Historia 73: O piersiach na widoku

Ponieważ znowu przez Polskę przetacza się fala oburzenia publicznym widokiem piersi, dlatego postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze. Oczywiście, że jestem zgorszony. Każdy byłby zgorszony! Jestem absolutnym przeciwnikiem piersi na widoku publicznym. Tak prywatna sprawa powinna pozostać prywatną, i każdemu “szczuciu cycem” powinno się dać zdecydowany odpór.

Ktoś powie: Jak to! Co z tobą nie tak?! Ale przemyślałem wszystko i nadal uważam, że niezależnie od wielkości, kształtu czy stopnia jędrności — miejsce piersi jest pod ubraniem! Długo toczyłem taką wewnętrzną walkę, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że nie chcę żeby moje dzieci musiały oglądać coś takiego, co ja dziś widziałem — i to gdzie? W krakowskim tramwaju! Wręcz trudno mi wyrazić, jak bardzo jest to skandaliczne.

Byłem dziś świadkiem dobrego kwadransu “szczucia cycem” — może rozmiar słuszny, może na zewnątrz jest upał, może nawet część pasażerów nie chciałaby przerwać gapienia się, ale ja byłem naprawdę zgorszony. Jak można mieć tak wszystko na wierzchu?!

Moja udręka skończyła się dopiero pod Pocztą Główną.

Spasiony stary facet z nagim torsem w końcu wstał z siedzenia w tramwaju, zarzucił na siebie koszulę dotychczas trzymaną w rękach i wysiadł.

Mogłem odetchnąć z ulgą.

To była moja siedemdziesiąta trzecia historia. Zostało 292 #365historii #365stories