Abecadło Polskie w glottodydaktyce

Impulsem do powstania niniejszego wpisu było natrafienie przeze mnie w sieci na artykuł zatytułowany: Zrób sobie litery. O skutecznej nauce głosek. Przeczytałem jego treść, przemyślałem ją i doszedłem do prostego i ważnego dla mnie wniosku: nauczanie alfabetu polskiego w glottodydaktyce jest marginalizowane.

Alfabetem zajmuje się m.in. lingwistyka matematyczna, w której ujęciu jego definicja jest po prostu doskonała. Jakiś czas temu przeczytałem wykład E. Bryniarskiego “Alfabety i języki. Definicje podstawowe”. Bryniarski definiuje alfabet jako <<dowolny skończony i niepusty zbiór symboli>>.

Polski alfabet obejmuje 32 litery, a zatem jest jak najbardziej skończonym zbiorem znaków (trzydziestu dwóch), niepustych, ponieważ każda litera symbolizuje określony najmniejszy element dźwiękowej wypowiedzi, czyli głoski. Proste językoznawcze prawdy, które często wydają się nam, polonistom, tak oczywiste, że traktujemy je jako zbędne. To błąd.

Minimum powtórzeń dzięki minimalizmowi, czyli moja odpowiedź na gotowe produkty: „Bardzo proste abecadło” wydawnictwa Dwie Siostry oraz drewniane klocki Uncle Goose.

Jest mnóstwo prawdziwych pomocy dydaktycznych przydatnych w nauczaniu czytania i pisania, są dostępne w profesjonalnych wydawnictwach, mimo to lektorzy często sięgają po erzac, ponadto dość drogi. Klocki Uncle Goose na pewno kupię swojej siostrzenicy, są drewniane i idealnie pasują do dziecięcej dłoni, ale nie wykorzystam ich w swoim warsztacie z prostej przyczyny: z 4 podstawowych wariantów grafemu przedstawiają tylko jeden, przy tym są za drogie, przedział cenowy: 141,00–200,00 PLN. Uncle Goose za tę cenę oferuje zdecydowanie za mało przyjemności.

Nie użyję także “Bardzo prostego abecadła” i odradzam używania tego zestawu nie tylko lektorom języka polskiego, także rodzicom małych dzieci. Abecadło, czyli alfabet oparty na łacińskim używany do zapisu języka polskiego, składa się z 32 liter, tymczasem Wydawnictwo Dwie Siostry przedstawia 23 litery. Po co mam kupować (cena to 33,20 PLN) coś, co jest niekompletne? To pierwszy powód. Autorki przedstawiają swój produkt jako 23 karty do zabawy i nauki, które zostały zamknięte w kolorowym pudełku. Każdej literze odpowiada zwierzak, którego nazwa rozpoczyna się właśnie od tej litery. Posłużę się tylko jedną kartą z tego zbioru, aby pokazać, że “Bardzo proste abecadło” jest “nie za bardzo”. Karta z literą N przedstawia niedźwiedzia. Podczas nauki głosek zwracamy uwagę na prawidłową artykulację całego słowa, które posłużyło jako przykład użycia danej litery, przede wszystkim stawiamy nacisk na głoskę, która je inicjuje. W słowie NIEDŹWIEDŹ (dodam, że na karcie brakuje jego zapisu) głoską inicjującą nie jest [n] a [ˈɲ]. Zapis fonetyczny IPA słowa [niedźwiedź] wygląda tak:[ˈɲɛ̇ʥ̑vjjɛ̇ʨ̑ ] litera N nie odpowiada właściwej głosce inicjującej to słowo. Rzeczywiście, w języku polskim nie ma słowa zaczynającego się od litery Ń, ale nie oznacza to, że żadne nie zaczyna się od tej głoski. Na pewno “Bardzo proste abecadło” może być pomocne w pracy z najmłodszymi, ale nie polecam go do nauki polskich głosek.

Mniej. Lepiej. Prosto do celu.
150 klocków, tacka i instrukcja.

Na klockach z literami o wymiarach: 1,5/4,0/1,5 cm znajdują się 4 podstawowe warianty litery (grafemu). Dobre jest w tych klockach to, że zawierają liniaturę, w której podano wersje pisane wielkich i małych liter. To “KLOCKI LOGO® prof. Bronisława Rocławskiego_ Do zabawy i nauki wymowy, czytania, pisania, ortografii i matematyki”, profesjonalny produkt glottodydaktyczny wyprodukowany przez PRZEDSIĘBIORSTWO GLOTTISPOL SP. Z O.O.. Wyjątkowość tych klocków polega na tym, że litery pisane są w liniaturze (o której wspomniałem wyżej) a każdy klocek ma na dole zieloną podstawkę, co naprawdę ułatwia wzrokowe przyswajanie kształtu litery. Polecam ten produkt wszystkim, którzy lubią trwałe, profesjonalne i proste pomoce dydaktyczne. W instrukcji możemy m.in. przeczytać, że prof. Rocławski dołączył do alfabetu polskiego nowe wieloznaki: ni si zi ci dzi. Mnie osobiście pojawienie się tych liter bardzo cieszy, dlatego że istotnie, jak zauważa profesor, są one niejasno potraktowane w podręcznikach, co bardzo utrudnia nauczanie. Jest także tabela prezentująca samogłoski, głoski półotwarte, trące, przytarte i wybuchowe. Cena to ok. 200 PLN. Stosuje się je najczęściej w glottodydaktyce nauczania języka polskiego jako ojczystego, (tak samo jak alfabet obrazkowy znany z nauczania początkowego języka polskiego). Jest to rzecz idealna do wykorzystania podczas syntezy i analizy liter i głosek, zwłaszcza w “metodzie ślizgania”. Dokładniej o tej metodzie napiszę przy okazji któregoś z kolejnych wpisów.

“Zabawy z literami i głoskami może prowadzić tylko ten nauczyciel, który bardzo dobrze zna budowę głoskową wyrazów i umie poprawnie wybrzmiewać głoski w izolacji”, stwierdza profesor Rocławski. Staranne wprowadzenie alfabetu, ogranicza do minimum ewentualne późniejsze powtórzenia poszczególnych głosek. Pamiętajmy, że we współczesnej polszczyźnie aż 22 głoski są oznaczane najmniej dwiema literami. Są wśród nich głoski oznaczane aż 4 literami, a głoska ń jest oznaczana aż 5 literami.

Niniejszy wpis jedynie sygnalizuje potrzebę dalszej dyskusji na temat miejsca alfabetu w całym procesie nauczania polszczyzny. Będę się starał powracać do abecadła w kolejnych wpisach.

Like what you read? Give leleⓚ a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.