Historia 94: O trzecim miejscu
Twój dzień jest rozpięty między dwoma lokalizacjami. Wychodzisz z domu do pracy/na uczelnię na mniej lub więcej 8 godzin, spędzając odpowiedni czas w korku lub komunikacji miejskiej, po czym wracasz na mniej lub więcej 8 godzin snu do domu. Pętla na szyję: łatwo popaść w wyniszczającą rutynę, kiedy twój horyzont zwęża się do dwóch punktów czasu i przestrzeni.
Dlatego żeby zachować zdrowie umysłowe, przyda się znaleźć jakieś ulubione trzecie miejsce.
Teorię trzeciego miejsca sformułował Ray Oldenburg, dwudziestowieczny amerykański socjolog, a potem podchywcili twórcy kawiarni Starbucks. Oldenburg zauważył, że jego współziomkowie w latach 80. oddawali się z lubością indywidualnym rozrywkom w domu, a nie mieli czasu na żadne aktywności społeczne. Innymi słowy — rzadko rozmawiali z nieznajomymi, bo i nie mieli gdzie. Trzeba więc stworzyć takie miejsca, które wypełnią czas przed pracą (pozwolą napić się dobrej kawy, przygotować mentalnie do profesjonalnych wyzwań) albo zapewnić prawie domową atmosferę po wysiłku intelektualnym (jeszcze odpisujesz na ostatniego maila, ale już w takt ulubionej muzyki ze słuchawek, czekając na spotkanie ze znajomymi). Dobrym przykładem jest Central Perk, gdzie spotykają się bohaterowie kultowego serialu “Przyjaciele”. Wymogi to dobre jedzenie i napoje, wygodne sofy i fotele, pewnie działające wifi i najważniejsze — dogodna lokalizacja.
Moje poszukiwanie takiego miejsca w Krakowie zawsze jest w toku, bo nigdy nie jestem do końca usatysfakcjonowany. To nie wina żadnej kawiarni, ja po niczym nie jestem usatysfakcjonowany. Odfiltrowałem już sieciówki, bo nawet jak na człowieka rzadko pijącego kawę tamtejsza wybitnie mi nie smakuje. Odrzuciłem co bardziej hipsterskie lokale z uwagi na duży ruch i kosmiczne cenniki (chyba, że kiedyś wydam te historie, będzie bestseller i do końca życia będę pił herbatę po 10 zł za filiżankę). Najczęściej spotkać mnie można w Tekturze, ale brakuje mi czegoś, w czym mógłbym swobodnie porozmawiać z innymi gośćmi o pomysłach, biznesach i banałach.
Ale w sumie po co mi to? Nie należy rozmawiać z nieznajomymi, bo nie daj Boże jeszcze się kogoś pozna.
To była moja dziewięćdziesiąta czwarta historia. Zostało 271 #365historii #365stories