Messenger + Instagram + WhatsApp

Jak ma działać Superaplikacja Facebooka?

Cezary Kuik
Aug 27 · 15 min read

Idea Superaplikacji zawładnęła moją wyobraźnią w 2016 roku. Od tamtej pory śledzę na bieżąco działania Facebooka w tej kwestii. To będzie materiał podsumowujący moje spostrzeżenia z ostatnich lat.

Messenger zdominował całkowicie moje życie zawodowe. W swojej krótkiej karierze miałem możliwość nadzorowania i kreowania ponad 50 kampanii wykorzystujących ten kanał komunikacji. Dotychczas skutecznie udawało mi się przewidywać kolejne kroki niebieskiego giganta.

Mam głęboką nadzieję, że tym razem jest podobnie.

Conversational Commerce

Autorem tego określenia jest Chris Messina, który był również pomysłodawcą tego w jaki sposób używamy dziś oznaczeń typu hashtag. W ten sposób chciał podkreślić rosnącą zależność między biznesem a komunikatorami.

Konsumenci w coraz większym stopniu polegają na komunikatorach we wszystkich obszarach, zarówno osobistych, jak też biznesowych. Wolą wybrać czat bez konieczności dzwonienia, wysyłania e-maili, a nawet odwiedzania strony internetowej marki. Klienci rozmawiają z marką, zadają jej pytania, uzyskują spersonalizowane rekomendacje, a przede wszystkim podejmują decyzje zakupowe już podczas konwersacji.

https://www.similarweb.com/blog/mobile-messaging-app-map-january-2019

Jak widać na załączonym obrazku, aplikacje do wysyłania wiadomości dawno podzieliły świat na strefę wpływów. WhatsApp i Facebook Messenger rządzą w obu Amerykach, Afryce, Australii i po części na Bliskim Wschodzie, podczas gdy konkurenci tacy jak Viber, WeChat, Line i Telegram utrzymują swoje twierdze w regionach takich jak Rosja, Chiny, Japonia i Iran.

Wyścig o Superaplikację

Hegemoni technologiczni są świadomi tego, w którą stronę zmierza świat. Jeśli spojrzymy na ich działania z szerszej perspektywy, to szybko zauważymy, że każdy z nich stara się budować swoją formę środowiska konwersacyjnego, która jest w stanie zaspokoić każdą potrzebę użytkownika.

Przykłady “Superaplikacji”

Możemy spojrzeć na internet jako wszechświat, w którym każdy z gigantów stara się stworzyć swoją galaktykę ze swoimi prawami fizyki. Przez wiele lat liderem tego wyścigu był WeChat i tak naprawdę swój cel osiągnął, jednak tylko i wyłącznie w zakresie lokalnym. Dopiero niedawno Facebook zamiast gonić swojego azjatyckiego rywala, podjął kilka decyzji, które prawdopodobnie uczynią go niepodważalnym liderem w skali globalnej.

Azja Express, czyli czym jest WeChat?

Jeśli chcemy zrozumieć dokąd zmierza Facebook, to powinniśmy zacząć od aplikacji, która wyznaczyła kierunek rozwoju dla wszystkich. WeChat to chiński komunikator internetowy i portal społecznościowy stworzony przez firmę Tencent Inc. Służy do wysyłania wiadomości, robienia zakupów za pomocą botów oraz płatności. Do 2017 roku był najpopularniejszym komunikatorem świata. Powszechnie znany jako najbardziej innowacyjna i wszechstronna, chińska „aplikacja do wszystkiego”.

Aplikacja posiada ponad miliard użytkowników, z czego 90% w Chinach.
Główna wersja posiada funkcje niedostępne w wersji międzynarodowej.

Użytkownicy mogą zamówić jedzenie, wysyłać i odbierać pieniądze,
robić zakupy, płacić rachunki za prąd oraz rezerwować loty. W niektórych prowincjach mieszkańcy mają nawet możliwość składania wniosku rozwodowego przez komunikator.

