60 powodów, dla których nie będę budował botów.

Mam dla Ciebie dwie historie. W tej pierwszej poznasz historię Tomasza z Elbląga, a w drugiej odpowiedź na clickbaitowy tytuł — pasuje?

Długo się zastanawiałem, czy pisać ten tekst. 
Jest trochę egoistyczny, ale tylko trochę…

Spokojnej lektury.

👉 Znajdziesz mnie w sieci: Facebook | Twitter | Instagram | YouTube | Blog


Grudzień, 2007

W tamtym okresie na rynku istniało kilka czasopism muzycznych. Mówię Ci o tym, ponieważ Tomasz pisze. Jest muzykiem, a dokładniej raperem. Dwa lata wcześniej wygrał konkurs na najlepsze demo z zespołem 834.

Tomasz w wieku 23 lat mógł się pochwalić 7 nagranymi płytami. Nic głośnego, podziemne wydania, nielegalne zresztą. Ciężko zatem mówić o mainstreamie i pierwszym miejscu na OLISIE.

To nadawało tonu słuchanych utworów.

Dało się w nich wyczuć złość. Niezrozumienie tego, że pomimo ogromnych umiejętności ( w 2011 roku został sklasyfikowany na 11. miejscu listy 30 najlepszych polskich raperów według magazynu Machina) zostaje wciąż niezauważony. Charakter Tomasza nie pomagał.

Wyznaje on bowiem zasadę, że:

Jeżeli nie stawiasz siebie jako najlepszego, to znaczy, że nie wierzysz w swoje umiejętności i powinieneś przestać to robić.

Trochę egoistycznie, fakt. Ja to chyba rozumiem, ale dziś nie o tym.

Kojarzysz tego Pana? :)

Lewandowski.

Nie, nie chodzi o tego od łupieżu.

Tomasz Lewandowski, a właściwie VNM, bo to o nim rozmawiamy, to raper, który przykłada ogromną wagę do techniki — wiemy o czym mówię?

Ogromna pewność siebie, mocne wersy i twardy charakter determinowały wytrwałość w dążeniu do celu. VNM niejednokrotnie podkreślał, że jest najlepszym raperem w kraju — i ja się z tym w pełni zgadzam. Z tym też.

Eis.

Jednym z ulubionych raperów VNM’a jest Eis — niedoceniony raper, jeden z najbardziej utalentowanych w tamtym okresie, którego płyta obeszła się bez echa. To historia, która z pewnością kształtowała późniejsze działania rapera.

Eis od tamtej pory przestał aktywnie nagrywać i musiał zrezygnować z muzyki

PROSTO do celu.

Tomasz od podziemnych nagrań powtarzał, że chce nagrywać tylko z najlepszymi w kraju. Z osobami, którymi sam się inspirował. Nic więc dziwnego, że marząc o legalnym debiucie, celował w najprężniej działającą wytwórnią w Polsce — jak myślisz, o której mówię?

2011, debiut

Pomimo tego, że od zakończenia kariery dzielił go Centymetr, (VNM nagrał ten utwór jako podsumowanie swojej kariery, kiedy chciał ją zakończyć. Powodem był brak zainteresowania ze strony wytwórni i wydawców) to w 2011 roku nastąpił przełom. Jak to się mówi w żargonie raperów, podpisał papier.

PROSTO LABEL

De Nekst Best to pierwszy legalny debiut VNM’a.

Sokół, główna postać ówczesnej wytwórni, już w 2008 roku dograł się na płytę VNM’a i utrzymywali kontakt. Lewandowski nie krył, że stawia Sokoła jako jednego z najlepszych raperów w Polsce.

Płyta to przekrój możliwości rapera, udowadnia tym samym, że reprezentuje wysoki poziom.


Legalny debiut to zawsze świetna okazja, by zaznaczyć swoje miejsce w środowisku —Magazyn Machina w 2011 roku (rok debiutu) stawia VNM’a jako 11 najlepszego rapera w kraju.

De Nekst Best spłodził także najgorszy teledysk w całej dyskografii VNM’a. Mowa oczywiście o obrazku do utworu Flaj.


Sukces?

Legalny debiut, najsilniejsza wytwórnia w Polsce, czego chcieć więcej?

Niezależności.

To ostatni element na drodze Tomasza, który definiuje pełny sukces artystyczny. Nie mówimy tu o założeniu firmy, tylko o utrzymywaniu się z prowadzenia biznesu. To w tej branży to nie takie oczywiste i pewne.

PROSTO, czy jakakolwiek wytwórnia ma za sobą ogromny kanał na YouTubie (Step Record ma blisko 2,5 miliona subskrybentów, a PROSTO ponad 1,5 miliona), więc możliwość dotarcia z materiałem do milionów. Do tego budżet na teledyski, płytę, promocję.

A mówią, że muzyka sama się broni…

Budował i zbudował.

Powstaje De Nekst Best, wytwórnia VNM’a, który tym samym kończy współpracę z PROSTO. Własnym sumptem wydaje swoją pierwszą płytę we własnej wytwórni, która dotarła do, jak to raperzy mówią: najwierniejszych fanów.

VNM przez lata budował swój wizerunek, umacniał swoją pozycję na rynku i w środowisku. Od lat definiował swój sukces przez możliwość robienia muzyki samemu i możliwości utrzymywania się z niej.

