Kto zabił Dominika?

dziennikarz_77393
Aug 9, 2017 · 2 min read

Sprawę śmierci Dominika Koszowskiego drążyłem dłuższy czas. Zajęło mi to kilka miesięcy. Policja na sprawcę wytypowała poszukiwanego, ale zasadnym pozostaje pytanie: kto tak naprawdę zabił tego młodego chłopaka?

Z kimkolwiek bym nie rozmawiał na ten temat, to każdy na pierwszym miejscu stawia nie poszukiwanego, ale… ojca chłopaka. Nawet policjanci, którzy znajdują się blisko sprawy, nie mają żadnych wątpliwości. Nie powiedzą tego oficjalnie, bo teraz liczy się jedynie poszukiwany, ale w prywatnych rozmowach nie zostawiają suchej nitki na ojcu, czyli Rafale Koszowskim. Bardzo często w takich sytuacjach — gdy poszukiwana jest jedna z podejrzanych osób — policja i prokuratura robią wszystko, by to na tę osobę skierować wzrok mediów i społeczeństwa. Zohydzanie wizerunku poszukiwanego, to celowe działanie — sprawa jest bardziej bulwersująca, więcej się o niej pisze, a i o awans w systemowych strukturach dużo łatwiej.

Z zeznań bezstronnych świadków jasno wynika, że agresywniejsza była grupa, w której znajdowała się rodzina Koszowskich. To oni zaczepiali przechodniów, aż wreszcie natrafili na grupę, która się ich nie zlękła. Mało tego — z dostępnego monitoringu świetnie widać, że to Rafał Koszowski (ojciec zabitego Dominika) był głównym prowodyrem bójki. Jaki spokojny obywatel zakłada rękawice do jazdy na motorze, które działają jak kastet? Tak właśnie zachował się Rafał Koszowski i jest to odnotowane w jego zeznaniach oraz widoczne na monitoringu. Jakby tego było mało to osoba z grupy „Koszyka”, podczas całego zajścia wyciągnęła… nóż. Czy można więc ich nazwać niewinnymi ofiarami? Który obywatel nosi ze sobą nóż i atakuje nim przechodniów? Takich smaczków jest więcej. Rafał Koszowski twierdzi, że leczy się psychiatrycznie, zażywa mocne leki, a mimo wszystko poszedł na imprezę, na której pił alkohol i zażywał narkotyki? Czy takie zachowanie nie powinno budzić wątpliwości? Przypominam, że podczas przesłuchania świadka policjanci nieopatrznie wymieniali się uwagami, w których padało m.in. takie zdanie: „Stary Koszyk się chyba powiesi, gdy wytrzeźwieje i zobaczy, że to on zabił syn”.

Pomyślmy, jak wyglądałaby sprawa, gdyby prokurator i policja zdecydowali się ogłosić prawdę: „winę za śmierć Dominika ponosi jego ojciec, który był wielokrotnie notowany i w trakcie zdarzenia był głównym agresorem”? Czy wtedy byłoby to atrakcyjne dla mediów? Nie. Z tego właśnie powodu pomija się ten ważny fakt, a i samego winnego Rafała Koszowskiego odpowiednio „urabia” podczas przesłuchań.