Aplikacja posiada własny moduł płatności WeChat Pay, z którego korzysta codziennie blisko 90% chińskich obywateli. Przeciętny użytkownik wydaje miesięcznie średnio 100 dolarów w komunikatorze. W 2018 roku obrót transakcji wyniósł ponad 50 miliardów dolarów.

Tencet zarabia olbrzymie pieniądze z prowizji, której podstawą jest sam fakt istnienia aplikacji. Dodatkowo dysponują niesamowitym bogactwem cyfrowym jakie są dane absolutnie o każdym aspekcie chińskich obywateli. Nie budzi to żadnego zaskoczenia, że taki model biznesowy zainteresował zachodnie firmy technologiczne.

Czy Messenger to kolejny WeChat?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ trudno jest stwierdzić kto kogo bardziej kopiuje. Przykładem niech będą chatboty. Facebook wprowadził to rozwiązanie w 2016 roku. WeChat wdrożył tę technologię dopiero rok później (“mini-programs”), ale z dużo większym powodzeniem.

Faktyczne działania Facebook pokazywały, że dąży do tego, aby stać się zachodnim odpowiednikiem chińskiego pobratymcy. Najbliżej realizacji tego celu firma była w 2018 roku kiedy postanowiła rozwijać integrację Messengera z rozwiązaniami rozszerzonej rzeczywistości (AR).

https://www.brightspark-consulting.com/facebook-messenger-marketing-guide/

Całość wyglądała naprawdę obiecująco. Kliknięcie w reklamę uruchamia bota w Messengerze, a ten w krótkiej rozmowie przedstawia ofertę. Użytkownik może skorzystać z efektu AR, aby dosłownie przymierzyć dany produkt. Aplikacja śledzi jego wybory, a następnie bot wysyła kartę, z której następuje bezpośrednia płatność. Wszystko w jednej aplikacji i rozmowie.

Jednak po pewnym czasie Facebook postanowił zmodyfikować swój plan.
Czy coś poszło nie tak? Nie sądzę. Mam poczucie, że firma po prostu zrozumiała kontekst w jakim znajduje się jako platforma.

Facebook vs. Tencent

Zastrzegam, że od tego momentu będą dzielił się swoimi spostrzeżeniami, które są tylko i wyłącznie efektem mojej analizy. Czas pokaże na ile pokrywa się ona z rzeczywistością, ale wierzę, że będzie wartościowa.

Trzeba przyznać, że Facebook ma dużo większe trudności w prowadzeniu działalności biznesowej niż jego chiński rywal. Tencent działa głównie na obszarze jednego państwa, w którym wszyscy mówią tym samym językiem, a także podlegają tym samym regulacjom prawnym i finansowym. Dodatkowo spółka ma pełne wsparcie władzy. Żadna firma technologiczna na świecie nie ma tak “z górki” w kwestii wdrożeń swoich pomysłów i rozwiązań.

Tymczasem Facebook dostępny jest w 140 krajach, a w każdym z nich musi dopasować się do tamtejszych reguł. Nie pomagają kolejne afery związane z ochroną danych osobowych i coraz większe przeszkody stawiane chociażby przez Unię Europejską. Istnieje tendencja, aby postrzegać niebieskiego giganta jako nieudolnego, a w rzeczywistości mało który podmiot ma tak wysoką skuteczność do natychmiastowej adaptacji.

Kluczowy jest także kontekst użytkownika. To będzie spore uproszczenie, ale “ciasna” rzeczywistość w jakiej żyją Chińczycy sprawia, że rozwiązania mobilne są tymi najwygodniejszymi i najbardziej pożądanymi. W naszym zachodnim świecie wciąż mamy przestrzeń (dosłownie i w przenośni), aby móc korzystać wygodnie z rozwiązań desktopowych. Ważna jest także gotowość do automatyzacji. W Chinach przy tej ilości ludzi i spraw do załatwienia jest to konieczność, natomiast w naszym kręgu kulturowym wciąż istnieją silne opory przed tym aspektem transformacji cyfrowej.

Jak zatem stworzyć coś adekwatnego dla naszego kontekstu?

