Świadomy marketing czy balon próżności?

Skuteczny marketing to ten, gdy jesteś świadom tego, co robisz.


Dziś trochę o liczbach w marketingu, balonie próżności, który sami (marketerzy) sobie pompujemy i zaangażowaniu. Ten ostatni jest elementem, który jest, był i będzie nadrzędnym elementem skutecznego marketingu.

Twoi konsumenci stawiają na korzyści takie jak: wygoda, jakość, oferta i dobra obsługa. Elementy, które nie są niczym nowym. Marketing holistyczny (klient w centrum uwagi) funkcjonuje od wielu lat (marketing 3.0).

Dlaczego wciąż mamy z tym problem?

Patrzymy tam, gdzie widzimy większe liczby. To proste. Zwłaszcza że klient już zapłacił i oczekuje kosmicznego rezultatu po miesiącu pracy.

AHA AHA

Marki, które wykształciły w działach marketingu potrzebę angażowania, budowania relacji mogą śmiało myśleć o budowaniu silnej marki.

Jak sprawić, by zaczęli chcieć mówić?

Przede wszystkim potrzebujesz procesu. Budowa zaangażowania to proces, który trwa. Pojedyncze zadania nie wystarczą. Możemy wyróżnić kilka elementów, które są wspólne i składają się na efekt końcowy — że zaczną mówić.

Znajdź swoje wartości

To element z którym mamy największy problem. Określeniem wartości, które będą spójne. Skaczemy w poszukiwaniu najlepszego rozwiązania podyktowanego zmianami algorytmu na Facebook’u. W takim tempie zmian i bezmyślności ciężko mówić o wartościach. A o konsekwencji? Hehe…

Simon Sinek wyjaśnił to dość dosadnie podczas TED Talk:

I nie ma nic złego, aby optymalizować swoje działania. Róbmy to jednak, mając z tyłu głowy kim jesteśmy i kim chcemy być. Adaptacja założeń do zmieniających się zasada gry to sztuka, sztuka marketingu.


Marki dziś muszą być reprezentowane przez pryzmat systemu wartości. Elementów, które dają poczucie wyłączności. W oczach konsumentów powinieneś zaskakiwać i dać poczucie, że jesteś stworzony dla nich. W każdym momencie styku. Pomoże Ci w tym personalizacja.

Personalizacja

63% konsumentów jest zainteresowanych otrzymywaniem informacji na podstawie ostatnich zakupów. Dodatkowo oczekują oni dialogu z marką. Większej otwartości i transparentności. To, czego dziś wielkie korporacje uczą się od startupów.

Budowanie marketingu opartego zbiorach informacji (mierz!) o Twoich odbiorcach pozwoli Ci na nawiązanie właściwego, angażującego dialogu.

W służbie internetu

Niemal połowa wszystkich konsumentów oczekuje komunikacji od marek w mediach społecznościowych. Trend ten jednak wzrasta. Gdy spojrzymy na generację Y, która za kilka lat będzie główną siłą roboczą, to aż 61% przedstawicieli oczekuje relacji także w sieci.

Wykorzystaj monitoring internetu do śledzenia tematów związanych z Twoją branżą. Na przykładzie Brand24.pl

Włącz się w dyskusję

Reaguj na tematy związane z Twoją branżą. W tej komunikacji musisz być spójny. Pamiętaj, że Twoi klienci lubią być zaskakiwani. Wykorzystaj szanse, aby zaskoczyć i rozpocząć dialog. Pamiętaj, że to proces. Musi trwać. Nie oczekuj efektów po 5 dniach.

Brand24 + Slack = sam spróbuj :)
Przykład reakcji na wzmianki związane z Twoją branżą.

Marketing powinien być uprawiany świadomie.

To ogólnodostępny (Internecie!!!) mit, że zaczniesz uprawiać skuteczny marketing, bazując na wiedzy z tekstów:

10 sposobów na strategię, czy 5 elementów, które podniosą Twoją sprzedaż.

