Employer branding, czyli kobiety na froncie
Panowie! Zauważyliście, że większość załogi w dziale HR to kobiety?
Gdy na rynku pracy trwa wojna o pracownika, to panie idą na pierwszy ogień…

Według niektórych źródeł płeć żeńska stanowi nawet 90% branży rekrutacyjnej (najlepiej widać to na konferencjach HR/EB). Jest wiele przyczyn i głównie chodzi o umiejętności miękkie, jak inteligencja emocjonalna czy empatia. Ale dziś rekrutacja toczy się na polu bitwy i orężem jest właśnie employer branding. A to nie jest tylko broń kobieca, zwłaszcza gdy chodzi o rywalizację, gdzie nie ma miękkiej gry, niezbędny jest pierwiastek męski.
Oczywiście mogliście się nie zorientować, jak poważna jest sytuacja. Z perspektywy biznesu, marketingu, strategii, kreacji… zdominowanych przez mężczyzn, HR to dział postrzegany jako mniej ważny. Umiejscowiony w organizacji bliżej końca łańcucha, którego często nie dostrzegacie, patrząc z tak zwanego frontu walki o klienta. Problem w tym, że właśnie tam ulokowany jest cały employer branding, który jest kluczowy dla marki. Ignorowanie tego faktu to błąd, który może być niezwykle kosztowny dla firmy. Powtórzę jeszcze raz słowa Richarda Bransona: „Klienci nie są najważniejsi. Pracownicy są najważniejsi. Jeśli zadbasz o swoich pracowników, oni zatroszczą się o klientów”, czyli mówiąc językiem marketingowym: mamy najlepszy produkt/usługę, bo mamy najlepszych ludzi. A nie odwrotnie. Więc to w HR jest prawdziwy front i tu się zaczyna walka o klienta!
Tylko jak, kim i z kim zawalczyć o najlepszych ludzi? Czasy są wyjątkowo trudne: niż demograficzny, emigracja, nadrobocie, czyli rynek pracownika, który odwrócił reguły gry. Wszyscy najlepsi, dobrzy, średni, a nawet mierni mają już pracę (szacuje się, że około 80% siły roboczej ma zatrudnienie i nie szuka aktywnie pracy). Jeśli nie są zatrudnieni
u nas, pracują u konkurencji. To z nimi walczymy też o nowe talenty i utrzymanie obecnych pracowników. Armia przeciwko armii, a wróg nie śpi.
Choć trzeba przyznać, że dziewczyny, zostawione same, dzielnie sobie radziły. Jednak nadszedł czas, żebyśmy stanęli do walki razem z nimi, ramię w ramię, jak jeden mąż. Pora połączyć siły biznesu, marketingu, strategii, kreacji… i HR. Przegrupować jednostki, stworzyć w firmie grupę employer brandingową (tak jak to już robi na przykład Aviva)… i przejść do ofensywy w walce o kandydata!
Pamiętacie Asa z „Hydrozagadki”? To przypominam: „Kobieta zawsze narażona jest na niebezpieczeństwo. Obowiązkiem mężczyzny jest bronić kobiety i odwrotnie — otaczać ją opieką!” :D
Do boju!