Crooked Teeth — Papa Roach bardziej hip-hopowy?

Po dwóch latach i całkiem przyzwoitym krążku amerykańskiego zespołu Papa Roach, F.E.A.R, przyszedł czas na kolejny. Płyta, która może zagwarantować kapeli dość dużą sprzedaż i spore zainteresowanie.

Od rana, bo w dniu premiery, non stop zapętlam tę płytę. Z jednej strony, żeby jak najmocniej wbić się w klimat, jak najbardziej zaznajomić się z zawartością, ale z drugiej również dlatego, że płyta jest po prostu mocna!

Z Papa Roach, i w ogóle z muzyką, nazwijmy to około rockową, mam dość dziwne epizody. Wyglądałoby to tak, że przywiązuję się tylko i wyłącznie do jednego zespołu, żeby po jakimś dłuższym czasie znaleźć sobie kolejną ofiarę.

Tak było i w tym wypadku, bo po molestowaniu przycisku “replay” w przypadku Skillet, a potem Breaking Benjamin, przyszedł czas na zapoznanie się z twórczością Papy Karalucha.

Przesłuchałem w całości dyskografię, od pierwszego studyjnego albumu Infest, aż do The Connection i grzecznie czekałem na premierę F.E.A.R. Przepadłem.

Choć teraz zdecydowanie nie ograniczam się co do gatunków muzycznych, czego przykładem będzie moja bezgraniczna miłość do twórczości The Weeknd i nowa miłość — Paramore, to nie ukrywam, że mocne brzmienia były bliskie mojemu sercu od dawna.

Czym właściwie jest Crooked Teeth?

Gdybym jakoś miał scharakteryzować Crooked Teeth, to powiedziałbym, że jest dość różnorodny, a jednocześnie, że cechuje się zdecydowanie “mocniejszym” brzmieniem niż jego poprzednik.

F.E.A.R był super, ale wydaje mi się, że nowoczesne, elektroniczne brzmienie trochę przeważyło.

Tutaj, co podkreśla sam wokalista zespołu Jacoby Shaddix, dostajemy przeklęte dziecko pierwszego albumu, Infest, który był chyba najbardziej hard rockowym albumem ze wszystkich dotychczas wydanych, i Getting Away with Murder, który, jak na przekór, był dość soft-rockowy. Innymi słowy, to ten sam Papa Roach, tylko w lżejszym wydaniu.

Papa Roach bardziej hip-hopowy?

Jacoby Shaddix w jednej ze swoich wypowiedzi opisał album jako bardziej hip-hopowy. Twierdzi także, że rapuje przez połowę materiału. Czy jest tak w rzeczywistości?

Dziwnie, gdybym nie zgodził się z samym liderem zespołu, ale nie do końca czuję ten jego rap. Być może wynika to z tego, że w połączeniu z ciężkimi instrumentami, to dalej to samo rockowe brzmienie. Ba, rapowanie Jacoby’ego to, podobnie jak rapowanie Mike’a w Linkin Park (o czym innym razem), stały element większości produkcji.

Jest tego trochę w kawałkach takich jak Break the Fall, Born for Greatness, czy American Dreams, ale nie widzę w tym ujmy dla ich twórczości jako takiej, więc fani powinni spać spokojnie.

Niewątpliwie Sunrise Trailer Park w duecie z Machine Gun Kelly’m to najbardziej rapowany kawałek na tej płycie. Co ciekawe, choć klimatycznie odstaje trochę od ich twórczości, wciąż czuć w tym Papa Roach.

I’m still haunted by the best years of
The best years of my life

Powrót do korzeni

Najmniej z całego albumu podoba mi się chyba kolaboracja ze Skylar Grey (którą nota bene uwielbiam). Zespół broni się tym, że na każdym albumie mają przynajmniej 2–3 piosenki typu “soft”, ale w tym konkretnym utworze wyjątkowo czegoś zabrakło.

Świetną zapowiedzią i świetnym elementem całego wydania jest tytułowy Crooked Teeth, który już od samego początku przenosi nas w rockową podróż. Głośno, mocno, brudno i dokładnie to, czego oczekiwałem od nowej produkcji! Cholernie cenię ich za to, że pomimo wszechobecnej ewolucji, Papa Roach zostało przy tworzeniu rocka. Pozostał przy byciu Papa Roach.

Everybody’s looking at me, staring at me

Kawałki, które świetnie komponują się z tymi delikatnymi to na pewno None of the Above, Traumatic, czy Richochet. Słychać w tym powrót do tak mocno cenionego Infest. Ciekawe natomiast jest to, że to refreny stają się agresywne.

Na uwagę zasługuje również i bez wątpienia kawałek Help. Bardzo wyważony, nie nazbyt delikatny i bardzo ciekawy w odsłuchu. Choć lirycznie te utwory nie są górnolotne, są proste i dobre w swojej prostocie. Przemawiają.

Cały album jest dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem i wrażenia po pierwszej zapowiedzi utrzymały się do dnia premiery. To naprawdę dobry album i bardzo dobra rockowa produkcja. To to, czego potrzebowałem.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.