Historia 257: O przerwie

Są dni, kiedy wiem że czytacie to i myślicie “Kiedyś te historie były lepsze”, “Znudziło się”, “Wyczerpał temat”. Nie wiem czy Was zaskoczę, ale ja też mam takie dni. Dni, kiedy zrobiłbym sobie przerwę od życia i od pisania, spakował wszystko i osiadł w Bieszczadach. Tym wpisem dobrnąłem do 70% planu, a jak dobrze pójdzie to za lekko ponad trzy miesiące skończę cykl.

Patrzę w pusty ekran i skaczący na nim kursor. Czy naprawdę mam tu coś ciekawego do powiedzenia? Czy to może wyłącznie rozbuchana grafomania, utwierdzająca mnie w przekonaniu o swojej wyjątkowości, nieodkrytym talencie lub po prostu graniu roli w życiu, którą czasem mógłby reżyserować Woody Allen?

Ale wiecie co? Dopóki nie skończę cyklu, nie dowiem się po co mi był. Nie dowiem się, czy było to ćwiczenie z pisarstwa, trening siły woli, rozrywka, cokolwiek z tego, może nic z tego. Więc na razie nie ma przerwy. Cel jest bliżej z każdym dniem.

To była moja dwieście pięćdziesiąta siódma historia. Zostało 108 #365historii #365stories

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.