Kto jest winny staczania się Polski?
O tym, że politycy i ich działania zależni są od poparcia mediów, a więc i społeczeństwa, które je odbiera nie muszę chyba mówić. Podobno media to druga władza, ale warto się zastanowić, czy przypadkiem nie jest to opozycja.
Dlaczego przypadkiem?
Obserwując scenę polityczną w mediach nie rzadko można natknąć się na nagłe zwroty akcji, gdzie zarzuty od jednego aferzysty wędrują do drugiego, który po tygodniu summa summarum staje się niewinny. Podczas tego procesu opinia pobliczna liczy na zdanie wielu ludzi ze świata polityki. W polsce potrzebny jest głos Wałęsy, musi wypowiedzieć się Janusz Korwin-Mikke, aby młodzi ludzie oraz jego sympatycy widzieli jakie ma zdanie. O ile dla tego pierwszego jest to świetna zabawa, dla tego drugiego jest to sposób na zyskanie kolejnych wyborców.
A czy najważniejsze głowy w państwie też powinny zabrać głos w takich sprawach?
Otóż to, osoby o najwyższych szczeblach obecnie panującej władzy zabierają głos w każdej sprawie. Pamiętamy przecież głośną sprawę “Mamy Madzi”, która wstrząsneła krajem i ciągneła się za nami miesiącami. Zadajmy sobie pytanie kochani ludzie, czy w dobrze prowadzonych państwach — takich jak Norwegia dla przykładu — najwyższe głowy w państwie trudzą sobie głowę bzdetami tego typu? Sprawa Madzie to była tylko i wyłącznie sprawa policji, więc dlaczego osiągneła ona taki rozgłos?
Media mają problem ze zmianami jakie zaszły podczas popularyzacji Internetu
Nakłady idą w dół, pokazują to ogólnodostępne dane publikowane przez poszczególne czasopisma. Polacy nie lubią zmian, chcą by cały czas dany biznes rządził się tymi samymi zasadami, a jednak ludzie nie chca kupować gazet. Zaczeło się niewinnie, ludzie poznali zalety szybkiego dostępu do informacji, które są odstepne od-tak i nie ma potrzeby czekania na poranne pójście po gazetę do kiosku. Nakłady zaczeły spadać, …