Naprawianie demokracji przez internet może się udać

W roku 1980 r. na Tajwanie rządzonym dotąd przez dekady przez jedną partię polityczną, dochodzi do przełomu i wdrażania reform demokratycznych. Rok później, w kwietniu 1981 roku, na świat przychodzi Autrijus Tang. W międzyczasie Tim Berners-Lee wraz zespołem ogłasza wynalezienie internetu World Wide Web, który zmieni kompletnie życie młodego pana Tang. Ojciec Autrijusa jako naukowiec dużo podróżuje i mieszka w Europie. Na dłuższe wyjazdy zabiera ze sobą rodzinę. Autrijus od początku życia ma tworzone niezwykłe warunki własnego rozwoju.

Kiedy w 1996 r. w Taipei po raz pierwszy obywatele wybierają prezydenta w wolnych, bezpośrednich wyborach, Autrijus właśnie ma 16 lat i jest już zdolnym programistą z dorobkiem, który niedawno rzucił szkołę. Ma już również za sobą pierwsze doświadczenia zawodowe. W nowe tysiąclecie wchodzi jako nastoletni przedsiębiorcą i startupowiec w Silicon Valley. Kiedy w latach 2004–2005 demokracja na Taiwanie przechodzi burzliwe zawieruchy, Autrijus przechodzi zmianę płci i imienia na Audrey. Wybitnie inteligentna osoba, która sama określa się jako anarchizująca indywidualistka. W tym czasie jest już znana na całym świecie jako twórca oprogramowania, zwłaszcza open source i uznawana za jedną z najzdolniejszych wśród tajwańskich programistów. Pierwszy startup sprzedaje w wieku 17 lat a w wieku 34 lat ogłasza, że przechodzi na “emeryturę”. Na szczęście życie “emerytki” potoczyło się nieco inaczej.

Audrey Tang

Największym pragnieniem Audrey; temu poświęciła całą swoją karierę -by internet służył ludziom. Przyznam, że urzeka mnie w niej poziom optymizmu i rodzaj “naiwności”, którą i ja podzielałem przez lata. Tak, to prawda, że jestem jednym z tych, którzy w rozproszonym interencie, umożliwiającym wzajemną komunikację bez barier, widzieli sposób w jaki możliwe będzie zbliżenie pomiędzy “odklejonymi od społeczeństwa politykami” a wyborcami. W komunikacji możliwej peer-to-peer upatrywałem nadzieję na możliwy postęp w tej dziedzinie. Wydarzenia ostatnich lat, mocno nadwyrężają mój optymizm. Wybory w USA, Brexit, potem wybory w UK, i próby wpłynięcia na wynik wyborów we Francji sprawiły, że publikacje na temat “internetu, który psuje demokrację” zaczęły się pojawiać często i zapełniły się pesymistycznymi komunikatami.

Nawet Mark Zuckerberg przyznał, że wpływ stworzonej przez niego platformy na postać obecnego dyskursu, nie jest najlepszy i obiecał stworzyć narzędzia, które mają kilku niekorzystnym zjawiskom zapobiec . Cóż, warto dziś przyznać, że Twitter i Facebook jako narzędzia do uprawiania demokratycznej gry, po prostu się nie sprawdzają, i mimo wielu zalet, wady z roku na rok są coraz bardziej widoczne. Potrzebujemy więc czegoś innego, czegoś co zapewni rzeczywistą demokratyzację i reprezentatywność debaty.

Wróćmy jednak do Audrey i Tajwanu, gdzie na długo przed chwilą ocknęcia się Marka Z., pośród działań detonujących podstawy demokracji, od dłuższego już czasu, trwają obiecujące i mocno zaawansowane eksperymenty, które mają szansę, dzięki narzędziom online, poprawić funkcjonowanie debaty społecznej.