Messenger + Instagram

Z początkiem 2019 roku na świecie huknęła wiadomość o tym, że Facebook chce zintegrować ze sobą trzy aplikacje: Messenger, WhatsApp i Instagram.

https://www.techradar.com/news/facebook-is-integrating-whatsapp-instagram-and-messenger

Na samym początku warto zaznaczyć, że Facebook nie zamierza łączyć trzech aplikacji w jedną osobną. Kluczem integracji jest stworzenie uniwersalnej infrastruktury do przesyłania wiadomości w ramach różnych aplikacji, które w dalszym ciągu będą funkcjonowały jako osobne platformy. Jednym słowem Facebook buduje dla nas jednolite środowisko konwersacyjne, o którym wspominałem w akapicie “Wyścig o Superaplikację”. Co się za tym kryje?

Konferencja F8 2019

Jeśli chcemy naprawdę dobrze zrozumieć strukturę “Superaplikacji” Facebooka, to warto ją podzielić na mniejsze elementy i wyjaśnić ich role. Będą to: Messenger, Instagram, FBLearn Flow, Deep Text i Libra. Podkreślam raz jeszcze, że kolejne akapity to moja prywatna analiza i próba określenia tego co nas czeka, ponieważ sam Facebook określa swoje działania jako otwarty i wciąż ewoluujący proces.

Messenger

Ważna uwaga na sam początek. Celowo omijam WhatsAppa, ponieważ funkcjonuje on zamiennie z Messengerem. Dodatkowo ta pierwsza aplikacja jest obecnie jest w procesie wdrażania rozwiązań znanych z błyskawicy.

Kluczem do zrozumienia tego elementu układanki jest spojrzenie na główną funkcję Messengera jaką jest rozmowa. To przede wszystkim nośnik danych, które są niezwykle precyzyjne i występują w ogromnej ilości.

Za pośrednictwem komunikatora, jak nigdzie indziej, wyrażamy wprost całe spektrum swoich potrzeb. Począwszy od tego co najbardziej lubimy jeść na śniadanie, a kończąc na zwierzeniach o tym czego potrzebujemy od innych. Dzielimy się tym co nas cieszy i bawi, ale także tym co smuci i złości.

Messenger staje się też coraz częściej miejscem pierwszego kontaktu z marką. Użytkownicy piszą rzadko, ale za to konkretnie i dość powtarzalnie. Liczy się dla nich, aby jak najszybciej załatwić sprawę i uzyskać potrzebne informacje.

https://smooch.io/state-of-messaging-2019/

Przepływ danych zwiększa się z miesiąca na miesiąc. W związku z tym pojawiły się boty, które są aplikacjami do automatyzacji rozmowy. Rozwiązanie to umożliwia markom obsługę dużej ilości indywidualnych zapytań w sposób skalowany. Jak to działa w praktyce? Oto przykład.

Izraelski Nissan otrzymywał miesięcznie setki wiadomości na swojego Messengera. Zespół odpowiadał na wiadomości ręcznie, co niestety powodowało spore opóźnienia. Potencjalne leady nie były w żaden sposób weryfikowane. Jeśli ktoś był zdecydowany na zakup auta, to jego inicjatywa została mocno ostudzona przez kilka dni czekania na wiadomość zwrotną.

W związku z powyższym stworzono bota, który profilował użytkowników na podstawie trzech bardzo prostych pytań o preferowany model auta, chęć zakupu oraz dane kontaktowe. Na tej podstawie określano temperaturę leada i jeśli był on wysoki, to wiadomość użytkownika otrzymywała priorytet w systemie CRM Nissana.

Rezultat? W pierwszym miesiącu Messenger przyczynił się do sprzedaży aut o wartości ponad miliona złotych. Automatyzacja rozmowy posłużyła jako filtr, który sprawił, że pracownicy wiedzieli, którymi klientami powinni zająć się w pierwszej kolejności, aby szybko zamknąć sprzedaż samochodu. Dodatkowo wszystkie odpowiedzi użytkowników zostały zapisane jako ich preferencje, co posłużyło do lepszego targetowania reklam.