Nie ma w tym nic złego, ale…

Wartości, konsekwencja! Amen.

Umiejętność adaptacji tych rozwiązań dzieli branżę na tych, którzy realizują działania świadomie od tych, którzy skaczą z tekstu do tekstu, szukając optymalnego rozwiązania (growth hacking to także świadome działanie!).

To pewnego rodzaju wytrych, który sami sobie pompujemy edukując rynek.


Rozmowa jest dziś kluczem.

Klienci wydają od 20% do 40% więcej na marki, które weszły z nimi w interakcję w social media. Koszt po stronie marki jest bliski zera, a do wyciągnięcia jest sporo.

W rękach marketera klient, który dokonał właśnie zakupu jest dopiero w połowie drogi. Na horyzoncie widnieje status ambasadora marki. Procesu, którego działy sprzedaży nie spotykają. Zwłaszcza w raportach sprzedaży, gdzie liczy się liczba w kolumnie trial to paid.

Dziel się wiedzą za darmo. To Ci się opłaci.

Wbrew pozorom, darmowe dzielenie się wiedzą Ci się zwróci. Nie zaryzykuję i nie powiem po ilu. Mogę jednak podzielić się z Tobą, tym jak to wygląda u mnie.

Do tej pory nie wziąłem ani złotówki za napisanie tekstu do branżowych czasopism. Mało tego, sam chciałem do nich pisać. Dlaczego?

Kiedy w 2016 roku zastanawiałem się, które elementy mogą mi pomóc, aby osiągnąć kolejne cele (zwiększenie świadomości, budowanie marki osobistej), to jasne było, że kolejnym krokiem jest pojawienie się właśnie w tych serwisach, czy prasie drukowanej.

Świadomość problemu, swoich wartości pozwoli Ci zachować spójność. Sam widzisz, że nie piszę o niczym innym jak o botach, a myślę, że odnalazłbym się w innych obszarach (#skromniacha).


Karma zawsze wraca.

W świecie, gdzie większość wiedzy jest dziś ogólnodostępna, walutą jest doświadczenie. Doświadczenie poparte wiedzą! Dla większości marketerów nie jest dziś problemem nauka kolejnego narzędzia. Problemem jest dziś brak możliwości popełniania błędów, by to doświadczenie zdobyć.

Doświadczenie jest dziś tym, za co marki są w stanie płacić. Tobie jako specjaliście z danego zakresu, oczekując, że swój bagaż doświadczeń przełożysz na cele firmy, która Ci za to płaci.

Przez 13 miesięcy, spędziłem blisko 1000 godzin pracując z botem. Jednym. A zbudowałem ich kilkadziesiąt. Dzieląc się gotowymi szablonami, czy poradnikami:

Jak wdrożyć…, Jak ustawić…, Jak zoptymalizować…,

można odnieść wrażenie, że wystarczy to skopiować i po sprawie. 
To się zdziwisz, bo to tak nie działa.

Dzielenie się wiedzą ma dziś wiele zastosowań. W moim przypadku jest to element, który pozwala mi budować markę osobistą, która przekłada się na zainteresowanie ze strony potencjalnych klientów. Treści pracują na Ciebie.

Marka osobista to bardzo silny bodziec.

Silny, dlatego, że prawdziwy.

Zawsze powtarzam, że są mądrzejsi ode mnie, ale nie ukrywam, że garstka osób zaczęła mnie utożsamiać z Messengerem i botami. Nie mam na koncie największych realizacji dla globalnych klientów. To sztuczne pompowanie wizytówek z licznymi logami klientów wygląda dobrze, ale to żaden wyróżnik.

Budowaniu wizerunku eksperta (nie uważam się za niego) przy wykorzystaniu bloga, czy społeczności na Facebooku to elementy, dzięki którym ludzie zgłaszają się sami. Pod warunkiem, że jesteś spójny w swoich poczynaniach. Ta droga przypomina maraton, a nie sprint. Czy warto?

