Historia 142: O pięknych zachodach Słońca

Kraków od czasu do czasu potrafi pokazać swoje ładniejsze oblicze. Dzieje się tak na przykład po całodziennym deszczu, kiedy wieczorem ulice są czyste, poziom zanieczyszczeń rekordowo niski, a w powietrzu unosi się nieodczuwalny w ciągu dnia wypełnionego ruchem ulicznym zapach miejskiej zieleni (wiem, szczątkowej, ale zawsze — bo po co sadzić drzewa, skoro można wybudować kolejną galerię handlową).

Ładniejsze oblicze Krakowa widać też przy zachodzie Słońca, który spowija te wszystkie odrapane kamienice, nowe blokowiska, tramwaje, chodniki pełne gołębi, studentów, turystów i kloszardów miękkim, ciepłym światłem.

Tylko niestety — te urokliwe zachody nie są naturalne. Ich różowy odcień jest spowodowany smogiem, a konkretnie pyłem zawieszonym PM2,5, który to pod odpowiednim kątem przesuwa światło ku czerwieni. W chińskim Nankinie to nawet idzie dalej, bo powoduje osobliwe fioletowe zachody.

Za każdym razem, gdy będziecie się więc zachwycać urokliwym, romantycznym słoneczkiem, to pamiętajcie, że rzeczy piękne równie często są zabójcze.

To była moja sto czterdziesta druga historia. Zostało 223 #365historii #365stories