Nagrywając jeszcze jako 834, nawijał, że gdyby każdy z fanów, który przesłuchał jego płytę w Internecie i dał mu złotówkę, to miałby 20 000 zł. Wystarczyłoby, aby móc nagrywać z większym spokojem.

Dziś na szczęście sumy są większe, a VNM rozwija prężnie swoją wytwórnię i wydaje młodych raperów. To jedna z dróg, które mogą inspirować, prawda?

Czy jednak każda droga do spełnienia zawodowego powinna tak wyglądać?

Kłaniam się w pas za sukces i konsekwencje w dążeniu do celu, ale droga botów nie tędy…


Ekhhem?

Widzę tu pewną analogię.

Ostatnio coraz częściej spotykam się z pytaniem:

Dlaczego nie pójdziesz na swoje i nie zaczniesz budować botów? To przecież opłacalne…

A zanim Ci odpowiem to…

O botach słów kilka.

Wiesz jak to jest, kiedy coś jest trendy? Kiedy wszyscy to chcą, nawet gdy tego nie rozumieją?

Chatboty to bezwątpienia jedno z gorętszych pojęć w branży digital w Polsce i na świecie. Mam wrażenie, że większość agencji w Polsce chce się szkolić z tego zakresu. Większość ASAP :)

Popyt na tego typu usługi rośnie, świadomość rynku także — a na trendy zawsze jest podaż.

Od początku 2017 roku konsekwentnie staram się zamknąć pod hasłami: chatboty i Messenger w Polsce. Konsekwentnie, chociaż i tak siłą rzeczy codziennie odpalam Chatfuel’a — z ciekawości ;)

Tomasz a boty.

Tomasz, dołączając do najlepszej (jego zdaniem także wytwórni w kraju przypomina mi sytuację, gdy przyszedłem do Brand24. Długo przed przyjściem uważałem, że to mój Google.

PS. A co jest Twoim Google’em? :)

Firma, w której produkt sam wierzę. Korzystam i korzystałem przed dołączeniem do B24. Ludzie i atmosfera, której ciężko nie polubić. To jedne z czynników, które determinują moje obecne miejsce w pracy.

Żadnych trudnych decyzji.

Wybory Tomasza determinował wcześnie obrany cel. Moim celem nie jest posiadać własnego biznesu z botami. Od dawien dawna zawodowy spokój znajduję w Brand24 i to razem z tym miejscem chcę rosnąć.

Pryzmat pieniędzy i stanowiska jest tak śmieszny, że szkoda czasu, aby to tłumaczyć. Serio.

Tu mam 60 powodów.

O ile rolę produktu można zastąpić, tak imion i nazwisk już nie. 60 powodów, każdy z nich ma imię i nazwisko. De facto większość z nich spotykam codziennie przy ekspresie do kawy.

60 to liczba umowna, bo rośniemy jak na drożdżach :)

I zabrzmi to, jak tani bełkot, ale raz mogę.

Życzę każdemu, by na swojej drodze spotkał ludzi, zespół, który pomimo że na co dzień pracuje z innymi problemami, to jako całość tworzy lokomotywę nie do zatrzymania. To wartość, która mnie osobiście mocno motywuje.

A nie ma nic bardziej motywującego niż móc pędzić w przód z przyjaciółmi, hm?

Dlaczego nie buduję tylko botów?

Bo nie chcę, nie muszę, tu nie chodzi o to.

Wymarzona sytuacja to taka, w której mogę rosnąć dzięki Brand24 a Brand24 może rosnąć dzięki botom. To relacja, która skreśla jakiekolwiek propozycje pracy, czy często ucina rozmowę :)

Nie chcę Ci udowadniać, że tak jest — uwierz na słowo, że nie ma oferty ponad osoby, które dziś Tworzą Brand24. To dzięki nim i razem z nimi chciałbym budować i realizować projekty.

Pomimo wielu analogii do historii Tomasza, to finalny spokój i satysfakcja spotyka się na innym etapie. Messenger i chatboty to rzeczy, które sprawiają mi ogrom frajdy, otwierają mnóstwo możliwości, ale tę wiedzę i możliwości chcę koncentrować w jednym miejscu — zgadniesz w którym? :)


Sam widzisz, że…

Praca z dużymi markami, agencjami, możliwość prezentowania, szkolenia to rzeczy, które budują i to bardzo, lecz same w sobie nie wnoszą nic więcej.

Pamiętaj, że to nie stanowisko, czy ilość logotypów sprawia, że chcesz codziennie przychodzić do pracy. To w jaki sposób rozwiązujecie problemy wewnątrz, jak spędzacie czas wolny i w jakiej atmosferze przegrywasz mecz w ping-ponga sprawiają, że mój #BRANDZIAŁEK trwa codziennie.

A to przecież tylko hobby :)

I, pomimo że obydwie historie mogłyby mieć podobny finał, to nie tędy droga. Cieszę się z każdego z 60 powodów i z tego, że warto po prostu robić, bo jak nie spróbujesz to nie spie*&^!isz, a jak nie spie*&^!isz, to się nie nauczysz.

Wszystkiego dobrego,

PS. Chętnie poznam Twoje zdanie i jak zawsze chętnie podyskutuję :)

👉 Znajdziesz mnie w sieci: Facebook | Twitter | Instagram | YouTube | Blog