Dodajmy tylko, że prawdopodobnie w połowie 2020 roku boty mają się pojawić także na Instagramie, a skoro o tym mowa…

Instagram

O ile najważniejszą funkcją Messengera jest rozmowa, tak w przypadku Instagrama jest to przede wszystkim obraz w każdej postaci.

Użytkownicy eksplorują i odkrywają inspiracje, które„kupują oczami”. Żadna platforma Facebook’a nie generuje takiego zaangażowania. Według badań firmy z Menlo Park nawet 15 razy większe. Czterech na pięciu użytkowników twierdzi, że aplikacja pomaga im w podejmowaniu decyzji o zakupie.

Kwestią czasu było wprowadzenie funkcji takich jak oznaczenie produktów na zdjęciach lub treściach udostępnianych w Stories.

Wydawać się może, że to właśnie na feedzie skupiona jest główna uwaga. Łatwo ulec takiem wrażeniu, bo widzimy (jeszcze) ilość interakcji. Chcę jednak zwrócić uwagę na coś dużo bardziej istotnego, często ukrytego. Spójrzmy na omawianą integrację z perspektywy narzędziowej, czyli:

Dlaczego kamera? Oczywiście chodzi o Stories. Teoretycznie branża ma świadomość tego, że jest to niezwykle angażująca funkcja platformy, ale czy zdajemy sobie sprawę z faktycznej skali ruchu jaki tam jest?

Oto oficjalne statystyki opublikowane przez zespół Instagrama, które pokazują w jaki sposób z kamery korzystają nie tylko zwyczajni użytkownicy, ale także firmy z całego świata (styczeń 2019).

  1. Każdego dnia ze Stories korzysta blisko 500 milionów użytkowników;
  2. 1/3 najczęściej wyświetlanych Stories pochodzi od marek;
  3. 50% marek na Instagramie tworzy min. jedno Stories każdego miesiąca;
  4. 15–25% korzysta z funkcji “swipe up” i przechodzi na strony marek.

Na początku roku istniałą realna prognoza pokazująca, że udostępnianie treści na Stories przebije wskaźniki innych kanałów w połowie 2019 roku. Prawdopodobnie już to się stało, ale jeszcze nie ma oficjalnego komunikatu.

Z tego właśnie powodu Stories zostało namaszczone jako miejsce, w którym odbędzie się prawdopodobnie jedna z ważniejszych rewolucji e-commerce.

http://sparkar.facebook.com

Efekty AR to rozwiązanie, które z jednej strony fascynuje, a z drugiej strony wśród wielu marketerów wzbudza spory dystans. W moim odczuciu jest to już technologia budowana pod wchodzącą na rynek generację Z, dla której cyfrowy świat istnieje od zawsze i nie stawiają tak wyraźniej granicy między życiem w sieci, a tym w prawdziwej rzeczywistości.

W moim odczuciu Facebook za pośrednictwem Instagrama stara się zapełnić pewną realną lukę i zbliżyć do siebie zakupy w świecie wirtualnym i świecie rzeczywistym. W końcu jak to czasem mawiam na konferencjach:

każdy o tym wie, ale nikt nie mówi,
klient przymierzy w sklepie, a w internecie kupi.

Filtry z miesiąca na miesiąc są coraz bardziej “prawdziwe” i pozwalają na faktycznie przymierzenie produktów (zwłaszcza biżuteria, beauty i dodatki). Teraz to tylko twarz, ale to kwestia czasu kiedy będzie można nanosić różne wizualizacje na inne części ciała, np. dłonie czy stopy.

Czy rozszerzona rzeczywistość w Stories ma rację biznesową? Miałem okazję zobaczyć statystyki efektów z fazy BETA. Kilka efektów przekroczyło miliard wyświetleń w przeciągu 7 dni i wszystko w sposób organiczny. Stories tętni życiem, a ludzie dosłownie spędzają czas w kamerze.

Wirtualne przymierzanie to tylko wzbogacenie naturalnych nawyków użytkownika, który i tak dzielą się ze znajomymi treściami o produktach (np. zdjęcie sukienki czy samochodu) za pośrednictwem kamery i komunikatora.

