UX na końcu świata

Już prawie 3 lata na walizkach: miałem przyjemność pracować i podróżować w Australii, a aktualnie jako UX Designer w Toronto. Wkrótce ruszam w kolejną podróż, tym razem po Ameryce Północnej, aby w czerwcu wrócić do Polski w poszukiwaniu nowych wyzwań.

Najlepiej uczyć się na błędach, a jeszcze lepiej cudzych, dlatego podzielę się swoim doświadczeniem i opowiem o możliwościach pracy w różnych zakątkach świata.

W Sydney życie toczy się wokół oceanu i plaży, a lato trwa o wiele dłużej niż w Polsce czy Kanadzie. Zdjęcie: Shelly Beach, Sydney. Wpadnij tam w niedzielę wieczorem, warto!

Australia, Kanada, Nowa Zelandia, Japonia i Tajwan — każdy z nas w wieku od 18 do 30–35 lat może starać się o przyznanie wizy Work&Holiday do każdego z powyższych krajów. Roczna (z wyjątkiem Tajwanu) wiza zezwala na podjęcie legalnej pracy, co jest świetną okazją na zdobycie międzynarodowego doświadczenia, poznania niesamowitych ludzi oraz odbycia niezapomnianych podróży.

Nie musisz być studentem i wymagania są minimalne, a możliwości ogromne. Może to być pomysł na roczną przerwę w nauce albo spróbowania swoich sił na rynku zagranicznym. Korzyści jest jednak o wiele więcej.

W moim przypadku była to ścieżka do wybrania User Experience i skupienia się na tej dziedzinie projektowania. Nauczyłem się kodować, aby lepiej rozumieć web design i tworzyć lepsze projekty. Zrozumiałem jak ważna jest funkcjonalność, ale również dbanie o detale.

Jak i gdzie?

Niestety, ilość wiz jest ograniczona. Każdy kraj ma inny limit, a warunki jakie trzeba spełnić mogą się różnić. Sam proces aplikowania jest jednak bardzo podobny dla każdego z nich.

Z punktu widzenia pracy — Nowa Zelandia, Australia oraz Kanada wydają się najbardziej atrakcyjnymi celami podróży, ponieważ są to kraje angielskojęzyczne. Dla Japonii i Tajwanu, przeszkodą może okazać się bariera językowa.

Klasycznie, do góry nogami, w Australii — zajrzyj na Instagram.

Oprócz ograniczenia wiekowego i ilości dostępnych wiz, będziemy potrzebować ważny paszport, ubezpieczenie zdrowotne oraz musimy pokryć opłaty wizowe. Oficjalnie wymagane są także “środki na pokrycie kosztów pobytu” oraz bilet powrotny, ale w praktyce nie jest to w żaden sposób weryfikowane (nigdy jednak nie mamy stuprocentowej pewności).

Tak jak wspomniałem, każdy kraj ma osobne warunki, a więc zachęcam do zapoznania się z oficjalnymi informacjami (strony w języku angielskim):

Pro tip: Wizy są na rok, ale od momentu przekroczenia granicy. A więc na ewentualne zorganizowanie wyjazdu masz kolejne 12 miesięcy.

Organizacja wyjazdu

Ilość rzeczy do zorganizowania może przytłaczać, ale nie jest tak źle. Zacznijmy jednak od najbardziej podstawowych, co do których możesz mieć wątpliwości.

Znajomość angielskiego

Aby znaleźć pracę w branży będziesz musiał posługiwać się angielskim na poziomie komunikatywnym. Kilka lat nauki jest tutaj wymagane, ale ludzie są przyjaźni i wyrozumiali, pomogą Ci pokonać barierę językową. Codzienność po angielsku będzie najlepszą lekcją a nawet po kilku latach znajdzie się coś czego nie zrozumiesz albo nie będziesz wiedział co powiedzieć.

Co ciekawe, ograniczona znajomość angielskiego okazała się zaletą w moim przypadku. Wyrobiłem sobie nawyk komunikowania w najprostszy możliwy sposób co z kolei cenią sobie moi współpracownicy. Ponad to nieznajomość słów czy pomyłki językowe to dobry pretekst do żartu, chwili przerwy czy rozluźnienia atmosfery.

