Historia 12: O poczuciu własnej wartości
Gdy miałem trzy lata, powiedziałem (co moi rodzice mają skrzętnie odnotowane), że:
Nawet świnka potrafi wejść na drzewo, kiedy jest chwalona.
Cwana była z tego trzylatka bestia, co? Sam sobie zazdroszczę, że kiedyś stać mnie było na taki bon mot.
Pomijając po co świnka w ogóle miałaby się pchać na to drzewo (po smakołyk? bo na pochyłe drzewo wszystkie świnki skaczą?), to zdanie dobrze obrazuje jak funkcjonujemy jako ludzie. Zewnętrzna motywacja (pochwała, komplement, zachęta) może nas popchnąć do rzeczy może spektakularnych, ale zupełnie niepotrzebnych lub w długiej perspektywie niekorzystnych (właściwym pytaniem powinno być nie dlaczego świnka weszła na drzewo, tylko jak z niego zejdzie?). Robimy tak, gdy ośrodek własnej wartości znajduje się poza nami i szukamy jego potwierdzenia u innych.
Innymi słowy: robimy coś, bo nas za to chwalą — i dopiero wtedy czujemy, że nasze działania mają wartość i sens. Tak, jakbyśmy stawali się bezwartościowi, gdy jesteśmy pozbawieni lustra w postaci drugiego człowieka.
Praca nad wewnętrznym poczuciem własnej wartości to jedna z natrudniejszych podróży, jakie przychodzi nam odbyć w życiu. Jest tym cięższa, że bardzo często od małego jest ona solidnie podkopywana przez naszych najbliższych: rodziców, dziadków, nauczycieli. Słyszymy że coś się nam na pewno nie uda, nie powiedzie, jeszcze jesteśmy za mali, jeszcze nic nie przeżyliśmy, zrozumiemy za parę lat, siedź w kącie a znajdą cię itd.

Wielokrotne powtarzanie takich stwierdzeń przenosi nasze poczucie decyzyjności, sprawczości i wartości poza nas. Muszą się pojawić jakieś warunki zewnętrzne (np. upływ czasu) lub inne osoby (np. partnerzy, przełożeni), żebyśmy określali naszą wartość względem nich. Powtarzamy sobie: kiedyś będę tak wysportowany jak tamten piłkarz, kiedyś będę tak chuda jak tamta modelka, szef kiedyś doceni moje projekty, kiedyś się zmienię na lepsze i ona mnie pokocha. Dopiero wtedy poczujemy się ważni i wartościowi, a do tego momentu jesteśmy wyłącznie nieszczęśliwi. Dzieje się tak, bo najczęściej nikt nie uczy nas, że jesteśmy ważni i wartościowi sami z siebie — bo prawdopodobnie czy to nasi rodzice, czy nauczyciele sami tego nie słyszeli, gdy byli dziećmi. Dojrzewaliśmy w takiej kulturze. Jak mają więc przekazywać dalej taki właśnie bezwarunkowy szacunek do siebie samych?
Odpowiedź jest bardzo prosta, i udzielił jej Konrad Kruczkowski z www.haloziemia.pl. Trzeba po prostu powtarzać sobie i swoim najbliższym: jestem ważny/a, jesteś ważny/a tak sam/a z siebie i po prostu.
Wspaniały blog Konrada dużo zmienił w moim postrzeganiu męskości, partnerstwa, człowieczeństwa. Może zmienić też sporo w moim i Twoim podejściu do poczucia wartości:
Gdy kiedyś spotkałem go przypadkiem w krakowskim Empiku, podszedłem go pochwalić za tę fantastyczną robotę.
A ty, czy dziś pochwaliłeś za coś… siebie?
To była moja dwunasta historia. Zostało 353 #365historii #365stories