Moja depresja

Wybaczcie, że najpierw opublikowałem wersję angielską. Ten list otwarty rozprawia się zarówno z tymi zachowaniami, którymi mogłem odepchnąć was, moich znajomych ze szkoły, ze studiów, w skrócie — z Polski, ale również z tymi, które utrudniają mi nawiązywanie i utrzymywanie kontaktów z osobami poznanymi w Szkocji, dlatego zdecydowałem się na dwie wersje językowe.

Drodzy przyjaciele, niniejszym proszę was o wsparcie i zrozumienie, ale liczę na to, że uda mi się wyjaśnić niektóre sytuacje i zachowania z przeszłości.

Mam depresję, wychodzi na to, że mam ją o wiele dłużej niż myślałem. 2/10, nie polecam.

Na szczęście nie jest tak źle, jak mogłoby być. Czuję się lepiej, niż choćby pół roku temu, czuję się niesamowicie lepiej niż czułem się przed podjęciem terapii. Być może czułbym się jeszcze lepiej, gdybym zdecydował się wziąć antydepresanty, ale obawiam się, że mogłyby zdusić moją kreatywność, której potrzebuje w mojej pracy prawie każdego dnia.

Muszę przyznać, że popełniłem sporo błędów.

Przez tygodnie, miesiące, a wręcz lata (teraz mogę prawie z pewnością powiedzieć, że zaczęło się w styczniu 2012) myślałem, że to tylko chwilowe, że już za dzień, może za tydzień, co najwyżej za miesiąc wreszcie mi przejdzie. Próbowałem też zmienić coś w moim życiu:

  • Wyprowadziłem się z mieszkania mojej mamy
  • Przeprowadziłem się do innego kraju
  • Unikałem związków
  • Na siłę szukałem związków
  • Zdecydowałem się podjąć aktywność fizyczną
  • Wróciłem do tańca

To wszystko pomagało (albo takie sprawiało wrażenie), ale czasem tylko na chwilę. Walczyłem z objawami, ale nie z ich przyczynami. Podejmowałem dobre decyzje, ale z kompletnie złego powodu.

Unikałem podjęcia terapii, ponieważ widziałem moją bezsilność wobec choroby i brak możliwości ‘wyrwania się’ z niej jako osobistą porażką, jako oznakę mojej słabości. Nie czułem się pełnowartościowym mężczyzną. Ponadto jako że depresja (przynajmniej w moim przypadku) manifestuje się przez szczątkowe odczuwanie emocji, sama w sobie jakby mnie odczłowieczała. Dodatkowo obawiałem się, że sobie to wszystko wymyśliłem, że usiłuje szukać źródła mojej słabości gdzieś, gdzie nic nie ma. Okazało się, że niczego sobie nie uroiłem.

Depresję jest o wiele łatwiej znieść, jeśli można liczyć na wsparcie przyjaciół. Niestety brak pewności siebie nie ułatwia poznawania nowych ludzi.

Mimo wszystko miałem i mam nadal sporo szczęścia: każdego dnia wstaję rano, biorę prysznic, jem śniadanie i jadę do pracy. Pracuję wydajnie, lubię to co robię na codzień… I mniej więcej tutaj się wszystko kończy.

Taniec pomaga. Po pierwsze po prostu go uwielbiam, ale oprócz tego pomaga (a czasem wręcz zmusza — ale to akurat dobrze) utrzymywać kontakt ze znajomymi. To wspaniały sposób na poznanie nowych ludzi, poza tym jest to bardzo przyjemna forma aktywności. Podnoszenie ciężarów też sprawia, że czuję się lepiej. Koniec końców jestem tylko ja i sztanga. Mogę łatwo mierzyć mój postęp i momentalnie udaje mi się odsunąć ciemne myśli. Gry wideo to kolejna ‘ucieczka’, nie zapominajmy też o klockach LEGO.

To wszystko pomaga, ale pomaga MI. Jeśli sami przechodzicie przez depresję będziecie musieli znaleźć swoje własne pasje, co być może będzie cholernie trudne, ale naprawdę wam zaprocentuje w przyszłości. Nie zapominajcie, że to co sprawia wam radość tylko utrzyma was na powierzchni, jeśli nie zdecydujecie się rozwiązać problemów, które faktycznie was trapią.

Nauczyłem się, że sen jest bardziej nieoceniony niż myślałem. Niewyspanie nie tylko psuje mi humor, ale sprawia, że w mojej głowie zbierają się czarne chmury, a ja sam zaczynam kwestionować sens wszystkiego dookoła.

Przeraża brak możliwości czerpania przyjemności z małych rzeczy. W połowie pysznego posłku nagle okazuje się, że tak naprawdę tylko dostarczasz swojemu ciału składników odżywczych. Jesteś na imprezie ze swoimi znajomymi i w pewnym momencie zadajesz sobie pytanie ‘co ja tu robię?’. Tak, przebywanie z nimi daje Ci radość, ale gdzieś w głębi coś nie gra. Oglądasz arcydzieło kinematografii i nie jesteś w stanie się na nim skupić. W końcu jedziesz na wymarzone wakacje i zaczynasz obawiać się, że może nie cieszysz się z nich tak mocno, jak powinieneś… i co jeśli Twój brak entuzjazmu zepsuje innym zabawę?

To co NAPRAWDĘ mi pomaga to terapia. To dzięki niej udaje mi się zrozumieć jaka jest przyczyna moich problemów, co sprawiło, że pojawiły się w moim życiu a następnie odnaleźć sposób, by radzić sobie zarówno z tymi, które dopiero co dały o sobie znać, jak i z tymi, które trapią mnie od dawna. Niestety terapia to nie rozwiązywanie moich problemów przez terapeutę. Terapeuta pomaga mi jedynie zbudować narzędzia, którymi będę mógł te problemy rozwiązać, ale to ode mnie zależy czy i jak je wykorzystam.

Depresja spowodowała, że unikałem spotkań, imprez, przyjęć, sprawiła, że straciłem kontakt ze znajomymi i przyjaciółmi, odwoływałem plany, ignorowałem smsy i wiadomości. Z TEGO MIEJSCA CHCIAŁBYM PRZEPROSIĆ WAS ZA TO, ŻE TAK SIĘ STAŁO. WIEM, ŻE NIE MOGĘ COFNĄĆ SIĘ W CZASIE — ALE LICZĘ, ŻE ZROZUMIECIE, ŻE BYŁO TO SPOWODOWANE MOJĄ CHOROBĄ. Wciąż zdarza mi się powtarzać te zachowania, ale powoli staje się to rzadkością.

Drodzy przyjaciele, nie proszę was o żal czy współczucie, proszę was o wsparcie i pomoc. Następnym razem kiedy będę próbował wykręcić się ze spotkania, proszę, nie pozwólcie mi. Pamiętajcie, że jeśli nie odpisuję na wasze wiadomości, to na 99% nie jest wasza wina.

Korzystając z okazji chciałbym też podziękować tym, którzy wiedzieli już wcześniej o tym, przez co przechodzę za okazane wsparcie i pomoc, nigdy nie zapomnę, co dla mnie zrobiliście.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.