Amazfit Pace — recenzja po miesiącu użytkowania

Amazfit Pace

Kilka dni temu minął miesiąc od momentu, gdy stałem się szczęśliwym posiadaczem smartwatcha Amazfit Pace. Obiecałem napisać recenzję jak ten sprzęt się sprawuje, więc czas dotrzymać słowa.

Zegarek ten ma ciekawy rodzaj wyświetlacza. Niektórzy nazywają to kolorowym e-papierem, ale sam producent nie używa tego stwierdzenia. Ekran sprawia wrażenie matowego (pomijam szkło ochronne) i co zaskakuje, zawsze jest włączony.

Większość smart-zegarków oszczędza baterię wyłączając ekran w momencie gdy zegarek nie jest używany i aktywuje go dopiero, gdy użytkownik uniesie nadgarstek w celu sprawdzenia godziny.

W przypadku Amazfita, wyświetlacz stale pokazuje dane, a uniesienie reki jedynie aktywuje podświetlenie ekranu. Statystyki pokazywane na wyświetlaczu aktualizowane są co około minutę. Dlatego też żadna z tarcz zegarka nie wyświetla sekund (nie miałoby to sensu). Przełączenie wyświetlacza w tryb interaktywny oczywiście odświeża cały ekran.

Wyświetlacz jest dotykowy, albo lepiej powiedzieć ‘bywa dotykowy’. Domyślnie dotykowy nie jest. To taka forma oszczędności energii. Jeśli potrzebujesz wykonać jakąś akcję na zegarku, musisz dotknąć malutkiego przycisku umieszczonego koło paska. Wtedy aktywujesz podświetlanie oraz wykrywanie dotyku wyświetlacza. Początkowo jest do bardzo denerwujące (zwłaszcza, gdy korzystało się już z innych smartwatchy, które tego efektu nie posiadają), ale po około tygodniu, dotykanie małej kropki przy pasku wchodzi w nawyk.

Wykrywanie uniesienia nadgarstka działa kiepsko. Czasami ekran zaświeci się w najmniej oczekiwanym momencie, a czasami nie mogę go podświetlić gdy unoszę rękę celowo (ale dotknięcie przycisku rozwiązuje problem).

Producent twierdzi, że zegarek wytrzyma 5 dni. Nie mogę powiedzieć, że nie jest to prawda, ale nie mogę też przyznać producentowi racji. Poprawne stwierdzenie to “zegarkowi zdarza się wytrzymać 5 dni”.

O co dokładnie chodzi? Bateria trzyma ile chce. Czasami są to 3 dni, czasami 4, czasami 5. Ale możesz uznać, że trzy dni, to absolutne minimum.

Próbowałem dojść do tego, dlaczego czas życia na baterii jest taki zmienny i doszedłem do tego, że jest to wina źle napisanego softu. Jeśli zostawisz zegarek poza zasięgiem telefonu i zgubi on połączenie, to będzie uparcie próbował szukać telefonu. Skutecznie ‘zajedzie’ to baterię. Dodatkowo, zegarek próbuje wysłać backup swoich statystyk do chmury. Jak nie ma sieci, to nie ma problemu, ale jak sieć GSM/WiFi jest dostępna, ale nie ma netu… ojjj… to uparciuch będzie pchał te dane w nieskończonej pętli, zjadając przy tym baterię.

Prosta zasada: gdy wsiadasz do Pendolino, to włącz tryb samolotowy na zegarku, bo Amazfit skonsumuje 40% baterii podczas 3–4h podróży. Do tego, pielęgnuj swoje uzależnienie od smartfona i zawsze noś go ze sobą. Oszczędzisz w ten sposób na baterii ;)

Super funkcją, której jeszcze nie spotkałem w żadnym smart urządzeniu jest “automatyczny tryb samolotowy” (obok jest też znana wszystkim automatyczna funkcja ‘nie przeszkadzać’). Można ustawić, aby np. od 23:00 do 7:00, zegarek nie synchronizował się z telefonem/cloudem i aby wyłączył wszelkie połączenia WiFi/BT. Bo niby po co nam one w nocy? Rano może się zsynchronizować. To da nam zysk kilkunastu dodatkowych godzin pracy na baterii. Przydaje się na wyjeździe.

