Samobiczowanie intelektualistów
W ten weekend lekko zawrzało w niektórych kręgach. W “GW” pojawił się tekst “Byliśmy głupi”. Dziennikarz Grzegorz Sroczyński rozmawia z panem Marcinem Królem, który zdobył się na wyznanie błędów popełnionych przez intelektualistów.
W odpowiedzi pojawił się m.in. wpis pana Roberta Gwiazdowskiego “Jesteście głupi”, w którym pisze, że żadna z omawianych zmian w Polsce nie miała nic wspólnego z liberalizmem.
Pan Robert słusznie krytykuje, ale moim zdaniem problem jest jeszcze bardziej skomplikowany. Sam liberalizm nie jest lekarstwem na wszelkie zło w gospodarce. Jaki by nie był system ekonomiczny, polityczny, etyczny, czy religijny, to ludzie zawsze są w stanie go po prostu spaprać. Popatrzcie sami:
- jak chrześcijanie potrafią wypaczyć obraz chrześcijaństwa,
- jak wyznawcy islamu potrafią zaprzeczyć głoszonej przez nich samych tezie, że jest on religią pokoju,
- jak buddyści potrafią chętnie sięgać po przemoc, żeby innym narzucić swój punkt widzenia (jeśli nie wierzycie, to poszukajcie informacji o konfliktach między muzułmanami a buddystami w Azji),
- jak wybrani do władz politycy potrafią szybko zapomnieć o podstawowych normach uczciwości, porzucić etos służby ludziom,
- jak dziennikarze potrafią służyć władzy lub biznesowi, a nie uczciwemu dostępowi do informacji…
Nie traktujcie przypadków z powyższej listy jako uogólnienia, ale jako przykład, że nawet dobre zestawy norm nie gwarantują poprawy sytuacji zwykłego człowieka. Ludzie ludziom potrafią zgotować zły los i to nie tylko celowym działaniem, ale również zaniedbaniami.
W wywiadzie w “GW” wyliczone są takie zaniedbania. Mam jednak wrażenie, że to również jest nieco wypaczone: zgłosił się przedstawiciel jednego środowiska i wyznaje grzechy. Wszyscy pochylą się nad tekstem, pokiwają głowami, rzucą parę refleksji lub wskażą innych winowajców. Potem życie potoczy się dalej. Może za jakiś czas nadstawi się ktoś inny.
A ja się pytam: czy winne zaniedbań lub złych działań jest tylko jedno środowisko? A sama “Wyborcza” — czy nie eksponowała właśnie ludzi, którzy się teraz spowiadają? Czy dziennikarze nie ulegli iluzji zagrażającej ludziom w większych mediach — takiej, która każe myśleć, że jest się kreatorem rzeczywistości dla posłusznych mas? Gdzie były inne środowiska, bo chyba nie walczą wciąż z komunistyczną władzą, jak zapomniani japońscy partyzanci w dżungli kilkadziesiąt lat po wojnie?
Napisałem, że ludzie potrafią zepsuć nawet najlepszy system. Dlatego uważam, że jedną z najważniejszych spraw jest właściwe wychowywanie ludzi od samego początku. Tak, żeby wiedzieli, jakim instynktom i słabościom nie można ulegać. I między innymi za to odpowiadają ludzie, których nazywamy intelektualistami.
Jako dziecko nie mogłem walczyć o właściwy przebieg przemian. Dzisiaj już po transformacji, a jako człowiek, który nie jest wpływowy, mogę poprawiać tylko swój maleńki kawałek otaczającego świata.
Ale wy, wielcy, gdzie byliście? Dlaczego wy wszyscy, którzy mogliście być słyszani tak mało robiliście?
Email me when Mroczny Kobziarz publishes or recommends stories