Historia 316: O tańcu

Czasem w życiu trzeba zrobić coś szalonego. Oczywiście każdy ma inną granicę – ja przykładowo poszedłem do Hevre obejrzeć milongę. Dla niezorientowanych – fani tango tańczą tango. To aż tak proste.

Uspokajam – nie zaistniała herezja ujrzenia mnie na parkiecie, poczucie estetyki i rytmu nie zostało u nikogo obrażone. Muszę jednak przyznać, sama obserwacja wprowadza pewne poczucie nostalgii, pewien słodko-gorzki smutek za czymś, czego się przecież nie pamięta.

Jeśli tylko zamkniesz oczy (lub właśnie wpatrzysz się w tańczące pary) i wsłuchasz w muzykę, będziesz w innym, bardziej eleganckim i poukładanym świecie. A jednocześnie poczujesz, że taniec jest domeną szczęśliwych ludzi.

Radość i taniec są nieodłączne – smutni nie tańczą, a tancerzom nie sposób pozostać długo smutnymi.

To była moja trzysta szesnasta historia. Zostało 49 #365historii #365stories