W aplikacji producenta mamy do wyboru 20+ wzorów tarczy. Co jakiś czas pojawia się jakaś nowa. Tarcze możemy jednak ściągnąć z internetu (są ich setki jeśli nie tysiące) lub zaprojektować sami (w necie są generatory).

Ja korzystam z wzoru o nazwie “prototype”.

Ważna uwaga: schematy tarcz są raczej niekonfigurowalne. Co najwyżej, można pod tarczę zegarka wrzucić jakąś fotkę.

Amazfit Pace to ‘smartwatch z androidem’, ale szczerze mówiąc, traktuj go tak, jakby to był zegarek z absolutnie dowolnym systemem operacyjnym. Raczej niczego tam nie doinstalujesz. Znaczy… technicznie się da, ale jeśli aplikacja nie jest dostosowana do okrągłego ekranu dotykowego z małą rozdzielczością, to i tak będzie bezużyteczna. Na forach typu XDA-Developers znajdziesz kilka aplikacji, które użytkownicy przystosowali do tego zegarka. Zadaj sobie tylko szczere pytanie, czy naprawdę potrzebujesz posiadać np. emulator GameBoya Color na zegarku z miniaturowym ekranem?

To jest coś, co trzeba bardzo pochwalić. Producent szybko odpisuje na maile, odpowiada na kontakt via Twitter i dość często aktualizuje oprogramowanie zegarka jak i aplikację na telefon. Od czasu gdy mam ten zegarek, były już dwie duże aktualizacje OS, które dodawały do niego nowe funkcje (np. sterowanie muzyką w telefonie czy stoper) i usuwały błędy (np. crashowanie aplikacji na telefonie przy niektórych powiadomieniach). Aplikację na iPhona aktualizowano 3 razy w ostatnim miesiącu.

Działają tak, jak mają działać. Ja korzystam z iPhone i praktycznie wszystkie powiadomienia z ekranu telefonu można przerzucić na zegarek. Listę aplikacji z których chcemy otrzymywać notyfikacje, warto oczywiście przeglądnąć i wyrzucić z niej spamujące programy, aby wibracje zegarka nie odwracały stale naszej uwagi.

Jeśli o wibracje chodzi, to są delikatne, ale wystarczające zarówno do tego aby ich nie przeoczyć jak i do tego, aby mnie obudzić (stosuję zegarek jako mój główny budzik). Z tego co pamiętam, moc wibracji jest ustalana w skali 1–3. Mój zegarek ustawiłem na 2.

Przez kilka lat byłem posiadaczem Apple Watcha i muszę przyznać, że rodzaj powiadomień z wibracjami jakie oferuje Amazfit Pace znacząco różni się od tych od Apple. Zegarek z jabłkiem w logo, gdy informował mnie o np. nowym mailu, to przypominało to szybkie uderzenie szpilką w nadgarstek (miałem moc ustawioną na 100%). Amazfit ma powiadomienia, które przypominają bardziej pszczołę zamkniętą w plastikowym pojemniku. Lekkie, przyjemne wibrowanie. Brak jest tego efektu uderzenia.

Jeden minus jaki zauważyłem w przypadku powiadomień, to brak przenoszenia notyfikacji z budzika na zegarek. Jeśli ustawię sobie np. w telefonie timer na 10 minut, to zegarek nie zacznie wibrować po tym czasie (w Apple Watchu tak to wyglądało).

Co do samych powiadomień, to są one wyświetlane wraz z treścią powiadomienia, czyli w przypadku maila widzę np. 1–2 pierwsze linijki tekstu. SMSy widzę w całości. Gdy dzwoni do mnie telefon, widzę nazwę dzwoniącej osoby (pobraną z kontaktów) i mam do wyboru wyciszenie telefonu lub odrzucenie rozmówcy.

Nie uprawiam niczego, co można nazwać sportem, wiec o programach do zbierania statystyk z biegania, czy jazdy na rowerze się nie wypowiem. Dodam tylko, że zegarek ma wbudowany GPS i gdy tylko włączysz tryb sportowy, to zapisuje w swojej pamięci przebytą trasę (nie potrzebujesz do tego telefonu).

