Blachotrapez w marketingu, czyli o wartościach i rdzy.

Czy na słowo Blachotrapez przez myśl przebiegł Ci Kamil Glik?

Nic dziwnego, od lutego minęło już sporo czasu. Zastanawiałeś się jednak jaką rolę odgrywa postać Kamila i czego możemy się z niej nauczyć?

Dziś o komunikacji, wartościach i rdzy, której ciężko się pozbyć, gdy marketing postrzega się przez pryzmat cyferki.

A, że trwa mundial, więc to podwójnie dobra okazja, by pokusić się o taką analogię. Prawda?


O wartościach, social media i rdzy.

Od początku roku słyszeliśmy o kilkunastu sytuacjach z udziałem influencerów. Fałszywe profile, kupowane lajki — standard.

Influncerami, czyli z zasady, osobami, które mają za sobą określoną publikę. Są gwarantem zaangażowania, dyskusji. Często mają jasne stanowisko. W rękach marketerów stanowią świetne narzędzie — jakby to nie brzmiało, bardzo często są uprzedmiotowieni, a ich rola sprowadza się do jednego, ale o tym zaraz.

Z drugiej strony…

Codziennie rano, tysiące młodych osób, rozpoczyna bitwę o polubienia na grupach Facebooku. Ich broń jest odporna na wszelkie zmiany w algorytmach — nieśmiertelne #f4f, czy #l4l. Mechanizm prosty i odporny na wszelkie algorytmy. Śmieszne, ale działa.

Zasięg jako główny czynnik, który determinuje sukces. jest tak samo krótkowzroczny jak generowanie leadów bez zastanowienia się co zrobić z nimi dalej. Bez sensu, mamy zgodę?

Social media wymusiły na tych wszystkich Ninja, Mnichach, czy Samurajach Social Media paniczną gonitwę za cyframi w raporcie dla klienta. Każdego dnia mierzą się z nowymi sposobami jak wykorzystać luki, by poprawić wynik z dnia powszedniego. Nie ma w tym nic złego, gdy wiemy co robimy. Niestety, problemem jest brak zrozumienia wartości, którymi kieruje się:

  • marka Twojego klienta,
  • Twoja marka osobista.

I nie śmiem ich oceniać, bo przecież wiemy jak jest:

Pamiętaj, że pozycjonowanie Twojej marki to jeden z kluczowych elementów, który definiuje narzędzia, którymi powinieneś się posługiwać. Nie na odwrót.

Przypomina mi się sytuacja, którą Jacek Kotarbiński opisywał w jednej ze swoich Sztuk Marketingu. Mam na myśli, sytuację gdy marketing był dla wielu, tym samym co sprzedaż. Brzmi śmiesznie, ale…

…ale dzisiejszy problem, dotyczy co prawda innych obszarów, lecz zjawisko ma podobną skalę rażenia. Wszyscy są influencerami, ekspertami, guru, top of coś tam. To przecież jeden z czynników, dzięki którym media społecznościowe stały się częścią naszego „ja”, ale od kiedy wielkość profilu stały się wyznacznikiem?

Współczesny marketing często dyktują narzędzia, taktyki, które działają w krótkim okresie czasu. Idealny świat to taki, gdy znika bariera braku wiedzy, a Twoim zadaniem jako marketera jest tylko dobór odpowiednich narzędzi.

Wypełniając brief, czy raport na którym miejscu są rubryki z zasięgami? Dotarciem, zaangażowaniem? Gdzie są wartości, którymi kieruje się marka?

Marketing od lat winien być definiowany przez pryzmat wartości. Wynikający z misji i wizji tego co reprezentuje Twoja marka. Warto wrócić tu do Marketing 3.0 Kotlera, który już w 2010 definiował rolę wartości w marketingu.

To przecież takie oczywiste, prawda? :)


Glik, a marketing — co ich łączy?

Jak myślisz, co chce Ci powiedzieć marka pokazując sylwetkę Kamila Glika — obrońcy AS Monaco, który w nogach ma ponad 100 meczy na boiskach we Francji. Jego postać kojarzy się z jasno określonymi wartościami.

Tytan pracy? Nadczłowiek? Maszyna nie do zatrzymania? Nieugięty?

Kiedy spojrzysz na komunikację marki przez pryzmat wartości to całość nabiera większego sensu. Reklamując produkt, który w DNA ma wpisaną wytrzymałość, najlepszą jakość, niezawodność, to całość składa się w logiczną całość.

Jak myślisz, dlaczego Coca-Cola od wielu lat komunikuje ciagle te same wartości?

Wyrażane za każdym razem w inny sposób. I to to jest marketing o którym chcę czytać i pisać.


Komunikacja przez pryzmat wartości, to element pozycjonowania marki w głowach konsumentów. Słysząc nazwę Twojej marki, w głowie konsumenta powinien się rysować jasny obraz.

Obraz, który spisałeś w Wordzie i zapisałeś w pliku o nazwie strategia.

A w komunikacie o rozpoczęciu współpracy z Kamilem czytamy:

„Spot reklamowy podkreśla wartości jakimi kierujemy się w biznesie i kontakcie z naszymi klientami, jest odzwierciedleniem hasła, które jest nam bardzo bliskie: Dachy wielu pokoleń.”

A rdza to gdzie?

Michał Górecki w swoim ostatnim tekście o blogerach, zasięgu i influencer marketingu zwrócił uwagę na istotny problem — brak zrozumienia tego kim jest nasza marka, co chce powiedzieć i do kogo mówi.

Smutny jest fakt, że jesteśmy sobie sami winni. Na co dzień każdy z nas obserwuje boty na Instagramie, Twitterowe profile z botami do nabijania obserwujących. I to na profilach naszych znajomych, czy osób, które pojawiają się na tych samych wydarzeniach i mówią jak robić marketing.

To silny silny kolektyw, a mechanizm „kolesiostwa” jest bardzo silny i zauważalny przez wielu.

Ciężko mówić tu o wartościach, ale…

  • Co zrobić, gdy w agencjach siedzą znajomi znajomych?
  • Co zrobić, gdy wyznacznikiem są logotypy?
  • Co zrobić, gdy wielkość profilu definiuje ekspertów?
  • i można tak długo… :)

Czy to ich wina, czy być może sami sobie jesteśmy winni?

Z tym Cię zostawię i zaproszę do dyskusji — pogadajmy :)

Wszystkiego dobrego! :)

PIĄTKA :)