Niecodzienny obiad

69/365

Doceniłam serdeczność, gościnność i starania ludzi, którzy mnie zaprosili dziś na obiad, abym jako gość poczuła się dobrze, zadbana, najedzona. I niby wszystko było fajnie, powinno być fajnie, ale myślami byłam zupełnie gdzie indziej. Byłam z ludźmi, z człowiekiem, który nie ma nic wspólnego z moją rodziną a jednak okazał się ważny. Ważniejszy. Cztery godziny przesiedziałam przy stole, próbując rozmawiać, uprzejmie odpowiadać i uśmiechać się … ale to nie była prawda, to nie był mój komfort, tam nie siedziałam JA - prawdziwa. To było odliczanie czasu. Do końca spotkania.

A potem sześć godzin przegadałam przez telefon … i to była prawda, to był komfort. I gdyby zegar nie wskazał 3 rano, a powieki nie zamykały się pod swoim ciężarem, rozmawialibyśmy kolejne godziny … mając na twarzach szczere uśmiechy.


Sobota, 03.12.2016

Like what you read? Give Asija a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.