Kebab i pączki

#dobrazmiana postępuje nieubłaganie. Wyprówamy sobie żyły, żeby przerzucić jak najwiecej, jak najszybciej. osobiście dbam o to żeby moje zmęczenie emocjonalne wynoszone z biura zostało co najmniej wyrównane zmęczenie fizycznym.

Czujemy, że do portu już blisko, ale oboje bardzo już czujemy wysiłek ostatnich tygodni. Mniej cierpliwosci, mniej zrozumienia, mniej uwagi. Mniej, w ogóle. I przez to nerwów więcej, słów niepotrzebnych więcej, pretensji więcej.

Ale wiemy po co to wszystko, a jakbyśmy nawet mieli zapomnieć to zaraz wydarza się coś takiego, co nam to odświeży.

Dziś na rzykłąd wynosząc najostatniejsze rzeczy nadzialiśmy się na ‘naszego’ bezdomnego, zaszczanego, najebanego tak, że ledwie stał. Pełznąc na wyższe piętra zdążył mnie jeszcze zapytać skąd ja tyle siły mam, bo niosłem akurat jakieś duże pudło. 
‘jak się stąd wyniosę to już nigdy więcej nie zobaczę pod swoimi drzwiami twojej zajebanej wódą i butami mordy’
odcedziłem na zębach.

Wylazlem z klatki ślizgając się na tym co powypadało mu z kebabu na schody. Wypchnąłem ostatnie pudło. Zatrzasnąłem drzwi.

Przetoczyłem się 100m do innego świata. Do czystaej bramy ze śliczną mozaiką, do zielonego podwórka ze stojakami na rowery i zadbaną kapliczką. Do odnowionej klatki schodowej z niskimi stopniami. Do naszego nowego domu w którym czekała Najlepsza Narzeczona.

Z domowymi pączkami, którymi powitała ją sąsiadka. (podczas gdy jej mąż stał obok z chlebem i solą). Z historią o ich zachwycie naszym synem. Z drzwiami do ogrodu za plecami.

Jestem cholernie zmęczony. Szczególnie, że codzienne zabawy pudełkami, trwajace do nocy nakładają się na szczególnie ciężki czas w robocie.

To wszystko nie byłoby wykonalne bez niesamowitej pomocy jaką nieustannie dostajemy. Bez mamy, która właściwie czyta nam w myślach i jest niesamowicie wspierająca i taktowna. Bez mojej siostry, która wspiera nas swoim wieloprzeprowadzkowym doświadczeniem. Bez wszystkich krewnych i znajomych królika którzy na tym czy tamtym etapie nam pomagają. To niewiarygodnie cenne, to ludzkie stado które się nami opiekuje. Dziękuję Wam wszystkim!

Poczucie sensu i pracy w dobrym celu uskrzydla. Już niedługo ☺

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Ojcing / Tymon Bożydar’s story.