wprowadzone prawo bezpośrednio je regulujące. Pamiętać należy również o tym, że prawna regulacja ICO nie oznacza jeszcze jego legalizacji. Wysoki poziom ryzyka związanego z inwestycją w kryptowaluty powoduje, że w części krajów Initial Coin Offering jest całkowicie zakazane. Jedne z najśmielszych poczynań w tej kwestii (nie wliczając Malty) widoczne są ze strony Szwajcarii. W oficjalnym komunikacie wydanym przez Szwajcarski Federalny Organ Nadzoru Finansowego (FINMA) podkreślono, ze jedną z fundamentalnych zasad szwajcarskiego prawa i rynku finansowego jest neutralność technologiczna. Oznacza to, że regulacje prawne nie mogą powodować trudności w rozwoju nowych technologii a większość przypadków pozyskiwania kapitału poprzez emisję tokenów nie będzie objęta nadzorem finansowym FINMY. W lutym tego roku opublikowano również m.in. nieoficjalną kategoryzację tokenów [11]:

1. Payment tokens (tokeny płatnicze): inaczej kryptowaluty, ich funkcja sprowadza się do dokonywania płatności i przechowywania wartości;

2. Utlility tokens (tokeny użytkowe): służą jako narzędzia do obsługi określonej platformy czy aplikacji;

3. Assets tokens (tokeny inwestycyjne): ucieleśniają określone prawa posiadacza względem “emitenta”, swoją istotą zbliżają się do papierów wartościowych.

Dodatkowo podkreślono, że powyższa klasyfikacja nie jest wyczerpująca, bowiem w obiegu funkcjonują także tokeny o charakterze hybrydalnym tj. łączącym kilka z powyższych cech.

Biorąc pod uwagę powyższe, może zaistnieć sytuacja, że struktura i charakter danego projektu doprowadzą do konieczności zastosowania przepisów dotyczących:

· przeciwdziałania prania pieniędzy i finansowania terroryzmu, kiedy token będzie przybierać postać kryptowaluty;

· licencji bankowej, kiedy proces ICO będzie przybierać postać depozytu;

· obrotu instrumentami finansowymi, kiedy token będzie przybierać postać instrumentu pochodnego;

· funduszy inwestycyjnych, kiedy środki pozyskane w ramach ICO będą zarządzane przez podmiot zewnętrzny.

FINMA również rozstrzygnęła, że nie ma podstaw by uznać kryptowaluty i tokeny za papiery wartościowe, ponieważ ich funkcja nie jest analogiczna.

Podobne w swojej liberalności podejście do kryptowalut wykazuje Singapur, jednakże kraje te (Malta, Szwajcaria czy Singapur właśnie) stanowią wyjątki na arenie światowej. Należy zaznaczyć, że przeprowadzenie ICO w zdecydowanej większości przypadków nie będzie podlegało nadzorowi odpowiedniego organu, procedura ta nie jest regulowana wprost przez przepisy prawne a tym samym inwestorzy nie są chronieni przez żadne organizacje.

W świetle braku regulacji prawnych pojawił się pomysł na STO a zatem Security Token Offering, czy też inaczej zwane bitSecurities Ma on na celu zapewnienie znacznej poprawy w zakresie finansowania przez społeczność.

W przeciwieństwie do ICO, STO będzie prawdziwymi papierami wartościowymi, więc zakupione tokeny będą pokrywane przez nieruchomość, zyski lub zyski spółki, która je emituje [12]. Angażując się w STO inwestorzy będą mieli większą pewność i mniejszą szansę na spotkanie się z oszustwem. Przewiduje się gwałtowny wzrost liczby STO jeszcze w tym, oraz w 2019 roku.

