Kreatywnie.
Co to znaczy?
Żyjemy w czasach, w których liczy się myślenie „outside the box”,
w których wszelkie rozwiązania muszą być “niestandardowe”,
a każda kampania “kreatywna”. Co to właściwie znaczy?
Odpowiadają Marta Podhorecka i Paulina Piątek z Q&A Communications

Kiedy pytają mnie „co to jest kampania kreatywna” odpowiadam – „nie wiem”. Pewnie gdybym wiedziała wszystkie moje projekty zdobywałyby nagrody ☺
A tak poważnie… w briefach często dostajemy zadanie: kampania powinna być kreatywna, innowacyjna, powinna zaskakiwać…itd. Siadamy wtedy wszyscy razem i burzujemy się wymyślając to „coś kreatywnego”.
W ogóle mam wrażenie, że panuje jakiś przymus bycia KREATYWNYM, wymyślania kreatywnych działań, swego rodzaju KREATYWNOMANIA. Tymczasem trzeba zacząć do początku – po co i dla kogo przygotowujemy dane działanie. Skuteczna kampania powinna przede wszystkim bazować
na prawdziwym insight`cie, a działania odpowiadać na ten insight.
Drugim „mustem” są emocje.
Nie mam tu na myśli naiwnych wyciskaczy łez i bazowaniu na pomysłach związanych z dziećmi, małymi, słodkimi zwierzątkami czy ludźmi pokrzywdzonymi, jakkolwiek to rozumieć.
Chodzi o emocje prawdziwe, które są w stanie przykuć uwagę,
choćby na chwilę i zmusić odbiorcę do zastanowienia się…
Najważniejszy jest cel, także gdy nasza kampania będzie bazować na prawdziwym insightcie i prawdziwych emocjach możemy pomyśleć
o kreatywności. KREATYWNOŚĆ jest dla mnie zatem narzędziem do osiągnięcia celu a nie celem samym w sobie… ale może tak tylko mówią ludzie, którzy nie są KREATYWNI?

Spotkałam się ze stwierdzeniem, że kampania kreatywna to rodzaj broni masowej zauważalności. Dla mnie to raczej broń masowego rażenia i zapadania na długo w pamięć, bo takie cele powinno spełniać każde dobrze zaplanowane działanie. Uwielbiam projekty oparte o trafny insight. Wówczas idea, która jest jego naturalną konsekwencją, znajduje potwierdzenie w życiu codziennym konsumentów.
Szukam i inspiruje się przykładami, w których przedmiot kampanii i jej założenia potrafią pozytywnie zaskoczyć odbiorców, a co więcej – uświadomić im, że „też tak przecież mają”.