Eksperci od trucizn


Bez wątpienia powietrze jest człowiekowi potrzebne do życia. Podobnie jak pokarmy, które dostarczają naszym organizmom energię. Zauważyłem jednak, że jest jeszcze jedna rzecz napędzająca życia wielu osób — trucizna. Jaka to trucizna? zapytacie. A ja odpowiem, że trucizna woli, charakteru i społeczeństwa. Jakie są jej działania? zapytacie dalej. Odpowiedź swą otrzymacie, lecz pozwólcie, że wpierw wyjaśnię skąd takie ponure wnioski.

Nie jestem osobą, która byłaby szczególnie aktywnym użytkownikiem Facebooka, ale ze względu na jego użyteczność w kilku kwestiach, widzę co ludzie umieszczają na swoich tablicach. Za dwa dni odbędzie się głosowanie drugiej tury wyborów prezydenckich. Okazuje się, że znaczna część wpisów na Facebooku dotyczy właśnie wyborów. To dobrze — powiecie — ludzie są aktywni społecznie i interesują się sprawami swojego kraju. I przyznałbym wam rację, gdyby nie fakt, że większość wypowiedzi ocieka złością i jadem — ową toksyczną dla wszystkich trucizną.

Okazuje się nagle, że mamy w kraju całe rzesze ekspertów od politologii, ekonomii, psychologii, socjologii, historii i wielu innych dziedzin. I ponownie byłaby to okazja by rosnąć z dumy dzięki rodakom. Jednak już pierwsze ich słowa ukazują, że tak naprawdę jedyne na czym się znają to trucizny. Ich specjalnością jest wynajdywanie słabości jednego bądź drugiego kandydata. Niczym hieny cmentarne zwłoki, wygrzebują oni archiwa w poszukiwaniu przejęzyczeń i błędów jednego z kandydatów, a każdą wpadkę i słabość przekuwają w obrazę ad personam. Ktoś mógłby zwrócić mi uwagę, że krytyka jest dobra. I zgodzę się z tym twierdzeniem. Nawet powiem więcej, krytyka jest nie tylko dobra, jest przydatnym narzędziem dzięki któremu rozwijamy się i uczymy, a także poprawiamy nasze błędy. Lecz krytyka musi być konstruktywna. Internetowe memy nie są konstruktywną krytyką, nie są w ogóle krytyką — są wyśmiewaniem i błazenadą.

Postawa taka, i zaznaczmy to wyraźnie — licha postawa — nie wnosi niczego do debaty i nie przynosi żadnych korzyści — może poza prywatnymi, podnoszącymi ego takiego specjalisty od trucizn. Jest to zatrważająca postawa, która świadczy, że wykazująca się nią osoba nie potrafi zbudować swojej silnej osobowości i poczucia godności bez poniżania innych. Nie pracuje nad sobą, nie dąży do poprawy swojej osoby, swojego charakteru i ducha. Woli obrać łatwiejszą drogę degradowania innych do swojego poziomu, a potem jeszcze niżej, by w ten sposób jawić się jako ten doskonały i dobry.

I może starczyłoby sił aby wytrzymać, a może nawet zwalczyć takiego rzemieślnika trucizn. Jednak jego jad jest silny i zatruwa innych z każdym uderzeniem serca. Tak skutecznie, że nawet sami kandydaci, wokół których jest tyle zainteresowania, nie potrafią już zachowywać się i działać inaczej, jak samemu wytwarzając truciznę. Również dla nich najważniejszym stało się celne ukazanie błędów i słabości oponenta. Dostarczają tym samym innym trucicielom igrzysk i zatrutego chleba. I nikogo chyba już nie interesuje co dobrego i pozytywnego może mieć do powiedzenia dany kandydat, co ma do zaoferowania, gdy trucizna słodyczą dorównuje zemście. A może nawet ją przebija? Bo gdy zemsta się dokona i zostaje pustka, to igrzyska trwają nadal.

Wiele wskazuje, że nie ma odtrutki na ten rodzaj trucizny. Że jedynym sposobem jej zwalczenia jest praca nad sobą, swoją wolą i charakterem, jako swoiste uodpornienie organizmu na ową truciznę.