Wszystko po to, aby otrzymać opinię lub potwierdzenie tego, że nasz wybór jest dobry, a jeśli taki jest, to mogę to bezpiecznie kupić. Instagram to docelowy marketplace, o którym od lat marzy Facebook.

FBLearner Flow

Ostrzegam, że ta część materiału może powodować duże emocje. Wydaje mi się, że wynika to z tego, iż w tym momencie wiele osób uświadamia sobie co faktycznie dzieje się z naszymi danymi. A jak już pokazałem w dwóch poprzednich akapitach, generujemy ich całkiem sporo. Do rzeczy.

Czym jest FBLearner Flow? Kilka lat temu Facebook zainwestowało sporo czasu i wysiłku inżynieryjnego w stworzenie własnych narzędzi do uczenia maszynowego. Celem było stworzenie kompleksowej platformy do nauki AI, która jest w pełni kompatybilna z infrastrukturą techniczną firmy.

Inżynierowie mogą tworzyć dowolne zestawy danych treningowych oraz walidacyjnych za pomocą intuicyjnego interfejsu użytkownika, co zmniejsza czas spędzany na tym etapie od kilku dni do kilku godzin. Następnie trenują modele za pomocą (mniej więcej) kilku kliknięć. Wreszcie mogą z łatwością monitorować i bezpośrednio aktualizować modele produkcji.

Te “modele produkcji” przekładają się na nic innego jak sugestie przyjaciół, kierowanie odpowiednich reklam, przewidywanie zainteresowań, symulacja podaży i popytu oraz ranking wyników wyszukiwania.

Z platformy korzysta 25% wszystkich inżynierów, którzy każdego miesiąca przeprowadzają na niej około 1–2 miliona eksperymentów. W jej ramach tworzone są różne narzędzia, m.in. wykrywanie tzw. fake news, uniwersalny tłumacz dla wszystkich języków świata, czy Lumos, który umożliwia niewidomym zobaczyć, a raczej usłyszeć co jest na zdjęciu.

Jeśli ktoś odniósł wrażenie, że Facebook posiada potężną AI, której nauka wymaga kilku przycisków, to potwierdzam, że tak jest w rzeczywistości.

Deep Text

Teraz kiedy posiadamy podstawową wiedzę o FBLearner Flow, mogę pokazać dlaczego ta platforma jest tak ważna dla działania “Superaplikacji”.

01 czerwca 2016 roku zaprezentowane zostało narzędzie DeepText, które zostało w całości oparte o szkielet FBLearner Flow. Twórca oprogramowania (Jeffrey Dunn) wyjaśnił, że narzędzie to łączy w całość wyszukiwarkę, zdjęcia, video, wiadomości, logowania oraz rozpoznanie ludzkiej mowy.

Wszystko w celu dopasowania treści, które widzicie za każdym razem, gdy logujecie się do którejkolwiek z aplikacji Facebooka. DeepText jest częścią koncepcji tzw. „głębokiego uczenia się”, czyli wykorzystania naturalnego przetwarzania języka (NLP) w kontekście przeszukiwania Facebook w ramach kilkudziesięciu języków. Funkcja ta jest osadzona w ramach Messengera.

Jak to działa w praktyce? Być może przeżyliście podobną historię jak ja. Jesienią 2017 roku zakupiłem mikrofon w celu nagrywania vloga. Swoim pomysłem podzieliłem się z koleżanką, która oznajmiła mi, że zawsze chciała spróbować swoich sił jako lektor i oddać “próbkę głosu”.

Pomysłu nigdy nie zrealizowałem, ale zrzut ekranu skrzynki odbiorczej oraz tego co zobaczyłem następnego poranka jest ze mną do dziś:

To, że Facebook przetwarza treść naszych rozmów na Messengerze było czymś co wszyscy i tak podejrzewali. Każdy miał doświadczenie kiedy napisał lub powiedział coś i nagle zobaczył reklamę. Miejmy jednak świadomość, że Deep Text przetwarza nie tylko dane w postaci tekstu:

Celowo w rozmowie z koleżanką podkreśliłem słowo “inwigilacja”. Często można spotkać także określenia takie jak “podsłuchiwanie”. Istnieje narracja medialna na całym świecie, której ton doskonale oddają właśnie te słowa mające w Polsce złe konotacje historyczne (służby PRL). Obydwa te pojęcia to zgodnie z definicją PWN tajna obserwacja kogoś, a wszystko po to, aby w odpowiednim momencie mieć “haka” na konkretne osoby.