Na świecie pojawiają się różne formy tzw. “liquid democracy”, pojawiły się w praktykach i programach takich ruchówjak Partia Piratów w Niemczech, Podemos w Hiszpanii czy Net Party w Argentynie. W Islandii skupiono się nad partcypacyjnym modelem Nowej Konstytucji. Różnego rodzaju inicjatywy partycypacyjne testowane są poprzez internet w obu Amerykach, Europie i Australii. Nikomu jednak nie udało się wypracować masowego i skutecznego cyforwego rozwiązania, które potrafi przeprowadzić przez proces autentycznej zmiany. Oczywiście istnieją przykłady typu e-petycje w USA, czy budżety partycypacyjne w polskich miastach, czy wreszcie panele obywatelskie, jako obiecujące formy wypracowywania zgody społecznej, jednak w moich poszukiwaniach “nadziei” dla demokracji, dostosowanej do zmieniającego się społeczeństwa, mało jest przykładów, które rzeczywiście mają za sobą przekonujace dokonania i masową skalę. Brakuje projektów, które urzeczywistniałyby autentycznie demokratyczne zasady, spełniały potrzebę reprezentatywności, oraz uwzględniały zmiany jakie zachodzą w funkcjonowaniu świata i społeczeństwa.

Rewolucja Słonecznikowa

W 2014 r. kiedy rząd Tajwanu próbuje cichcem przeforsować nowe porozumienie Chinami, na ulicę wychodzą studenci i protestują przez marzec-kwiecień tego roku w rękach trzymając słoneczniki. Co ciekawe, udaje się im osiągnąć wstrzymanie ratyfikacji porozumienia oraz wdrożyć bardziej partycypacyjne metody współpracy, pomimo niebywałych nacisków Pekinu. Studenckie rozruchy zostały nazwane słonecznikową rewolucją. Okupacja ulic, w której brały udział różne środowiska, mające różnorodne postulaty, wywołała palącą potrzebę ustanowienia sprawnych narzędzi, efektywnego sposobu deliberacji pomiędzy nimi, celem wypracowania wspólnych postulatów. W efekcie procesów, które wtedy się rozpoczęły, dwa lata później dochodzi do zmiany władzy i znowu pojawia się Audrey. Zanim jednak doszło do politycznej przebudowy, Audrey i organizacja g0v rozpoczynają pracę nad aplikacją Pol.is oraz całym zbiorem innych aplikacji jak choćby http://budget.g0v.tw/budget

Rewolucja Słonecznikowa 2014 r. Tajwan

vTaiwan

Pol.is jest pewnym fenomenem, ciekawym zjawiskiem, na styku społeczeństwa i technologii. W dużym stopniu samofinansujący się startup, który stał się częścią większego cyfrowego projektu strategicznego do partycypacji online nazwanym vTaiwan. Pol.is to rodzaj inetraktywnego, crowdsourcowego narzędzia do zadawnia głosowania, ankiet, który może mapować wyrażane przez obywateli opinie, pomagające prowadzić konstruktywny dialog pomiędzy obywatelami, politykami, strukturami administracji, parlamentarzystami, pozwalając dostrzegać różne niuanse, różnice stanowisk w poszczególnych sprawach, problemach.

Rok temu, właśnie Pol.is pozwoliło po 6 lat jałowych sporów przezwyciężyć impas i doprowadzić do konsensusu we wdrażanych przez rząd i parlament regulacji, dotyczących sprzedaży alkoholu online. “Pozwoliło to różnym stronom sporu na stopniowe dostrzeganie, że pomimo pozornych różnic, łączą ich te same troski,” opowiadała o tym przedsięwzięciu Audrey Tang, wtedy już minister cyfryzacji Tajwanu. Obecnie rząd Tajwanu, wykorzystuje regularnie Pol.is do dyskusji nad nowymi regulacjami prawnymi dotyczącymi np. Ubera i Airbnb, promując udział w dyskusjach online w serwisach społecznościowych takich jak Facebook czy Twitter. Aplikacje tworzące vTaiwan są dziś standardowo używane w procesie legislacyjnym, do przeprowadzania debaty. Nowy rząd, który ukonstytuował się rok temu, zobowiązał wszystkie ministerstwa, do procedowania wszelkich regulacji ogólnokrajowych tą drogą.

Jak działa vTaiwan?

