Historia 33: O byciu iPhoneonly

Rozważałem sobie przy okazji tej leniwej, upalnej soboty, czy mógłbym pracować wyłącznie z użyciem mojego iPhone’a. Jest nawet taki trend, zwany iPhoneonly (jak rownież jego odpowiednik iPadonly), że do obsługi wszystkich codziennych zadań potrzeba nam tylko jednego urządzenia.

Jestem sceptyczny, czy mógłbym to osiągnąć. Ale żeby się przekonać, postanowiłem sobie podsumować co takiego codziennie robię na laptopie, co mógłbym robić na telefonie:

  • sprawdzać maile i odpisywać na nie — ponieważ jestem zwolennikiem dzwonienia do ludzi, moje maile zazwyczaj nie są dłuższe niż 5 zdań. Chyba że mają jakieś załączniki itd.
  • słuchać muzyki — Spotify mam pod ręką w telefonie, może być. Telefon łączy się z głośnikami po Bluetooth albo przez wifi z aplikacją Spotfify w Playstation.
  • obrabiać zdjęcia przed wrzuceniem na portale społecznościowe. Nie licząc nawet filtrów w Instagramie, to również wbudowane w iOS Photos mają swoje filtry i narzędzia. Gdyby tego było mało, jest też Pixelmator. Może to mało wygodne na ekranie 5,5 cala, ale nadal wykonalne.
  • przeglądać portale społecznościowe — facebooka używam w wersji strony mobilnej (niestety, aplikacja na iOS jest bateriożerna), od twittera mam genialnego Tweetbota. Dadzą radę.
  • programy potrzebne mi w pracy: Skype, Trello, Slack, nasz CRM — wszystkie mają swoje aplikacje dla iOS. Tylko przełączanie się pomiędzy ekranami nie jest komfortowe.
  • pisanie tekstów: moje historie powstają na dwa sposoby: albo od razu jako drafty online w Medium.com, albo offline’owe szkice w minimalistycznym, desktopowym edytorze iA Writer. Oba programy działąją na iOS i synchronizują się w chmurze.
  • dzielenie plików przez Dropbox i Seafile, skoro już o chmurze mowa. Aplikacje są, ładnie się wpisują w system.

Jedyne, co jest ekstremalnie niewygodne, to przygotowywanie dokumentów ofertowych. MS Office to komercyjny standard i spotyka się go w każdej firmie. Chociaż jego aplikacja na iOS jest naprawdę fajna (mówię to ja, fan iWorks), to jednak do edycji dużych ofert potrzeba klawiatury i rozsądnego monitora. O Googlowych programach z pakietu Drive litościwie nie wspomnę, gdyż na sprzęty z jabłkiem wyszły — i to najlepsze co można o nich powiedzieć. Z przygotowywaniem prezentacji na szkolenia — iPhone świetnie sprawdza się jako pilot i prompter, ale nie wyobrażam sobie składania prezentacji czy to w Keynote, czy w PowerPoincie na telefonie.

Dlatego na razie odkłada m ideę iPhoneonly — ale wyraźnie widać, że zależy to najbardziej od charakteru mojej pracy. Ktoś, kto nie pracuje z dużymi tekstami spokojnie może sobie spróbować korzystać wyłącznie ze smartfona — choćby przez tydzień.

To była moja trzydziesta trzecia historia. Zostało 332 #365historii #365stories