11. Podsumowanie

Biorąc pod uwagę możliwości, jakie oferuje na ten moment start-upom rynek polski, poprzez znaczne ograniczenie funduszy państwowych na ich start — to nie powinno przerażać młodych spółek. Warto, aby zarówno startupy, jak i (a może przede wszystkim) fundusze BRIdge Alfa zastanowiły się nad tokenizacją projektów B+R, dodatkowo oprócz wsparcia pieniędzmi państwowymi, dając ostatecznie podobny efekt skali, a także promocji i marketingu, jak w przypadku brytyjskiego SEIS/EIS. Wypuszczenie własnych tokenów przez startupy jest metodą na sprawdzone rynkowo — efektywne i szybkie pozyskanie potrzebnego na rozwinięcie skrzydeł kapitału. Ponadto w tej chwili technologia blockchain jest gorącym tematem i coraz to większe grono ludzi zaczyna się nią interesować. Tym samym rośnie rzesza odbiorców projektów na niej opartych i liczba potencjalnych inwestorów. Pierwsze „państwowe” 200.000 euro, jeśli tylko wydatki będą dobrze przemyślane przez twórców (nie dadzą się oni „ponieść chwili”), może być całkiem zadowalającą sumą na przygotowanie przed tokenizacją i pokazaniem projektu w skali globalnej. Stosując tę metodę startup odnajdzie wielką liczbę inwestorów prywatnych w skali globalnej jeszcze we wczesnych jego fazach. Ktoś powie, że nie każdy startup sobie z tym poradzi? A może właśnie o to chodzi, żeby w miarę szybko (zgodnie z metodą Lean Startup) — sprawdzić na rynku, na ile Proof-of-Concept lub prototyp lub nawet generalna idea startupu z Polski — ma rzeczywistą szansę na grono zainteresowanych followersów, inwestorów, doradców i partnerów z całego świata? Zamiast wydawania przez 2–3 lata kilku milionów na prototypowanie czegoś, co może i będzie świetnym zalążkiem produktu, ale … nie będzie miało żadnej wartości rynkowej w stosunku do innych projektów, głęboko powiązanych z rynkiem od samych początków. Tokenizacja typu STO/bitSecurities daje wielkie możliwości w tym zakresie i oczywiście, jak to w życiu — najwięcej wygrają na tym biznesowo fundusze lubiące korzystać z takich nowych, łączonych form finansowania. Jesteśmy gorąco przekonani, że to jest realna i znacząca pomoc funduszom BRIdge Alfa w zaistniałej sytuacji.

Gorąco zapraszamy do dyskusji w tym temacie -

ICObusters (autorzy) we współpracy z bitSecurities.io (inspiracja, współudział w analizie i redakcja)

ŹRÓDŁA:

[1] https://wethecrowd.pl/zrodla-finansowania-startupow-1/

[2] https://mambiznes.pl/wlasny-biznes/najczestsze-przyczyny-upadku-start-upow-79512

[3] Raport Polskie startupy 2017

[4] Deloitte 2017

[5] https://innpoland.pl/133413,na-start-up-y-wydalismy-juz-ponad-12-mld-zl-w-wiekszosci-to-zmarnowane-pieniadze

[6] http://innovation.magnussonlaw.com/pl/szukasz-finansowania-dla-start-upu-zastanow-sie-nad-zalozeniem-spolki-w-uk/

[7] https://innpoland.pl/145659,pieniadze-z-programu-bridge-alfa-unia-ogranicza-finansowanie

[8] http://innovation.magnussonlaw.com/pl/szukasz-finansowania-dla-start-upu-zastanow-sie-nad-zalozeniem-spolki-w-uk/

[9] https://dailyweb.pl/kryptowaluty-w-akcji-czyli-czym-jest-ico/

[10] https://bithub.pl/know-how/czym-jest-ico/

[11] https://businessinsider.com.pl/finanse/kryptowaluty/co-to-jest-ico-prawne-aspekty-kryptowalut-tokenow-i-coinow/8tlx2mp

[12] https://kryptomagazyn.pl/security-token-offering-nowa-forma-ico/

Written by

Founder of bitSecurities — financial, insurance & equity products offered via blockchain as comply with the regulators #bitSecurities bitsecurities.io

Welcome to a place where words matter. On Medium, smart voices and original ideas take center stage - with no ads in sight. Watch
Follow all the topics you care about, and we’ll deliver the best stories for you to your homepage and inbox. Explore
Get unlimited access to the best stories on Medium — and support writers while you’re at it. Just $5/month. Upgrade