“Idź i czekaj mrozów” Marta Krajewska — recenzja

Dzisiaj rano skończyłem lekturę debiutanckiej powieści Marty Krajewskiej — “Idź i czekaj mrozów”. Nie miałem wcześniej styczności z twórczością autorki (a jedno z jej opowiadań, jak się okazuje, dostało nominację do nagrody Zajdla), dlatego główną rolę w czasie zakupu książki odegrała świetnie zaprojektowana okładka — pomimo iż nie planowałem dodatkowych wydatków, po kilku “nawrotach” wśród empikowych półek w końcu się zdecydowałem. Skoro udało mi się już stworzyć tło dla recenzji, przejdźmy do rzeczy.

Akcja książki dzieje się w Wilczej Dolinie — zapomnianej przez większość świata wioseczce gdzieś w lesie (sama autorka określa ją raz nawet jako koniec świata). Główna bohaterka — nastoletnia Venda, już na samym początku powieści postawiona zostaje w bardzo trudnej sytuacji — musi zająć miejsce swojego przybranego ojca w roli opiekuna mieszkańców Wilczej Doliny. Jako że lasy otaczające osadę oprócz borsuków, wilków czy też lisów zamieszkiwane są również przez sporą część potworów z bestiariusza mitów słowiańskich, nie jest to z pewnością łatwe zadanie. Mniej więcej tak rozpoczyna się powieść Marty Krajewskiej.

Muszę przyznać, że byłem zachwycony pierwszymi 50–60 stronami “Idź i czekaj mrozów”. Klimatyczny opis Wilczej Doliny, mała społeczność przyzwyczajona do życia w sąsiedztwie lasu pełnego potworów (sam pomysł bardzo mi się podoba) i krótkie, ale ciekawe przedstawienie bohaterów. Później było niestety nieco gorzej.

W opisanej sytuacji, mieszkańcy wioski powinni być swoistymi “badassami” — zaprawionymi w boju twardzielami, przyzwyczajonymi do życia w ciągłym zagrożeniu. Pomimo iż w kilku miejscach autorka zaznacza, że tak właśnie jest, nie wynika to z samej treści lektury. Zaskoczył mnie również fakt, że widok zbrojnego w Wilczej Dolinie był czymś niecodziennym. Kiedy las wypełniony jest legionami przeklętych istot, widok broni czy też zbroi, nie powinien być dla mieszkańców szokiem, ale raczej chlebem powszednim.

Do przeczytania reszty recenzji zapraszam na mojego nowego bloga — https://fantasmarium.com/2016/09/28/idz-i-czekaj-mrozow-recenzja/