Coś trochę o mnie.

Pomyślałem, że może ktoś byłby zainteresowany kim jestem i czym się zajmuję. Czyli „short bio”.

Po kolei ale w skrócie.

Pozwólcie, że nie będę się rozwodził — za bardzo — nad tym co studiowałem, gdzie pracowałem i mieszkałem. Bardziej istotne jest to czym zacząłem się zajmować w pewnym momencie swojego życia, choć trochę trwało to zanim znalazłem ten szlak który teraz przecieram — na testach predyspozycji wyszło, że „mogę wszystko” dlatego muszę sam zdecydować, okazało się to bardzo pomocne… nie!

To co aktualnie robię i co chciałbym kontynuować, rozwijać może nie jest do końca możliwe do sprecyzowania oraz skondensowania w jednym słowie, a może i nawet w jednym zdaniu.

Jak to się wszystko zaczęło i znowu w skrócie.

Po studiach wyjechałem za granicę i spędziłem tam około 5 lat. Pracowałem „jak wszyscy” robiąc różne „agencyjne prace” plus prace dorywcze w pubach, restauracjach, na zmywaku, na farmie w pakowalniach i fabrykach.

Po jakimś czasie udało mi się jednak upolować pracę w korpo dzięki czemu mogłem zamienić buty z blachą w czubie na wygodniejsze i pracę stojącą na siedzącą — ma to zarówno swoje dobre jak i złe strony ;).

Czy mi się to podobało? A no nie. Dlatego zacząłem czytać książki biznesowe, chodzić na spotkania Business Chambers i myśleć nad swoją przyszłością.

W tym też momencie zaczęła się moja przygoda z marketingiem internetowym oraz afiliacją — czyli sprzedawaniem różnych produktów i usług w internecie.

W międzyczasie wróciłem do Polski.

Przeprowadzając się do stolicy naszego kraju musiałem jakoś zarobić na utrzymanie i uparłem się, że zrobie to po swojemu. Bywało różnie.

W międzyczasie zacząłem pisać dla jednego z większych blogów technologicznych w Polsce — jak ktoś jest ciekawy to sobie poszuka i znajdzie ;). Ta praca choć dawała mi „jakieś tam pieniądze” to przede wszystkim przydała mi się do nawiązywania znajomości, bywania na eventach i pomogła mi ogólnie odnaleźć się w środowisku polskich startupów, programistów, firm technologicznych, etc.

W kolejnym międzyczasie miałem też przyjemność spróbowania swoich sił ze swoim pierwszym — nie wiem czy „startup” to nie za duże słowo, ale — małym projektem, jednak pomysł z wielu przyczyn nie wybił się ponad koncept — o tym jednak napiszę może kiedyś w innym poście.

Później był kurs programowania i praca jako jeden z pierwszych zatrudnionych w „jednym z polskich jednorożców” — to be. Chłopaki dają czadu i rosną z nadświetlną prędkością, a firma ta na pewno ma przed sobą jeszcze nie jeden sukces — o tym może też napisze kiedyś w innym poście. Na razie czekam na wiadomość o pierwszym milionie/miliardzie USD i mam przeczucie, że ten moment jest już blisko — oczywiście mam na myśli dochód ;). Wycena firmy i przychód na tym poziomie jest już coraz bliżej tego punktu.

Po kursie, a raczej jeszcze w jego trakcie został mi przedstawiony — przez jednego z moich wykładowców, ale w prywatnej rozmowie — koncept Growth Hackingu. Samo programowanie zeszło trochę przez to na drugi plan i ta zajawka trwa do dziś.

Co robię teraz.

Pracuję nad kilkoma konceptami blogów, z czego jeden jest na dobrej drodze do finalizacje — ten łączy się z moją firmą i usługami/produktami które chciałbym oferować swoim partnerom, klientom i kontrahentom, ale o tym trochę później i pewnie w innym poście — a drugi jest na dobrej drodze od konceptu do funkcjonującego konceptu ;). Przy jednym i przy drugim powstają już jakieś małe drafty postów, prace nad szatą graficzną są już na etapie finiszu i jest szansa, że ruszy to jak znajdę czas na pisanie — regularne ;).

Na marginesie: właśnie ten projekt na Medium ma mnie zmotywować i rozpisać na tyle, żeby pisanie kilku postów tygodniowo na różne związane z poszczególnymi konceptami tematy nie było wyzwaniem — trzymajcie kciuki!

Blogi to oczywiście nie wszystko czym się obecnie zajmuję.

Pracuję w jednej z najlepszych firm programistycznych w Warszawie — to moje subiektywne zdanie, ale nie dość, że chłopaki wymiatają w tym co robią to klimat w firmie jest nieziemski… — nie jestem pewien, jak to opisać do końca, ale z moją koncepcją, koncepcja „szefów” jest kompatybilna w ponad 90% (IMHO). Nie programuje, zajmuję się za to szeroko pojętym business dev, marketingiem oraz rozwijam koncepcje growth hackingu — które mam nadzieję niedługo zaczniemy wdrażać.

Dodatkowo.

Od paru dobrych lat pracuję nad swoją firmą. Jest to nie lada wyzwanie dla kogoś posiadającego moją osobowość — niepoprawny perfekcjonista z lekkim przegięciem w stronę introwertyzmu ;). Od ponad roku mogę wystawiać faktury i zaczynam rozglądać się za klientami. Myślę, że zaplecze technologiczne jest już w pełni gotowe do wprowadzenia na rynek — choć nauczony doświadczeniem, wiem że zapewne ewolucja firmy nigdy się nie skończy — i dobrze bo ciągle uczę się czegoś nowego i rozwijam w różnych kierunkach, a to zajęcie sprzyja rozwojowi jak chyba żaden inny zawód na świecie.

Go entrepreneurs and startupers!

A czym dokładnie chcę się zajmować? To jest już chyba temat na kolejnego posta ;).

Miało być ponad 100 słów a jest… blisko 790!

Show your support

Clapping shows how much you appreciated @Pav’s story.