Jeżeli wydaje Ci się, że umiesz angielski — spróbuj porozumieć się z rodowitymi mieszkańcami australijskiego outbacku ;-) Zdjęcie: Źródło

Koszty wyjazdu

Kolejną przeszkodą mogą okazać się pieniądze. Nie ma co owijać w bawełnę, będziesz potrzebował kilku, a może nawet kilkunastu tysięcy złotych. Ile dokładne? To zależy. Bilet lotniczy, ubezpieczenie, koszty wizy — to tylko początek. Z doświadczenia wiem, że dochodzą do tego koszty “pierwszego miesiąca”, gdzie będziesz musiał zapłacić za zakwaterowanie, jedzenie, telefon czy transport publiczny. Przelicznik z polskiej złotówki na dolar australijski, kanadyjski, nowozelandzki czy jen japoński to około 3 do 1.

Na szczęście nie miałem do końca świadomości tych wszystkich kosztów i dałem radę — Ty również sobie poradzisz. Jest to jednak moment na rozpoczęcie oszczędzania. Na pewno bardzo pomocne będzie znalezienie pracy przed przyjazdem, ale o tym za chwilę.

Pro tip: Przygodę można rozpocząć od wolontariatu, np. przez Workaway. W takim przypadku możesz wyjechać na wizie turystycznej i pomóc ludziom w ich projektach w zamian za zakwaterowanie i wyżywienie. Gdy znajdziesz pracę w zawodzie, możesz aktywować swoją wizę Work&Holiday.

Poszukiwanie pracy

Miałem okazję pracować tylko w Australii i w Kanadzie, a więc poniższe informacje dotyczą tych dwóch krajów. Jest jednak kilka uniwersalnych wskazówek, które sprawdzą się wszędzie.

Przed czy po przyjeździe

Po raz kolejny, to zależy. Szanse na znalezienie pracy przed wyjazdem rosną wraz z ilością doświadczenia i jakością portfolio. Szukanie pracy na miejscu jest o wiele łatwiejsze, ponieważ masz do dyspozycji więcej metod oraz możesz uczestniczyć w lokalnych konferencjach, spotkaniach czy hackathonach. Może jednak okazać się to ryzykowne z perspektywy wzrostu kosztów wyjazdu (dwa albo trzy miesiące bez wypłaty).

Pro tip: Bardzo pomocną opcją jest praca zdalna w okresie przeprowadzki, która pozwoli Ci pokryć podstawowe koszty i da ci płynność finansową. Wymaga to jednak sporej motywacji i zorganizowania.
Burza mózgów z zespołem Equilibrium Design w Sydney

Gdzie szukać?

W Australii i w Kanadzie świetnie działa LinkedIn (śmiało, dodaj mnie), a także Indeed (AU i CA). W Australii warto spróbować Seek, w Kanadzie AngelList.

W Australii największy rynek pracy jest w Sydney, a następnie w Melbourne. Znajdziesz również kilka ofert w Brisbane oraz Perth. Co do Kanady, bez warunkowo Toronto powinno być Twoim celem. Vancouver jest także mocnym kandydatem, ale jest tam spora konkurencja. Montreal jest świetnym miastem, ale oficjalnym językiem jest francuski (wiele firm wymaga znajomości angielskiego i francuskiego).

Pro tip: Za granicą będziemy także płacić “składki emerytalne”, o których zwrot możemy ubiegać się po powrocie do Polski.

Kilka słów na koniec

Temat, który tutaj poruszam jest całkiem spory i wiele rzeczy musiałem pominąć albo skrócić. Mam nadzieję, że znalazłeś tutaj chociaż trochę przydatnych informacji.

Trzy lata w podróży nauczyły mnie wiele o projektowaniu i współpracy z ludźmi. Wyjazd to świetna szkoła życia, ale również bardzo atrakcyjna i alternatywna ścieżka kariery. Oprócz doświadczenia — poprawisz swoje umiejętności językowe, nauczysz się samodzielności a także jak współpracować z różnymi ludźmi i kulturami. Wynagrodzenie jest większe niż w Polsce, a więc koszty wyjazdu nie tylko się zwrócą. Potraktuj to jako inwestycję.

Jeżeli zastanawiasz się co chciałbyś w życiu robić albo szukasz zmiany to może właśnie Work&Holiday jest tym czego szukasz. Pamiętaj, podróże uzależniają, a więc robisz to wszystko na własne ryzyko.