Czego brakuje w dyskusjach o innowacyjności polskiej gospodarki
Szymon Szymczyk
1057

Ciekawy temat, ale mam wrażenie, że naciągnięty nieco do z góry założonej tezy. Bo jednak szukanie rozwiązania problemu niskiego zaufania społecznego w stosunkach Polaków do gejów i aborcji to przedsięwzięcie samo w sobie dość innowacyjne, ale raczej karkołomne. Czy naprawdę Pan, Panie Szymonie sądzi, że jeśli udałoby się przekonać ‘dalekiego krewnego’ do nieco bardziej liberalnej wizji świata, w której ramy wolności wyboru są szersze niż te, w której nauczony był wierzyć od urodzenia, sprawi, że stanie się bardziej otwarty lub godny zaufania?

Przy całej powadze tematu mam wrażenie, że artykuł, co publicystyce społecznej dość często się zdarza, próbuje złapać czytelnika chwytliwym tematem, zaszokować dramatyzmem zestawień, wywołać kiwanie głowy kilkoma trafnymi, choć ogólnymi spostrzeżeniami (typ korpo — serio to tylko w Polsce?), aby zręcznie przeskoczyć nad brakiem pomysłu szytego nieco bardziej na miarę, żeby sprawnie przejść do z góry założonej tezy — ‘kreatywność i kapitał społeczny jest wynikiem kulturowej otwartości’.

Być może… A może jest odwrotnie? Może to kulturowa otwartość może jedynie zakiełkować na podwórku?

Nie chcę wyręczać autora, ale spróbujmy może rzucić kilka pomysłów? Na początek te nieszczęsne Chiny — im się udało i udaje wychodzenie z wspomnianej pułapki. Czy można o lepszy przykład? Dzięki generalnemu sukcesowi tworzy się tam klasa średnia, a społeczeństwo ma poczucie wspólnoty. Nieważne jak drakońskie są zasady — społeczeństwo jest w stanie się przystosować. To czego nie jesteśmy w stanie zaakceptować to oderwanie zasad od realiów. Zrozumiałe i powszechnie przestrzegane zasady są podstawą zaufania — to chyba banał. Z tego przykładu prosta droga do roli państwa, które ma w swoim arsenale m.in.: walkę z korupcją, edukację, przejrzystość, czy umiejętne wypracowywanie kompromisów, itd.

Innym przykładem może być system korporacyjny. Firm nie zmienimy. Tak jak w Chinach silna klasa średnia, może podnieść poprzeczkę. I choć zgadzam się, że żadna ilość funduszy unijnych nie sprawi, że tego prawdziwego ‘kapitału’ nam przybędzie, to na ich przykładzie możemy nauczyć się zarządzania i kierowania funduszami, w taki sposób, aby know-how jednak trafiał do Polski.

Instytucji i ról mogących budować kapitał społeczny nie sposób wymienić. Jednak kluczem jesteśmy my — ludzie, obywatele, społeczeństwo. To my mamy do odrobienia pracę domową. Nie zamykajmy się w wygodnych kręgach zgodności poglądów (patrz Facebook) uczmy się rozmawiać merytorycznie. Nie liczmy na to, że nasza racja będzie na wierzchu, tylko dlatego, że pochodzi z ‘niedzielnego kazania’ albo przypłynęła do nas z ‘rozwiniętego zachodu’. Dyskutujmy, rozmawiajmy, próbujmy się nawzajem zrozumieć. Warto, nawet jeśli w końcu ‘zgodzimy się nie zgodzić’ na nieco bardziej polaryzujących frontach.

Like what you read? Give Krzysiek Dziołak a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.