Takie poczucie budują w nas media i to jest niestety celowa manipulacja, o którą paradoksalnie oskarża się Facebooka. Przyznać trzeba, że po Cambridge Analytica pokazało ciemną stronę firmy, ale tutaj grzechem był brak ochrony danych, które zostały do manipulacji wykorzystane przez kogoś innego.

Dlaczego jednak poruszam ten temat?

AI to konieczność

Faktycznie Facebook przetwarza na bieżąco nasze dane, ale nie robi tego w sposób tajny i nie w złym celu. Informacje na ten temat są dostępne w oficjalnych kanałach komunikacji giganta z Menlo Park. W pewnym sensie firma wie o nas prawie wszystko, ale żaden człowiek nie przegląda naszych danych, aby oceniać nasze działania czy szukać czegoś podejrzanego.

Za to maszyny już tak. Dlaczego?

Gdybym był przedstawicielem spółki to moja odpowiedź brzmiałaby prawdopodobnie tak: wykorzystujemy potęgę sztucznej inteligencji, aby dostarczyć użytkownikom unikalne i spersonalizowane doświadczenie.
Za to od sceptyków usłyszeć można, że Facebook na podstawie danych chce przewidzieć co w przyszłości zechce kupić lub jak się zachowa użytkownik.

Tak naprawdę obie strony mają rację. Czy Facebook wykorzystuje dane, aby wywrzeć nas wpływ? Oczywiście, że tak.

Wszystko po to, aby w odpowiednim momencie dopasować do użytkownika takie treści, które mogą faktycznie zainteresować i zachęcić do transakcji lub częstszego bywania na platformie. Facebook od zawsze zarabiał na naszej uwadze i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Po to służy mu FBLearn Flow.

Kluczowe pytanie brzmi: czy tylko po to? Nie.

Facebook stał się gigantycznym tworem. Nadzorowanie go w sposób ręczny stało się praktycznie niemożliwe. Bez “inteligentnego” monitorowania systemów AI, utoniemy pod olbrzymią ilością danych, które często są realnym zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa psychicznego czy fizycznego.

Na tegorocznych panelach F8 jeden z inyżnierów departamentu rozwoju AI powiedział, że z perspektywy firmy najlepiej byłoby się trzymać od treści użytkowników jak najdalej. Z drugiej strony pojawia się coraz więcej okoliczności, które nie pozwalają na brak reakcji ze strony Facebooka.

Można dużo zarzucić niebieskiemu gigantowi, ale faktycznie stara się dbać
o swoich użytkowników i dokłada wszelkich starań, aby znaleźć “balans”.

Libra

Słynna kryptowaluta stworzona przez Facebooka. Przyznaję wprost, że to jest temat, w którym absolutnie nie czuje się ekspertem. Moja wiedza ogranicza się tutaj do oficjalnej dokumentacji, a spora cz꜆ materiału pochodzi z cyklu bardzo dobrych artykułów od Business Insidera.

Librę należy traktować jako próbę stworzenia uniwersalnego i globalnego systemu płatności online. Z perspektywy omawianej tu idei Superaplikacji jest to bardzo uzasadniony i oczywisty ruch. Przypomnijmy sobie raz jeszcze, Facebook działa w 140 krajach, w których musi się dostosować do lokalnego prawa, a zwłaszcza tego finansowego.

Funkcję portfela ma stanowić aplikacja Calibra. To właśnie z jej pomocą mamy korzystać z cyfrowej waluty. Ma ona być integralną częścią WhatsAppa i Messengera, ale także działać jako samodzielne narzędzie do płatności.

