Historia 194: O pogadanych taksówkarzach

Zawód taksówkarza w mojej ocenie opiera się głównie na komunikatywności. W dobie GPS i Google Maps znajomość miasta schodzi na dalszy plan, chociaż nadal się przydaje – szczególnie gdy nawigacja pcha wszystkich kierowców główną ulicą, a ty możesz się przemieścić bocznymi skrótami.

Za to możliwość pogadania sobie o interesujących punktach miasta, wnikliwie komentarze do wydarzeń bieżących, albo ciekawe historie do przytoczenia tu – oto bezcenne doświadczenia z obcowania z taksówkarzami.

Kiedyś jechałem z kierowcą, który był chyba niespełnionym rajdowcem, bo trasę Balice-Teatr Bagatela zrobił w 10 minut.

Innym razem wiózł mnie dawny działacz Solidarności, z którym dyskutowaliśmy czy dobrze było spojrzeć po ‘89 do teczki i dowiedzieć się, którzy znajomi na ciebie donosili. Jeszcze kiedy indziej byłem pasażerem podróżnika, który dopiero co wrócił z miesięcznej, dzikiej wyprawy po Indiach.

Ale moim numerem jeden pozostaje ten, który zostawił intratne stanowisko w dużym banku i przesiadł się za kierownicę. Dzięki temu ma czas dla swojej małej córeczki, bo jeździ nocą gdy ona śpi, a dzień spędza z nią – normalnie siedziałby 10+ godzin za korpobiurkiem.

To była moja sto dziewięćdziesiąta czwarta historia. Zostało 171 #365historii #365stories