Z szuflady: “Na dwóch kółkach”

71/365

Chciałam trochę powspominać, co działo się piątego grudnia rok temu, dwa lata temu … lub wcześniej. Ale żadnej notki z tego dnia nie znalazłam. Za to w tym roku zrobiłam opis krótkiej wycieczki, dwunastego maja. I co w tym dziwnego? Odbicie lustrzane tych dat … 12.05 - 05.12


Na dwóch kółkach

Wiosenne zachody słońca od zawsze wzbudzały we mnie zachwyt. Purpurowe niebo, poprzeplatane błękitem, oranżami, czerwieniami … Jako dziecko wsiadałam na swoje dwa kółka i jeździłam godzinami … bez celu, aż spektakularny widok kolorowego nieba przysłaniała zupełna ciemność a zdrowy rozsądek podpowiadał, że czas wracać do domu. Po latach robię to samo. Tyle, że wycieczki są nieco dłuższe … a dwa rowerowe kółka zamieniam na motocyklowe. Dziś wybrałam drogę w stronę zachodzącego słońca. I warto było …

Zaczęło się w Podzamczu Piekoszowskim od drzewa, na które patrzę prawie każdego dnia, a które ciągle jeszcze mnie zachwyca …

następnie kilka kilometrów wzdłuż “siódemki” … i można poczuć się jak za zachodnią granicą patrząc z góry na nową eskę. W tle oczywiście malutki zamek w Chęcinach …

Dalej już na zachód, do Gałęzic. Zanim jednak obejrzę z bliska kamieniołom, jadę na koniec wsi. Stamtąd jest dopiero widok na Miedziankę !

W końcu dojeżdżam do kamieniołomu w Gałęzicach.

Dalej, w towarzystwie saren, bażantów, zająca i całej masy komaro - muszek, szutrami objeżdżam kopalnię i ląduję na asfalcie w Bławatkowie.


Poniedziałek, 05.12.2016