Przedrostek v oznacza virtual, czyli sugeruje że dotyczy czegoś “cyber” ale zdaje się, że pierwotne przeznaczenie uległo znacznemu rozszerzeniu. Po trzech latach rozwijania, vTaiwan jest czteroetapowym procesem wraz z metodologią, która integruje media i technologię oraz proces facylitacji, na który składają się:

  1. Artifilcial-Inteligence aplikacja wspomagająca debatę, czyli wspomniane wyżej pol.is który jest promowany przez social media oraz różnorakie media poszczególnych partnerów, uczestników, interesariuszy.
  2. Transmisje online i nagrania spotkań, na których oficjele, specjaliści, eksperci z danych dziedzin odpowiadają na kwestie, które są przedmiotem dyskusji.
  3. Spotkania facylitacyjne w metodologii Open Space, wszystkich zainteresowanych stron, współorganizowane przez instytucje publiczne i stronę społeczną, transmitowane online.
  4. Ostecznie strona rządowa uwzględnia wypracowane postulaty lub bardzo rzetelenie uzasadnia dlaczego ich realizacja nie jest możliwa.

Pierwszą ustawą procedowaną poprzez vTaiwan, to prawo dotyczące kwestii kontroli “zlikwidowanych firm.” Proces trwał trzy miesiące i przyciągnął około 2000 widzów na żywo, wpłynęło 200 postulatów i zgormadził 20 bezpośrednich uczestników. Konsultacje społeczne rozpoczęły się 1 lutego 2015 r. 1 maja 2015 r. wersja powstała w wyniku konsensusu, została uchwalona przez parlament. Zwróćcie uwagą na tempo…

Metodologia prowadzenia debaty i facylitacji z której korzysta vTaiwan to Cornell’s Regulation Room. Do tej metodologii dodano grupy robocze, oraz konieczność tworzenia przez uczestników debaty raportu-syntezy końcowej. Regualation Room to zestaw sprawdzonych metod efektywnej moderacji procesu delibracyjnego. W trakcie prac transmitowanych wykorzystuje się również zestaw sygnałów niewerbalnych. Obecnie trwają prace nad udoskonaleniem form debaty, w których uczestnicy biorą udział w różnych formach dostępnych obecnie. Eksperymenty dotyczą np. VR.

Pierwotnie vTaiwan używał Discourse, technologicznego narzędzia opartego na założeniach forum, powstałego w 2011 r. Mimo, że każde ministerstwo miało swój profil i trzy osoby na pełen etat, obsługiwały wątki dyskusyjne, efekty dyskusji nie były imponujące. Uczestników w poszczególnych wątkach liczono raczej w dziesiątkach, co rozczarowywało, kiedy mamy do czynienia z 23-milionowym państwem. Dopiero kiedy do prac włączył się Chia-Liang Kao, co-founder g0v.tw i stworzył pol.is, aktywność obu stron debaty znalazła miejsce do rozwijania efektywnego dialogu. Po kilku latach prac, kod aplikacji został udostępniony na otwartej licencji i jest trwale implementowany jako narzędzie do debaty w strukturach administracji rządowej.

Aplikcja budżet — jedna z wielu doskonałych aplikacji gOv

Czwarty element o którym wspominałem realizowany jest poprzez platformę Talk to Taiwan. Polega na transmisji talk show w którym występują mnistrowie, wysocy urzędnicy, burmistrzowie, naukowcy itp. i odpowiadają na kwestie poruszane przez obywateli poprzez aplikację pol.is Nagranie przykładowego występu znajduje się na YT

<iframe width=”560" height=”315" src=”https://www.youtube.com/embed/H0MpIVqPsjw" frameborder=”0" allowfullscreen></iframe>

Liczba odsłon jest niewielka w porównaniu do tysięcy ludzi biorących udzia w dyskusji poprzez Facebooka i pol.is

Porażka, która wiedzie do rozwiązań

vTaiwan nie powstałby i nie odniósł sukcesu, gdyby nie aktywność i wzrost lokalnej społeczności aktywistów g0v http://g0v.asia/tw/, Oni sami opisują się jako ruch społeczny, dysponujących informacją obywateli, którego celem jest powstanie partycypacyjnego systemu rządzenia. Potrzebą powstania ruchu pojawił się pod koniec 2012 r. w wyniku frustracji, którą wywołał brak transparetności administracji rządowej.

