Kopalnia kłopotów KGHM

To miała być największa polska inwestycja na rynku zagranicznym w historii. Niespełna dwa lata po otwarciu kopalni miedzi w Chile, KGHM notuje gigantyczną stratę netto i zmaga się z największym finansowym wstrząsem od 2002 roku. Minister Skarbu żąda audytu spółki.

KGHM — zysk netto liczony w mld; źródło: KGHM

Złoże miedziowo-molibdenowe odkryto na pustyni Atacama na północy Chile 10 lat temu. Dwa lata później KGHM razem z japońskim funduszem Sumitomo rozpoczynają tam budowę kopalni Sierra Gorda wraz z całą infrastrukturą — na pustyni nie było prądu ani wody. Trzeba było także doprowadzić 150 kilometrową linię energetyczną a wodę doprowadzono 140 kilometrowymi rurociągami z oceanu. Inwestycja miała przynieść polskiej spółce, a co za tym idzie polskiej gospodarce miliardy złotych zysku w ciągu kolejnych 20 lat. Prognozowane roczne wydobycie surowca miało się kształtować na poziomie 220 tys. ton miedzi rocznie. W momencie uruchomienia kopalni ogólna produkcja polskiego giganta nieznacznie przekraczała 500 tys. ton. Inwestycja, na którą

KGHM wydał ponad 4 miliardy dolarów (1,2 miliarda dolarów więcej niż pierwotnie zakładał) przynosi dziś pierwszą od 2002 roku stratę spółki w inwestycjach zagranicznych na ponad 5 miliardów złotych. 60% tej kwoty — 3,1 miliarda straty przypada na kopalnię Sierra Gorda. Na niekorzystny wynik finansowy przedsiębiorstwa wpływa także malejąca wartość trzech innych zagranicznych kopalń — Robinson w Stanach Zjednoczonych, Sudbury w Kanadzie i Franke w Chile. Dziś wiadomo też, że szacunki wydobycia surowców także były mocno zawyżone. Finalnie koncern skorygował plany i chce produkować 120 tys. ton miedzi rocznie, 50 milionów funtów molibdenu i 60 tys. uncji złota. W pierwszym półroczu udało się jednak wydobyć tylko 48 tysięcy ton czerwonego metalu. To bardzo daleko od pierwotnych planów koncernu. Dodatkowym kłopotem jest sama natura złoża i brak sprawdzonej technologii wydobycia. Takie złoże charakteryzuje dużo wyższe utlenienie i duża zawartość żelaza lub pirytu. Trzeba ten piryt i to żelazo wytrącać. Problem w tym, że nie do końca jeszcze wiadomo jak to zrobić, by było jak najszybciej i jak najtaniej. Głowi się nad tym zespół ekspertów ze specjalistami z Polski i Japonii na czele — wyjaśnia wiceprezes KGHM ds. rozwoju Mirosław Biliński. Ale to nie koniec problemów polskiego giganta.

Cena molibdenu w latach 2011–2016 (tradingeconomist.com)

Na spadki powodowane przez kopalnię Sierra Gorda mają wpływ bardzo niskie aktualne ceny molibdenu — produktu ubocznego powstającego przy wydobyciu miedzi.
 Jego sprzedaż w pierwszych latach działania kopalni miała stanowić sporą cześć przychodów z chilijskiej inwestycji. Molibden kosztuje dziś około 5 dolarów za funt. Gdy KGHM wraz z Japończykami kupowali złoża — cena funta tego surowca była niemal trzykrotnie wyższa. Dodatkowo w 2015 roku cena miedzi na londyńskiej giełdzie spadła o niemal 20% w stosunku do roku poprzedniego. To m.in. konsekwencja spowolnienia gospodarczego Chin — największego odbiorcy tego surowca na świecie.

Cena miedzi w latach 2011–2016 (bankier.pl)

Wyniki koncernu KGHM za pierwsze półrocze 2016 roku też są dalekie od oczekiwań. Zyski ósmego największego procenta miedzi na świecie spadły o 75 procent. Jak wynika z raportów finansowych spółki — po pierwszym półroczu grupa KGHM miała 296 mln zł zysku wobec 1,19 mld zł w okresie w analogicznym w poprzednim roku.

KGHM w ostatnim roku (money.pl)

KGHM ma jeszcze jeden kłopot z inwestycją Sierra Gorda. W związku z trwającymi od dwóch lat kontrolami — chilijskie ministerstwo środowiska sformułowało wobec kopalni kilka poważnych zarzutów — dotyczą one m.in. przekraczania norm emisyjnych oraz zbyt dużych i agresywnych

ingerencji w tamtejsze środowisko naturalne. W związku z tym spółce grożą poważne kary finansowe a także groźba cofnięcia licencji na wydobycie w tym kraju. Pod koniec lutego minister skarbu zażądał publicznie przeprowadzenia audytu w KGHM. — Chcemy mieć pewność, że jeśli nawet doszło dzisiaj do sytuacji, w której ta inwestycja stoi pod znakiem zapytania (…) to, że wszystkie dotychczasowe działania były realizowane w dobrej intencji, w dobrym zamiarze. To jest pierwszy krok, dla którego taki audyt trzeba przeprowadzić. Drugi, to podjęcie decyzji, jak tę inwestycję, jak tę decyzję (…) ratować, dlatego, że jest ona rzeczywiście dla nas potężnym problemem dzisiaj — wyjaśnia Dawid Jackiewicz. Według ministra skarbu audyt ma przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie „dlaczego spotkaliśmy się z tak wielkimi trudnościami, jeśli chodzi o inwestycję w kopalnię Sierra Gorda w Chile”. Odpowiedź poznamy prawdopodobnie w grudniu bieżącego roku.

Obecnie Skarb Państwa posiada 31,79 proc. akcji KGHM. Pozostała część jest w rękach polskich i zagranicznych akcjonariuszy.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.