Historia 34: O kibicowaniu

Wsiadam do windy, za mną pani Krysia z mojego piętra. Za murami kamienicy żar leje się z nieba i powietrze płonie, ale w przyjemnym chłodzie starego budynku idzie jakoś przeżyć.

Z kurtuazji zapytuję jak tę falę upałów przeżywa ona (moje mieszkanie od południowej strony szczęśliwie ma klimatyzację).

Mnie nie przeszkadza, bo ja z nad morza jestem. Cały dzień wczoraj sobie przesiedziałam przed telewizorem, mecz ze Szwajcarią obejrzałam. Powiem panu, że nasi to jeszcze wygrają cały turniej.

Aż tak dobrze grali? - dopytuję, bo nie oglądałem sobotniego meczu.

Pański imiennik Jakub Błaszczykowski bramkę zdobył, wy macie panowie imieniny tego samego dnia, 25 lipca, św. Jakuba i Krzysztofa. Ja za całą naszą drużynę od początku Euro odmawiam różaniec, żeby wygrali.

Po czym nachyla się do mnie i konfidencjonalnym szeptem, jakby zdradzając pilnie strzeżoną tajemnicę kadry, dodaje:

Za Błaszczykowskiego to jeszcze osobno zmawiam koronkę i proszę popatrzeć jak dobrze strzela.

To była moja trzydziesta czwarta historia. Zostało 331 #365historii #365stories