Jestem wściekły

To będzie moja jedyna deklaracja i apel polityczny w tych wyborach, ale jeśli jest choćby mała szansa, że kogoś do czegoś zainspiruje, to może warto.
Widziałem ostatnio zdjęcie transparentu z demonstracji w Stanach Zjednoczonych: “If you are not angry, you are not paying attention”. Jeśli nie jesteście wściekli, to znaczy, że nie rozglądacie się zbyt uważnie.
Ja jestem wściekły. Politycy, którzy zasiadają od lat w sejmie, w rządzie, wreszcie sam Prezydent Komorowski robią sobie jaja z demokracji i ze społeczeństwa. Naprawdę nie wiem, jak można tak daleko odpłynąć od misji, jaką politycy mają w państwie.
Każdy ma swoją listę spraw, które szczególnie go bolą. Trzy takie, które mnie zakłuły najbardziej w ostatnich tygodniach i miesiącach, to:
- Prezydent Komorowski robi sobie z konstytucji, której ma strzec, słup ogłoszeniowy na swoje wyborcze postulaty (słowa uznania za ładne sformułowanie problemu dla Radek Czajka)
- Ministerstwo Kultury daje 16 mln zł na ośrodek kultu a pozwala sprzedać narodowe dziedzictwo kulturowe Polskich Nagrań za marne 8 mln zł Warnerowi
- “Niech zmieni pracę i weźmie kredyt” było wystarczająco złe. Późniejsze udowadnianie, że pytanie zadał PIS było jeszcze gorsze.
Czy uważam, że Prezydent Komorowski i całe PO źle sprawują powierzone im urzędy — tak, zdecydowanie tak.
Czy zagłosuję w niedzielę na Bronisław Komorowskiego — tak, zdecydowanie tak.
Przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi ułożyłem sobie taką metaforę, która wydaje mi się być użyteczna.
Wybory są jak remont domu. Szukamy ekipy, która w rozsądny sposób przeprowadzi remont, bo dom nam się wali. Zgłasza się pan majster Wiesiek — trochę czuć od niego alkoholem, ma nienajlepszą opinię we wsi, ale jednak jest budowlańcem. Coś tam kiedyś u sąsiada robił i nawet się całkiem nie zawaliło. Zgłasza się też banda skinów z kijami bejsbolowymi, która mówi, że w imię Boga i Honoru zrobi porządek z tą zagrzybioną łazienką, ale to wszystko jest wina sąsiada, bo dawno nie widzieli go w kościele a grzech ściąga grzyba. Co wybieramy? Oczywiście, że Pana Wieśka. Jeśli jednak po zleceniu Wieśkowi remontu wyjedziemy na cztery lata, to z pewnością nic dobrego z tego nie wyjdzie. Nad Wieśkiem trzeba cały czas stać, patrzeć mu na ręce. Kontrolować, poprawiać, zadawać pytania, czasem krzyknąć. Problemem naszej demokracji jest to, że tego nie robimy. Głosujemy a potem siedzimy na kanapie przed telewizorem i pomstujemy, jak jest źle. Z pełną pokorą i świadomością używam tu pierwszej osoby liczby mnogiej, bo sam popełniam ten błąd.
Teraz minęły cztery lata, wracamy do domu i jesteśmy zrozpaczeni — dom wygląda gorzej, niż przedtem, pieniądze, które daliśmy Wieśkowi wyparowały i nie możemy się doszukać srebrnej zastawy z kredensu. Jesteśmy wściekli. Chcemy wywalić Wieśka na zbyty pysk i mamy do tego pełne prawo. Problem jest taki, że jedyna alternatywna ekipa, jaką mamy, to nadal ci sami skini z kijami bejsbolowymi. Ci skini to nadal nie jest opcja.
Myślę, że sens tej metafory jest jasny. Być może porównanie PIS do skinów wyda się niektórym zbyt mocne. To nie jest tak, że uważam, że w PIS siedzą sami źli ludzie o złych intencjach. Wierzę jednak, że kultura organizacyjna i duch panujący w tej partii jest zły. Pamiętam Rząd Kazimierza Marcinkiewicza. Pamiętam Samoobronę w rządzie. Pamiętam ministerstwo edukacji (!) oddane faszystom z LPR. Pamiętam dzieciaki z faszyzującej Młodzieży Wszechpolskiej na stanowiskach ministerialnych. Pamiętam kamasze, wykształciuchów i CBA zbudowane według klasycznych recept na organizację policji politycznej. Uważam, że PIS jest organizacją zbudowaną na kulturze nienawiści, na kulcie jednostek i ucieczce od wolności. Innymi słowy — o ile PO robi sobie teraz kpiny z demokracji, to robi to ze względu na swoją chciwość/głupotę. PIS jako organizacja, demokracji i wolności nienawidzi.
W tej kampanii PIS ładnie wyczuł narastającą niechęć do PO i próbuje się przedstawić jako powiew świeżości i alternatywę w polityce. To kłamstwo. PIS już było, PIS nie różni się od PO niczym więcej, poza tym, że zamiast niskiego kombinatorstwa oferuje ideologiczną nienawiść. Na fali wścieku na PO łatwo o tym zapomnieć, ale nie wolno. Spójrzcie sobie jeszcze raz na twarze Fotygi, Wassermana i im podobnych — czy to jest zmiana, której potrzebujemy?
Dlatego w niedzielę zagłosuję na Bronisława Komorowskiego i wszystkich Was również do tego namawiam. Bo wolę kombinatorów, pijaków i złodziei od ludzi kierujących się ideologią nienawiści. Ale jednocześnie namawiam Was do tego, by pilnie i intensywnie szukać alternatywy dla Wieśka. Może trzeba samemu nauczyć się budowlanki? Ja zapisałem się do RAZEM, bo skoro od lat nie mogę się doczekać lewicy, na którą można głosować, to może powinienem zacząć ją tworzyć?
Jesienią, w czasie wyborów parlamentarnych nie ma żadnego głosowania na mniejsze zło. Trzeba pogonić to całe towarzystwo i wreszcie wprowadzić do sejmu prawdziwych polityków. Prawdziwą lewicę. Ale nie ulegajcie złudzeniu, że doprowadzicie do jakiejś zmiany głosując na Dudę.