Po dotarciu na lotnisko w Berlinie jakoś znaleźliśmy odpowiedni terminal i samolot. Chwila moment i jestesmy w Rzymie. Pobyt będzie naturalnie krótki ale intensywny.

Na pierwszy ogień ciśnienie podnosi cudowna AlItalia. Jako że samolot do Stanów mamy jutro z rana to pomysł odebrania boarding passa od razu i spania 20 minut dłużej wydaje się super.

Przemiła Pani w informacji mówi, że pewnie, można już odebrać piętro wyżej bo jest mniej niż 24h do odlotu. Niestety, mniej miły, zmeczony życiem, pracą i najwyraźniej myśleniem Pan z odprawy mowi łamana angielszczyzna “yes yes 24 hour but must be same day”. I na nic tłumaczenia. Nie to nie, pracować nie bede.
Trudno, wyśpimy sie w Stanach.

Teraz trzeba się dostać do B&B. Odległość — 4.8km. Na nasze oko, 5–15 EUR. Kolejni taksówkarze widzieli to 25 EUR, 30 EUR, 35 EUR. Na szczęście (jak się wydawało) Gosia dodzwoniła się na numer podany przez kogoś w B&B, “zaufana” taksowka.

Przyjezdza gość, nic po angielsku. Wsiadamy. Na drzwiach tytułowy napis z tego wpisu. Po chwili jestesmy na miejscu. Taksiarz pokazuje, ze miejsce docelowe jest w dół drogi koło której stanelismy i że 20 EUR. No trudno, ale za taką kasę za niecałe 5km niech chociaż podjedzie pod drzwi. Markujemy rękami kierowanie kierownicą i pokazujemy na miejsce docelowe, on “no no”. My dalej swoje. Po chwili mowi “ok, 15 EUR”. Mission accomplished, wysiadamy.

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Gosia i Marcin’s story.