Od edukowania i pokazywania dzieciom, co jest dobre, a co złe są rodzice.
Jestem przeciw: nowa wersja Barbie
Paula Ratajczak
22

Sęk w tym, że edukacja tak nie działa. Gdyby tak było, wystarczyłoby, żeby książki nigdy nie miały obrazków, a nauczyciel od samego przedszkola stał i mówił. Ty też, a młody człowiek jeszcze bardziej, musi się uczyć asocjacyjnie, potrzebuje modeli, na których operuje — dla Ciebie jest to tutorial na YouTubie, dla dziecka to zabawka. Ponadto, na różnych stadiach rozwojowych, poszukaj w wolnej chwili stadii Piageta i eksperymentów tego badacza (najpopularniejszy, klasyk), dziecko naprawdę NIE WIE, NIE ROZRÓŻNIA co jest rzeczywistością, a co zabawą — stąd płakanie, żeby nie zostawaiać małych dzieci samych przed TV, albo chociażby Twoje niezrozumienie czemu Barbie nie odrosły włosy, kiedy byłaś mała. To nie jest głupota, to jest normalny etap rozwoju. I chociaż 11-latka, jeśli jeszcze bawi się lalkami, zaczai o co chodzi, 3-latka kompletnie nie ma pojęcia, że nie będzie tak wyglądać jak będzie duża. Szczególnie, że w zabawach towarzyszyć mogą jej też bardzo realistyczne zabawki-bobasy.

Generalnie, żałuję, że nie mam czasu rozpisać się bardziej, bo poruszyłaś problem istotny rozwojowo i być może reprezentujesz zdanie przeciętnej osoby, która nie ma doświadczenia pracy z dziećmi. Bo, oczywiście, rola edukatora spada na rodziców i innych opiekunów… ale za pomocą CZEGO?

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Mizuu’s story.