Libra miała być zarządzana przez niezależną organizacją non-profit, do której zaproszono m.in. Mastercard, PayPal, PayU czy VISA. Facebook chciał wciągnąć w partnerstwo przy Librze również niektóre banki, m.in. Goldman Sachs i JP Morgan. Podobno nie były one zainteresowane projektem, prawdopodobnie ze względu na ryzyko regulacyjne.

Na chwilę obecną projekt stoi pod dużym znakiem zapytania. Wielu polityków zaczęło domagać się kontroli nad projektem, a w niektórych przypadkach nawet wstrzymania prac nad nim. Absolutnie mnie to nie dziwi.

Musimy być świadomi jednej ważnej rzeczy. Prawdziwą władzę, a co za tym idzie wpływ, w obecnym świecie posiadają instytucje mające moc kreowania pieniądza, czyli w tym wypadku banki centralne. Pamiętajmy jednak, że są to jednostki regulujące rynek pieniężny i jego wartość w zakresie lokalnym.

Gdyby Facebook z powodzeniem przeprowadził ekspanję Libry, to zyskałbym taką samą władzę, ale nie w zakresie lokalnym, a globalnym. Politycy mówią, że najważniejsza jest ochrona użytkowników, ale tak naprawdę chodzi o to kto ma faktyczny wpływ. Jeśli sterujesz pieniądzem, to sterujesz rynkiem.

Z tego powodu Libra może być wdrażana latami albo wcale. Kwestia tego czy Facebook da radę porozumieć się z regulatorami i wypracować konsensus.
W najgorszym razie pozostanie nam tradycyjne podpinanie kart kredytowych.

Podsumowanie

Rozumiemy już lepiej jaką rolę pełni Messenger i Instagram. Mamy także świadomość, że FbLearn Flow i jego AI nie są tworem Sci-Fi. Zdążyliśmy nawet zahaczyć o kwestie światowej polityki pieniężnej i banków centralnych.

Postaram się teraz w prosty sposób połączyć wszystkie klocki w jedną całość.

Czym jest i jak ma działać Superaplikacja? Co warto zapamiętać?

  1. Super aplikacja to uniwersalna infrastruktura do przesyłania wiadomości w ramach trzech platform: WhatsApp, Instagram i Messenger. Wszystko po to, aby zebrać w jednym miejscu gigantyczny strumień danych, które pochodzą z naszych rozmów.
  2. Jednolity strumień danych umożliwi FbLearn Flow jeszcze lepsze zrozumienie naszych potrzeb i dopasowanie treści, a w efekcie zwiększy zaangażowanie w ekosystemie Facebooka.
  3. Zaangażowanie w ramach Instagrama staje się tutaj kluczowe, ponieważ platforma ewoluuje w stronę natywnego marketplace. Z tego powodu Facebook wdraża funkcje takie jak AR, oznaczanie produktów czy zakupy.
  4. Celem jest skalowalnośc transakcji, dlatego Facebook stara się mieć jak największą kontrolę nad płatnościami oraz stawia na automatyzację w zakresie obsługi klienta (boty na Messengera i Instagrama).

W efekcie tworzy środowisko, w którym może zaspokoić każdą albo prawie każdą potrzebę społeczną lub ekonomiczną użytkownika.
A co najważniejsze nie ma znaczenia gdzie zaczniecie, ponieważ docelowo transakcję będzie można zamknąć w każdym kanale. Genialne, prawda?

Post Scriptum

Bez względu na to w jakim stopniu Facebook zrealizuje swój pomysł, warto zadbać o integrację swoich działań w ramach wszystkich platform Marka Zuckerberga. Każdego żądnego wiedzy dotyczącej tego co można zrobić tu i teraz w ramach obu platform zapraszam na szkolenia z Messengera i Instagrama.

Polecam się serdecznie.

Cezary Kuik

Written by

Chatbot & AI Lead at Socjomania

Welcome to a place where words matter. On Medium, smart voices and original ideas take center stage - with no ads in sight. Watch
Follow all the topics you care about, and we’ll deliver the best stories for you to your homepage and inbox. Explore
Get unlimited access to the best stories on Medium — and support writers while you’re at it. Just $5/month. Upgrade