Historia 116: O tym, co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem

Ostatnio na Twitterze popularny był hashtag #before9am, pod którym wielcy świata biznesu dzielili się swoimi aktywnościami dokonywanymi przed śniadaniem.

Można je posegregować w poniższe grupy:

  • medytacja — rozluźnienie umysłu przed stresem czekającym w ciągu dnia,
  • ćwiczenia fizyczne o różnym obciążeniu (od siłowni o 6 rano, jak to ma w zwyczaju prezes Apple, Tim Cook), przez bieganie, pływanie, jogę itd.,
  • czytanie maili i porządkowanie skrzynki — tak, żeby mieć jasną listę tematów do przepracowania w biurze,
  • no i cóż, oczywista czynność — jedzenie śniadania. I to w formie śniadania-śniadania, a nie batonika przegryzanego w tramwaju.

Cóż, w takim razie zostanie człowiekiem sukcesu mi nie grozi. Śniadanie to absolutna podstawa, ale biję się w pierś — nierzadko bywa jedzone dopiero w biurze. Do żadnego czytania maili nie zabieram się na głodno. Do ćwiczeń fizycznych mogę chyba zaliczyć półgodzinne zamykanie i otwieranie powiek, a do medytacji — monotonny dźwięk mantry wiertarki sąsiada.

Jest z pewnością jedna rzecz, której ludzie sukcesu nie robią rano, bo nie mają na nią czasu.

To czytanie poradników pt. “Co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem”.

To była moja sto szesnasta historia. Zostało 249 #365historii #365stories