g0v to bardzo duża i mająca imponujące efekty rozproszona organizacja. Na kanale Slack to ponad 2000 profesjonalistów, często o bardzo wysokich kwalifikacjach, którzy potrafią je wykorzystać w pracy społecznej. Po wydarzaniach związanych z Rewolucją Słonecznikową mieli wiarygodność społeczną wyższą niż strona rządowa, stąd mogli czuć się delegowani przez obywateli do zmian w przebiegu procesów partycypacyjnych. Jedną z najktwyniejszych postaci tego ruchu jest właśnie Audrey Tang, przebywająca wtedy na emigracji. Sama opisuje ciąg wydarzeń tak: “Internet i demokracja ewoluowały razem na Tajwanie. Razem się rozwijały i ulegały przeobrażeniom”

Do tanga trzeba jednak dwojga. Gdyby nie pozytywnie nastawieni ludzie po stronie rządowej, tacy jak minister bez teki ds. technologicznego rozwoju Jaclyn Tsai, który przewodził pracami nad zmianami polityki związanej z technologią, w kierunku partycypacyjnym, całość nie miałaby szans powodzenia. Kiedy więc podczas hacathonu w grudniu 2014 rząd zaoferował otwartość i współpracę, postawiono przed uczestnikami zadanie stworzenia efektywnego narzędzia bądź zestawu narzędzi do realnej dyskusji z całym społeczeństwem. Uczestnicy hackathonu podjęli się wyzwania i tak powstała platforma vTaiwan. Paradoksalnie dość otwarta postawa ministra nie uchroniła partii rządzącej przed utratą władzy.

Opracowanie takich narzędzi, gdyby zajęły się tym instytucje rządowe z pewnością zajęłoby kilka lat, nawet przy sporej determinacji ministra. Potraktowano to jako eksperyment, który dość szybko okazał się udany i ulega stałym zmianom i modernizacji. Wywiad na Youtube(przestaw tłumaczenie na język angielski lub polski) z ministrem Tsai na temat vTaiwan ciekawie odsłania poglądy administracji na przebieg procesu.

Co się udało?

Rok temu vTaiwan zajął się już 12 problemem. Tym razem na warsztat społecznych konsultacji wpadł Uber w wyniku potrzeby regulacji jego ekspansji na Tajwanie. Korzystając z metodologii opisanej na początku artykułu, osiągnięto konsensus co do następujacych punktów:

  • Taksówki jako takie nie będą musiały być już oznaczane żółtym kolorem lakieru
  • Sieci taksówkarskie oparte na aplikacjach dostają swobodę działania, o ile nie podważają istniejących zasad i regulacji.
  • Systemy taksówkowe oparte na aplikacjach muszą zawierać identyfikację samochodu i kierowcy, szacowaną opłatę za przejazd i oceny klientów.
  • Opłaty podatkowe za przejazd wymagane przez Ministerstwo Finansów są obowiązkowe dla wszystkich.

Wdrożenie tych zasad od 2016 r. sprawiło, że Uber naraził się na ogromne kary. Na początku roku 2017 Uber zawiesił swoje usługi w Taipei, ale dwa miesiące później wrócił, tyle że w sposób uwzględniający prawodawstwo miejscowe. Cały proces opisuje minister Aubrey Tang na blogu pol.is

Kolejnym spektakularnym sukcesem tej formy debaty stało się przełamanie w kilka miesięcy, trwającego od wielu lat impasu wokół zmian w prawodawstwie, dotyczącego licencjonowania sprzedaży alkoholu.

Model partycypacji który ekspandował na dużą skalę.

Zastosowanie AI umożliwiło to, co dotąd wydawało się niemożliwe do pogodzenia. Udało się sprawić, że obywatele uczstnicząc w dyskusji mają poczucie bezpieczeństwa. System jest w stanie obsłużyć duże grupy i pozostaje spójny, przy jednoczesnym zachowaniu reprezentacji mniejszościowych opinii i różnych uwag, zastrzeżeń. Celem twórców aplikacji była decentralizacja władzy wszlekiego rodzaju i pierwsze efekty eksperymentu, wyglądają naprawdę obiecująco. Opisywana na poczatku platforma Pol.is, która jest istotnym elementem vTaiwan, jest patentem na gromadzenie informacji zwrotnych od szerokiego kręgu ludzi. Wypowiedzi, głosy, mogą być oddawne anonimowo lub za pośrednictwem profili w mediach społecznościowych. Interfejs graficzny świetnie pokazuje, jak poszczególne opinie, głosy, pojawiają się, klastrują, wchodzą w reakcje ze sobą, dzielą się i rekombinują. Stało się to możliwe, dzięki stworzeniu matrycy pokazującej co każdy uczestnik myśli o każdym kolejnym komentarzu. Opinie mniejszości są również umiejętnie zdefiniowane. Warto obejrzeć ilustrowany blog na temat ewolucji interfejsu użytkownika.

