Dziś o samotności.


Stajemy się rodzicami. Cały świat przewraca się nam do góry nogami. Tak zupełnie po cichu. Powolutku. Najpierw w ciąży – po raz pierwszy z takim zainteresowaniem zamiast do Top Shop, wchodzimy do sklepu dziecięcego. Po raz pierwszy szukamy czegoś dla naszego małego Szkraba. Wtedy jeszcze nie zdajemy sobie sprawy ze zmiany, którą właśnie rozpoczęliśmy. Zmiany z ‘ja’ na ‘ono’… ale powoli…

Ciuszki nas cieszą. Urządzanie nowych kątów, kupowanie nowych gadżetów – niby nie dla nas, ale jakby tak… no właściwie to dla nas(?).

Pojawia się nowa istota. Tyle się dzieje! Pierwszy uśmiech, minka, nowy ciuszek, odwiedziny znajomych, rodziny… jak się czujesz?

Dobrze, mała tak dobrze śpi i je i zobacz jaka ona jest śliczna!

Kobieta może tak długo żyć na kredycie czyjegoś szczęścia. Tworzy sobie swój mały świat, wypełnia go nowościami o kupce i zupce. Jakoś leci.


Dziś o samotności, bo bycie matką to piękny stan, ale…

To cudowne uczucie obserwacji życia, które powstało z Naszego życia, ale…

To też samotność za samym sobą.

Gdy w kalendarzu widzisz kolejne dni zapisane ‘urodziny na kulkach’, czasem czujesz tęsknotę za swoimi znajomymi, za spotkaniami. Tymi sprzed lat! Tymi na których nie mówiło się o pieluchach i tupiących dwulatkach.


Może zatem małe wyzwanie? Powiedz komuś coś o sobie. Co robisz, zrobiłaś. Odkryj siebie przed samą sobą!


Ja dziś czuję się samotnie. Tęsknię i płaczę, bo poczułam, że jestem nudna, bo oddałam się światu żeby miał ciepły obiad. Oddałam się i czuję pustkę. Pustkę po sobie, bo swoich marzeniach, celach, radościach…


A w lodówce mam już schabowe na jutro…

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.