Liczenie kroków działa w pełni poprawnie. Dawniej chodziłęm z FitBitem czy Apple Watchem i ich wskaźniki mojego dziennego ruchu niewiele odbiegały od tego, co prezentuje mi Amazfit Pace. Wygląda to OK.

Liczenie pokonanych pięter w budynku zupełnie nie działa. Mam kilkukondygnacyjne mieszkanie i biegam czasami po schodach przez cały dzień, a Amazfit informuje mnie później, że tego dnia pokonałem np. 3 piętra.

Działa dość dobrze. Porównywałem statystyki z np. FitBitem i wygląda to podobnie. Amazfit jednak źle wykrywa, kiedy się budzę. Przeważnie myli się o około 30–40 minut. Nie mam pojęcia dlaczego pół godziny przed pobudką, zapisuje on w swojej bazie, że już nie śpię.

Ważna uwaga: w przypadku liczenia statystyk snu. Amazfit trochę oszukuje i funkcja wykrywania snu działa dopiero wieczorem. Oznacza to, że jeśli np. pracujesz na nocna zmianę i odsypiasz noc rano, albo zrobisz sobie godzinną drzemkę w ciągu dnia, to zegarek uzna, że wcale nie spałeś, bo przecież jeszcze nie było zachodu słońca. Niestety, nie da się wymusić w zegarku opcji ‘teraz idę spać!’ (np. na FitBicie się dało).

Zegarek daje możliwość wrzucenia plików MP3 do jego pamięci (~2GB do wykorzystania), a następnie oferuje opcję sparowania zegarka ze słuchawkami bezprzewodowymi (via BlueTooth). Działa to dobrze. Możesz uprawiać jogging bez zabierania telefonu z domu. Muzyka będzie odtwarzana przez zegarek.

Minusem jest tutaj odtwarzacz. Oferuje on opcje play/stop/next/prev i tyle. Nie da się wybrać albumu, zbudować playlisty czy nawet przeglądać co mamy w zegarku.

Ciekawym rozwiązaniem jest funkcja sterowania multimediami w telefonie. Zegarek automatycznie wykrywa, gdy telefon odtwarza muzykę lub film i wyświetla na ekranie prosty panel sterowania (można przełączać utwory, pauzować i zobaczyć tytuł aktualnego kawałka i albumu). Działa to dobrze.

Zegarek zrzuca cyklicznie swoje dane do aplikacji na telefonie, gdzie możesz je przeglądnąć (statystyki kroków, wykresy snu itp). Dodatkowo, można włączyć mu opcję synchronizacji danych z chmurą. Warto zaznaczyć opcję automatycznego pchania danych do chmury. Zjada to odrobinę więcej baterii, ale nie musimy co pewien czas wybierać opcji backupu zegarka.

Dane z zegarka i z chmury można przesłać do aplikacji Strava. Jest to jedyna aplikacja zewnętrzna obsługiwana przez Amazfit Pace. Wszystkie statystyki wysyłane są do Stravy w momencie synchronizacji zegarka z telefonem (kilka razy dziennie).

Jestem zadowolony z zegarka i mogę go polecić. Jest to jednak produkt stale rozwijany i wpadki się zdarzają. Optymizmem napełnia mnie jednak to, jak szybko producent usuwa wszystkie znalezione błędy i jak przychylnie reaguje na sugestie ze strony klientów.

Jeśli potrzebujesz taniego (w Polsce jakieś 600–700zł) zegarka, to jest to wybór idealny. W tej półce cenowej nie znajdziesz niczego lepszego.

Pamiętaj też, że jeśli nie zależy Ci na czasie i możesz poczekać około miesiąca na dostawę, to istnieje opcja zamówienia Amazfita np. z GearBest za pół ceny. Moim zdaniem warto.

Amazfit Pace na GearBest

Amazfit Pace na Ceneo

Jeśli recenzja Ci się podobała, kliknij ikonę oklasków 👏 koło tego tekstu.

Jakub ‘unknow’ Mrugalski

Written by

Człowiek żyjący i nauczający w Internecie. Publicysta, programista, admin. https://mrugalski.pl