Historia 149: O wypowiadaniu się na tematy

Każdy ma prawo wypowiedzieć się na dowolny temat. Ludzka inteligencja jest wprawdzie mierzona raczej tym, na jakie tematy preferujemy milczeć, ale nie można odebrać nikomu prawa do wygłoszenia swojej opinii.

Zaczyna się to jednak robić niebezpieczne, kiedy taka opinia nie ma naukowego uzasadnienia, albo służy do podparcia wykrzywionego obrazu rzeczywistości – zgodnie z wizją autora opinii. Wtedy możemy wyrządzić sporo krzywdy, wypowiadając się na tematy, o których nie mamy pojęcia — bo ktoś przenosząc nasz autorytet z innych dziedzin uzna i w innym temacie nasz status eksperta.

Dlatego zasmuciłem się i zirytowałem faktem, że znana podróżniczka Beata Pawlikowska napisała poradnik… radzenia sobie z depresją. Ta poważna choroba dotykać może nawet 1,8 mln Polaków (jeśli spojrzeć na statystyki sprzedaży antydepresantów na receptę), a z raportu Uczelni Łazarskiego wynika, że na różnych etapach życia różne schorzenia psychiczne dotykają nawet 6 mln Polaków. Co szóstej osoby w tym kraju!

I w to wchodzi pani Pawlikowska ze swoimi złotymi radami: “Depresja to wielka pustynia pełna łez. Ale to jest tylko stan przejściowy. Można to zmienić. Trzeba tylko zrozumieć czym jest depresja, skąd się bierze i jaki jest jej mechanizm działania. To właśnie zrozumiałam. Wymyśliłam narzędzia. Zastosowałam. Zwyciężyłam. Ty też możesz.”

Cytując któryś z kabaretów: witki mi opadły. Co zrobiło z podróżniczki psychologa? Kto te narzędzia sprawdził? Zebrało się jakieś konsylium? Były badania? Artykuły w punktowanych czasopismach?

Czy może to po prostu galopująca kołczyzacja wszystkiego? Jak grzyby po deszczu wyskakują książki coachów żywieniowych (zamiast dietetyków), coachów relacji (zamiast terapeutów), coachów cholera wie czego, więc czemu by tu nie napisać jeszcze jednej książki? Tylko ta może naprawdę zrobić wielką krzywdę.

W Polsce schorzenia psychiczne to ciągle piętno. Trzeba dużo edukacji i wsparcia społecznego, a przecież jest niesamowicie większa szansa, że ktoś pójdzie do empiku, kupi książkę i potraktuje ją jako przewodnik po zwalczaniu depresji, a nie skorzysta z jakiegoś specjalistycznego szkolenia, przeczyta trudny podręcznik lub zasięgnie porady specjalisty. Po czym wyjedzie swoim najbliższym, cierpiącym na depresję, z tekstami o tym żeby się po prostu wzięli za siebie, bo w sumie nic im nie jest.

Pani Pawlikowska mogła przejść przez wiele doświadczeń, nie odbieram jej do tego prawa. Mogła wydać książkę o tym, co jej pomogło “przejść przez pustynię łez” (mała uwaga: depresja to nie jest ciągły płacz. To ciągła beznadziejność, ale kto by tam na to patrzył). Ale niech nie robi z siebie guru od psychologii.

To była moja sto czterdziesta dziewiąta historia. Zostało 216 #365historii #365stories