Jak bizony zaczęły latać ?

Łukasz Kowalski

Coraz częściej zatrudniamy osoby, które są na początku swojej kariery i uznałem, że warto publicznie podzielić się historią powstania Flying Bisons –do momentu, w którym zaczęliśmy rywalizować o największe projekty na polskim rynku UX/UI.

Traktuję ten tekst jako formę luźnego opowiedzenia nadal bardzo krótkiej drogi, jaką przeszliśmy z moim wspólnikiem Kamilem. Możliwe, że zainspiruje Cię do własnych działań.

Wesołe początki

Z Kamilem poznaliśmy się przy jednym z szalonych projektów, które wpadły mi do głowy. W czwórkę z bratem, jego dziewczyną i moim przyjacielem, jeździliśmy po Polsce nagrywając na statywie filmiki najfajniejszych krajobrazów (zachód słońca w Łebie, góry, mazury itp.). Projekt miał zdobyć dotację unijną pod promocję regionów turystycznych w Polsce. Każda miejscówka miała tylko jeden przycisk „visit this place”. Do tego projektu potrzebowałem, jak to wtedy „profesjonalnie” nazywałem, grafika. Natknąłem się na Kamila, który w kilka chwil zrobił dla mnie projekt fantasticpoland.com. Nie chciał za to pieniędzy, dostał więc dobre whisky, które ponad 5 lat temu wypiliśmy razem.

Do biegu, gotowi, Startup!

Przy wspólnym whisky narodziła się kolejna wspólna, ponad półtoraroczna przygoda — z imprezową sową, czyli Owller’em. W 2013 roku zaczęliśmy tworzyć startup, który miał pokazywać kto idzie na jaką imprezę, z kim, dlaczego i po co.

Nasz główny bohater, czyli owller
Screen z homepage’a aplikacji mobilnej
Screen z wydarzenia w aplikacji mobilnej

Owller nauczył nas przede wszystkim tego, jak ważne jest natychmiastowe zderzanie założeń projektowych z potrzebami rynku oraz tego, jak szybko weryfikuje się trafność założonego modelu biznesowego. Ten nieudany z finansowego punktu widzenia projekt był zarazem najlepszą lekcją biznesową, jaką w życiu dostaliśmy. Wszystkie błędy, jakie mogliśmy popełnić w procesie produkcyjnym, zostały popełnione. Zaczynając od niezweryfikowania założeń projektowych z rynkiem przed produkcją, po poprawki na gotowym produkcie, które wynikały tylko i wyłącznie naszych, a nie użytkowników, przemyśleń. Jednak największym błędem, który swoją drogą nadal często obserwujemy u bardziej doświadczonych biznesowo osób niż my wówczas, było podjęcie się realizacji bardzo „technologicznego” projektu, bez odpowiednio doświadczonego technicznie wspólnika.

Lesson learned.

Co ciekawe i przewrotne pomysł, którym chcieliśmy zawojować polski rynek, z sukcesem realizuje dziś jeden z naszych klientów, czyli Going. Trzymamy kciuki! :)

Superakceleracja wiedzą biznesową

W trakcie budowania Owller a następnie SpareTime (skojarzenia z wyhajpowanym 2 lata później Spontime jak najbardziej prawidłowe), który miał zwrócić naszą imprezową sowę na tory szerokopojętych aktywności w gronie znajomych, uczestniczyliśmy w akceleratorach biznesowych. Podczas dziesiątek godzin szkoleń i spotkań z mentorami wpojono nam do głowy podejście lean i patrzenie na każdy projekt pod kątem biznesowym. Nauczyliśmy się dużo lepiej prezentować projekty publicznie i wizualnie. Patrząc z perspektywy czasu był to okres, który również zdefiniował nas jako designer’ów, jakimi obecnie jesteśmy. Tu poznaliśmy też masę ludzi o podobnych celach i ambicjach. Polecamy!

Ten typek po lewej to nie ja! :)

Isobar, czyli ekspresowe zdobywanie bezcennego doświadczenia.

Rozpoczynając przygodę z międzynarodową agencją, jaką jest Isobar, Kamil miał już spore formalne doświadczenie i trafił na stanowisko UX/UI Designer chwilę później ściągając tam i mnie. Podczas wspólnej ponad 2-letniej przygody w Isobar pracowaliśmy dla największych i najfajniejszych marek obecnych w polskim internecie. Kamil prowadził kluczowe projekty dla takich brandów jak McDonald’s (samodzielnie zaprojektował UX i UI nowej aplikacji McDonald’s), Play, Coca-Cola, Grupa Żywiec, a mi udało się przerobić dziesiątki projektów dla: Axa, Benzina, Canal+, dr Gerard, Finuu, Fisher Price, Gillete, HUAWEI, Johnson’s Baby, Lech, Loreal, Liberty, Mattel, NC+, Nivea, Opel, PKO SA, Samsung, Virgin Mobile, Tyskie, Unilever, Xbox, Zelmer, BIEDRONKA, MasterCard i CARAT. Policzyłem, że łącznie pracowaliśmy przy ponad 100 projektach i z całą pewnością mogę polecić struktury agencji jako krok, który każdy dobry designer powinien zaliczyć.

