Mój pierwszy kontakt
z żołnierzem wrogiego mocarstwa

Wczoraj wieczorem miałem swój pierwszy w życiu kontakt z żołnierzem wrogiego mocarstwa. Czuję się, jakbym usłyszał odległe odgłosy eksplozji lub zobaczył pędzący drogą transporter opancerzony. Boję się tak, że moje ciało obejmuje chłód.

Nie, ten żołnierz nie miał karabinu, nie widziałem jego twarzy i nie stała mi się żadna krzywda. Ale to był żołnierz i podejmował działania zaczepne na terenie naszego kraju.

Co więc się stało? Wczoraj wdałem się w krótką twitterową wymianę myśli na temat sytuacji na Ukrainie z Grzegorzem Kuczyńskim — nieznanym mi bliżej dziennikarzem. Obserwuję go na Twitterze od jakiegoś czasu — pisze głównie o sytuacji na wschodzie. Wymieniliśmy dosłownie kilka tłitów na temat rozmów w Mińsku, sytuacji państw bałtyckich i postawy zachodu.

Nagle, do tej rozmowy włączył się użytkownik twittera o nazwie Cezary Kowalski. Włączył się z uwagą, która nijak nie wpisywała się w naszą dyskusję — poinformował nas, iż rzekomo Senator McCain potwierdził, iż Ukraina bombardowała cywilów bombami kasetowymi (tak chyba tłumaczy sie Cluster Bombs?).

Po wygooglaniu hasła: “McCain cluster bombs”, okazuje się, iż jest to news, który pojawia się wyłączenie w mediach rosyjskiego pochodzenia lub mediach zupełnie mi nieznanych. Przyjrzałem się więc samemu kontu:

Założone w lipcu 2014 — awatar przedstawiający demonicznego Obamę. Opis mówi, że użytkownik jest Włochem, ale szybki przegląd jego tweetów pokazuje, iż angażuje się głównie w dyskusje polityczne w tonie korzystnym dla Rosji. Niewielka ilość obserwujących i obserwowanych, dziwna niespójność opisu konta, nazwy i głównej tematyki tweetów.

Wyciągnąłem z tego wniosek, że mamy do czynienia ze słynnym rosyjskim trollem. Oczywiście nie przyszłoby mi to do głowy, gdybym wcześniej nie słyszał o tym zjawisku (http://www.buzzfeed.com/maxseddon/documents-show-how-russias-troll-army-hit-america#.axzKy0P6g). Jednak zetknięcie się z nim osobiście, to zupełnie inna historia, niż słyszeć, że podobno tacy są.

Po chwili zastanowienia, uznałem, że najlepsze, co mogę zrobić, to włożyć różę w lufę jego karabinu, czyli zwrócić się do człowieka, który jest tam po drugiej stronie klawiatury, okazać mu uwagę i namawiać do obywatelskiego nieposłuszeństwa:

W reakcji otrzymałem kilka inwektyw i trudnych do zrozumienia tweetów.

Całe doświadczenie pozostawiło we mnie jednak strach przed nadchodzącą wojną. Kilkanaście godzin jazdy samochodem stąd tysiące ludzi zginęły w poważnym militarnym konflikcie. Agresor w tym konflikcie uznał dyskusję dwóch (wcale nie prominentnych) użytkowników polskiego internetu za obszar na tyle zbliżony do teatru walki, że warto tam posłać jednego ze swoich cyber-żołnierzy.

Idzie wojna, przyjaciele. Porzućmy głupoty i zacznijmy zastanawiać się, czy możemy zrobić coś, by ją jeszcze zatrzymać lub, co każdy z nas będzie robił, gdy ona nadejdzie.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.