Historia 84: O płaczącym piesku

Szczek!

Otwieram oczy. Jestem w rodzinnym domu, śpię w swoim starym łożku. Usłyszałem szczek psa, ale może mi się przyśniło? Nie lubię zmiany miejsca do spania, śnią mi się wtedy różne głupie rzeczy, więc może to jedna z nich?

Szczek! (w tonie rozpaczliwym)

Zszedłem na piętro. To Aza? Zdarza jej się podszczekiwać przez sen, czasem nawet przebiera łapami w pogoni za niewidzialną ofiarą, albo połyka wyśnione smakowite kąski, ale ona akurat śpi wywalona podwoziem do góry na dole, więc to nie ona.

Wracam do łóżka. Nasłuchuję jeszcze przez chwilę, ale gdy jestem już na granicy snu, znowu:

Szczek! (przeciągle i smutno)

Nie śni mi się. Gdzieś za oknem płacze smutny pies. Wiem że już nie zasnę, więc chodzę od okna do okna nasłuchując z pękającym sercem.

Pies szczekał dalej ale co raz ciszej. Ja w końcu położyłem się znowu, ale wiem że pies szczekał później znowu. Obudził nawet moją mamę, która w końcu ubrała się i poszła poszukać źródła szczeku o trzeciej nad ranem.

Jeden z sąsiadów, wiecznych pijaczków, zamknął swojego psa w garażu na całą noc. Nie wiem czy miał jedzenie albo wodę (to na pewno ma przy budzie). Nie rozumiem sensu zamykania psa w garażu w środku sierpnia (co innego zapewnić wygodne schronienie w styczniu, a co innego odciąć od świata w ciepłą noc bez możliwości wyjścia).

Zwierzaki mają uczucia i nie potrafią ich zapić, jak niektórzy ludzie.

To była moja osiemdziesiąta czwarta historia. Zostało 281 #365historii #365stories