This story is unavailable.

To prawda. Prywatność dewoluuje, a do pieca dokładają marki, które po prostu jest to na rękę. Im więcej informacji o sobie ujawniamy, tym więcej powierzchni reklamowej tworzymy. To tutaj są pieniądze, a koniec końców — tylko o to wszystkim chodzi.

Nie bez znaczenia jest też czynnik ludzki: narcyzm, próżność czy egocentryzm — paliwo wielu trendów, o których piszesz. Wraz z rozwojem technologii wśród ludzi pojawiła się potrzeba komunikowania się na takich samych zasadach, na jakich robią to media tradycyjne — czyli na zasadzie pełnej otwartości. Pojawiła się potrzeba przekrzyczenia prasy, radia bądź telewizji. Z akcentem położonym na “krzyczenie” — często chaotyczne, nieracjonalne, często nierzetelne. W “starych” mediach nie było na to miejsca. Dziś — w mediach nowych — to przekaz dominujący.

Sam zapałałem wielkim entuzjamem np. wobec np. Sgrouples i idei opierającej się na niezwykle precyzyjnym, jasnym i łatwym wyznaczaniu kręgów swojej prywatności, albo wobec Ello, i jasno określonych zasadach gospodarowania naszymi danymi przez administratora serwisów, ale… co z tego? To dziś serwisy społecznościowe bez społeczności.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.