Nie musisz mieć 50 000 polubień na fanpage’u (w otoczeniu coach’ów marketingu to nawet lepiej), aby marki globalne same Cię dostrzegły. Za liczbami zawsze powinna iść jakość. A bez świadomości swoich działań ciężko mówić o jakości (to się nawet zrymowało #Pezet).

Marketerzy sami pompują swój balon próżności.

Rozejrzyj się. Wszyscy dziś piszą o tym, jak zdobyć 1000 polubień na fanpage’u, czy o 5 metodach, które zrewolucjonizują Twój dotychczasowy marketing. To treści, które zawierają jedynie ułamek wiedzy, który bez pochylenia się nad istotą problemu (Twoja marka -> problem -> rozwiązanie) są jedynie kolejnymi treściami z określoną ilością wskazówek.

I powtórzę.

Adaptacja założeń do zmieniających się zasad gry, to sztuka, sztuka marketingu.

,,Drogie startupy, kreujcie własne rynki i twórzcie jeziora!“ Jacek Kotarbiński, „Subiektywny blog o sztuce marketingu”
The 22 Immutable Laws of Marketing by Al Ries and Jack Trout

Umiejętność kreowania własnego rynku, o którym pisze mój serdeczny znajomy, Jacek Kotarbiński, to nic innego jak recepta na drugie prawo marketingu.

Umiejętność wytworzenia własnego jeziora (rynku, niszy) to znów połowa drogi. Aby rybki mogły pływać musisz dbać także o swoje jezioro. Angażować, nawiązywać dialog i budować relację z Twoją widownią.

Traktuj to jako drogowskaz, bo bez niego przepadniesz pomiędzy tymi wszystkimi ,,ekspertami”.

To boty, czy marketing?

A kiedykolwiek jedno wykluczyło drugie? Specjalizacja w jednym obszarze pozwoli Ci się wyróżnić jako specjalista. Mowa tu o pozycjonowaniu, czyli umiejscowieniu Twojej marki w głowach konsumentów.

Subway jako fast-food? W konkurencji z liderem (McDonald’s) musiałby włożyć dużo więcej wysiłku (bez gwarancji sukcesu), aby zaistnieć w świadomości klientów. Zamiast tego utworzył subkategorię w swojej branży (prawo kategorii).

Podobnie jest ze mną. Dziś ,,łatka” osoby, która zna się na botach i Messengerze pomaga mi, aby przebić się dalej. Jako atom, który dopełnia pewien obraz współczesnego marketingu.

Pisałem o tym tutaj na przykładzie Kit Kata: https://www.facebook.com/mateuszczech.blog/posts/484149608628290

Świadomie, czyli skutecznie.

Jeżeli interesuje Cię dziedzina, jaką jest marketing to pamiętaj, że pułapka natychmiastowego efektu to tylko wytrych. Mi osobiście zawsze pomaga album Michała Wolniaka z pytaniami stratega.

Kończąc…

Jeżeli zależy Ci na skutecznym marketingu to warto się na chwilę zatrzymać. Zapomnieć o liczbach (i mówię tu z pozycji botów, które osiągają niebotyczne wyniki), a zastanowić się nad całym procesem.

Sam opowiadam o botach przez pryzmat ich możliwości. Same boty w sobie są tylko pustym narzędziem, jednym z wielu. Jeżeli za ich pomocą rozwiążesz problem Twoich klientów, czy Twojej firmy to super.

Pierwsze dwa pytania (album wyżej) za Tobą.


Mechanizmy i zasady od lat są takie same. Edukacja w tym zakresie jest dziś kluczowa. Kardynalne błędy agencji marketingowych (pozdro Reserved, Tiger) to efekt ciągłej walki o wynik i temat na kolejny tekst.

Drogi Marketerze, życzę Ci konsekwencji i wytrwałości. Nie daj sobie wmówić, że marketing to proces, który możesz zamknąć w ramach. Działaj świadomie i długofalowo, tylko wtedy możesz myśleć o budowaniu silnej marki.

Wszystkiego dobrego, 
samouk Mateusz,

PS. Karma zawsze wraca.