Wydaje się to niełatwe, okiełznać chaos, kiedy każdy może wyrazić swoją opinię, nawet kompletnie skrajną lub “od czapy”, ale aplikacja Pol.is przypomina informatyczną wersję metodologii “Open Space Technology” lub bardziej znanej pod nazwą “Unconference”, która pozwala nawet w bardzo dużych grupach prowadzić dialog, ale prowadzący nie wspomagają procesu podejmowania decyzji. Dosłownie nagrywaliśmy dla podcastu Stacja Zmiana rozmowę z Romanem Warkoczem, który taką metodologię w wersji offline wdraża w polskie realia.

Spotkanie w metodologii Open Space Technology

Open Space Technology to sposób pracy mający już za sobą z 40 lat. Uczestnicy spotkania, nawet dość liczni, spisują tematy, którymi chcą się zająć na kartce papieru, następnie grupa pracuje razem nad dookreśleniem tematów i umieszczeniem ich w harmonogramie dyskusji, tak żeby znalazł się czas na dany temat. Metoda ta nie wymaga żadnych pomocy dydaktycznych poza taśmą, kawałkiem papieru i mazakiem, a okazuje się skuteczna nawet przy dość dużych grupach. Pol.is mniej więcej działa tak samo, tyle że na skalę masową.

Historia życia Audrey Tang odzwierciedla niezwykłą drogę jaką przeszło tworzenie vTaiwan. 3 lata po wydarzeniach rewolucji słoniecznikowej, w maju 2016 Audrey oświadcza, że stworzone rozwiązania powinny stanowić pełnoprawny kanał dyskusji z rządem. Uchylone zostają zarzuty za udział w protestach wobec tych, którzy mieli kłopoty z tego powodu i w sierpniu Audrey zostaje powołana na ministra bez teki, by jesienią tego roku, zostać ministrem cyfryzacji.

Dzięki rozwojowi internetu wielu ludzi otrzymało do ręki zupełnie nowe narzędzia. Za pomocą nich próbują naciskać, rozmawiać z administracją, politykami, choć te narzędzia nie zostały stworzone do tego celu i mają wiele mankamentów. Większość wysyłanych sygnałów od obywateli nie dotarła tam gdzie miała, lub została błędnie zinterpretowana. Być może Facebook w 20-tysięcznym mieście daje całkiem duże możliwości, ale generalnie dostępne narządzia, zwłaszcza social media, na ogół w życiu publicznym używane są do polaryzowania wywoływania konfliktów niż szukania konsesnusu i rozwiązań. Większość problemów, z którymi borykają się społeczeństwa, miasta, kraje, jest zbyt złożona i skomplikowana by można było je rozwiązać na Facebooku. Mechanizmy i ograniczenia działania administracji są kompletnie niezrozumiałe dla przeciętnego użytkownika Twittera czy Instagrama. Narzędzia zastosowane w vTaiwan pokazują, że można zupełnie inaczej podejmować decyzje i próbować nawiązywać dialog, poddając ewaluacji sposób, technologię debaty, są więc budzącym nadzieję przykładem, że możliwe są inne, nowe drogi. Budowanie konsensusu za pomocą przyjaznego interfejsu, w celu wypracowania “wspólnej, uzgodnionej między stronami decyzji”, jak nazywa to Audrey Tang, może jest właśnie przyszłością dyskursu publicznego i pozwoli wykorzystać zalety demokracji oraz różnorodności społeczeństwa obywatelskiego.

Zachęcam do lektury:

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Tomasz Nadolny’s story.