W trakcie kariery w korporacji udało nam się wypełnić lukę, która okazała się przeszkodą przy Owller — brak wiedzy technicznej. Nauczyłem się kodować aplikacje iOS. Był to moment, w którym zaczynaliśmy rozumieć, że we dwóch stanowimy wystarczającą wartość, aby zbudować własną firmę.

Moja pierwsza zakodowana aplikacja na iOS. Projekt UI by Kamil :)

Kombinacja porażek, sukcesów i doświadczenia.

Dziesięć lat doświadczenia Kamila, prawie 5 lat mojego, zdobytych w tym czasie umiejętności i mnóstwa ważnych kontaktów, spektakularnych porażek i sporych sukcesów w korporacji — tyle potrzebowaliśmy, by w pełni świadomie zdecydować się na odważny krok . Odeszliśmy z Isobar’u i założyliśmy Flying Bisons.

Nie jesteśmy agencją kreatywną (trochę o tym dlaczego istniejemy)

Zauważyliśmy lukę na rynku.

Klienci mają coraz większą świadomość i oczekują procesu produkcyjnego, w którym cele biznesowe i użytkownicy są najważniejsi. Agencje kreatywne włączają projektantów user experience do swoich zespołów, ale zupełnie nie wykorzystują ich potencjału w procesie produkcyjnym. Struktury agencyjne przepełnione są strategami, art directorami, accountami, którzy na koniec dnia przejmują stery w projektach.

Don’t get me wrong, te osoby są agencji potrzebne ale ten tekst mówi tylko i wyłącznie o procesie produkcji w internecie. A tu powinny królować użyteczność, intuicyjność oraz perfekcyjne wdrożenie.

Pracując w „starym” agencyjnym procesie, nadal do każdego projektu podchodziliśmy tak, jakby był to nasz własny startup. Zawsze zależało nam na jakości finalnego produktu i często oznaczało to stawianie się w roli „adwokata” projektu, a więc w opozycji do klienta. Klienci agencji płacą za to, żeby projekt został zrobiony dobrze, a to często oznacza efekt inny, niż ten którego spodziewał się zleceniodawca. Wspólnie zauważyliśmy, że nasze konsekwentne podejście pozwoliło nam „robić dobrą robotę”, a co za tym szło dostawać coraz większe zaufanie, swobodę projektową i coraz większe projekty. Oczywiście trafiały się również projekty, przy których tempo pracy agencji oraz liczba równoległych projektów nie pozwalały nam na „dowożenie” wszystkiego tak jakbyśmy chcieli.

To doświadczenie zaowocowało tym, że w Flying Bisons podchodzimy do procesu produkcyjnego w nasz autorski sposób a każda osoba, którą zatrudniamy jest dopasowana do procesu, a nie odwrotnie. Przez 5 lat naszej znajomości z Kamilem zauważyliśmy, że niemal zawsze kiedy współpracowaliśmy przy projekcie razem, to byliśmy w stanie wynieść go na wyższy poziom. To samo podejście stosujemy dziś w naszej firmie stawiając przede wszystkim na pracę zespołową.

Kim jesteśmy?

Flying Bisons, czyli jak sami o sobie mówimy — studio UX/UI, powstało w lutym zeszłego roku. Obecnie zespół liczy 15 osób, a w firmie pojawił się nowy partner Michał. Prowadzimy m.in. duże międzynarodowe projekty dla PwC Polska i PwC UK. Pracujemy przy internetowym procesie sprzedażowym Orange. Projektujemy dla jednego z największych Polskich banków oraz jednego z liderów branży transportowej — oba projekty niebawem pojawią się online i tym samym będziecie mieli okazję doświadczyć i poznać nasz pomysł na tworzenie użytecznych produktów.

Łukasz Kowalski

Written by

Co-founder & Senior UX Consultant at Flying Bisons

Welcome to a place where words matter. On Medium, smart voices and original ideas take center stage - with no ads in sight. Watch
Follow all the topics you care about, and we’ll deliver the best stories for you to your homepage and inbox. Explore
Get unlimited access to the best stories on Medium — and support writers while you’re at it. Just $5/month. Upgrade