Czarne

14/365

Piecuszenie

Jest 9:00 rano, a my z M. już od godziny piecuszymy się. Bo z samego rana poszliśmy się przejść, gdy jeszcze ciemność panowała nad doliną. Po spacerze, karmieniu psów i kotów, wypuszczeniu owcy i barana, przygotowaniu śniadania ze znalezionych po drodze maślaków i jajek prosto z kurzego domku, wylegujemy się na pryczach, przeglądamy zdjęcia i gadamy o głupotach. Czas wyraźnie się dziś wydłużył, półmrok w pokoju przywołuje z pamięci długie, jesienne dni i czasy, kiedy wszystko trwało dłużej, a ciągle ciepły piec jakby pomrukiwał, żeby nie zostawiać go dziś samego w pokoju.


Uciekły nam konie

A ja widzę tylko Jelonka ;)

fot. Maciek Jelonek
fot. Maciek Jelonek

Niedziela, 09.10.2016
Czarne