Rzym dzień I (Nemi)

Wybrałem się na wakacje do Rzymu. Sześć dni to zdecydowanie zbyt mało by zobaczyć choćby małą część wartych uwagi miejsc, ale przynajmniej miałem wdzięczny temat do porobienia zdjęć.

Mieszkałem w Genzano di Roma, jednym z wielu miasteczek otaczających Rzym, na południowy wschód od stolicy Italii. Same te miasteczka są rajem chociażby dla motocyklisty lub rowerzysty (chociaż biorąc pod uwagę jak jeżdzą włosi, dość ryzykowny pomysł). W Rzymie byłem tylko dwa razy, ale o tym później.

Po przylocie zrobiliśmy krótki objazd po okolicy, a następnie wybraliśmy się na dość długi, parogodzinny spacer nad jezioro Nemi, po drodze zaliczając Kerfura ( ͡° ͜ʖ ͡°), spacer wzdłuż samego jeziora, muzeum, w którym kiedyś znajdowały się statki Caliguli, miasteczko Nemi no i nocny powrót do Genzano. Trasa mniej więcej taka:

Przybliżona trasa wycieczki

Po drodze uwieczniałem polskie akcenty Italii:

Lokalna Tatra

W kerfurze pare lokalnych produktów, których w Polszy nie ma…

…ale kiedyś się doczekamy

Pochodzenie i cel tych kluczy pozostaną tajemnicą

…Może do jakiejś włoskiej maszyny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

W związku z groźbą terroryzmu we Włoszech nastały ciężkie czasy. Między innymi nie można kupić od ręki pre-paidowej karty sim z internetem (stąd Jarosław K. czerpał inspiracje?), a więc skazani byliśmy na wifi i jego brak. Jak więc łapać pokemony? Tak:

Jeden z wielu lokalnych, bezpańskich pokemonów

A obok wdzięczny, fotogeniczny pojazd

Aż się prosi o HDR photo

Mineliśmy w Genzano fajny park. W okolicy jest bardzo dużo alejek i ulic zakrytych drzewami, co można bez problemu wytłumaczyć słońcem rodem z Pitch Black

Idąc dalej trafiliśmy na ulicę Diany. Drogowskazy (tak to się nazywa?) w Italii, a przynajmniej w okolicy Rzymu są super cool

Tego typu znaki są na każdym domku, w każdej dziurze

Via Diana prowadzi prosto i naokoło jeziora Nemi. Zaczyna się od bramy do Morii

Dalej wszędzie zielono

No i pojawiło sie Lago di Nemi

Z ręką na sercu, nie umiem fotografować krajobrazów, więc musiałem znaleźć badyle i kolege

Groźby lawin mijaliśmy co pół kilometra, na szczęście żyjemy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Śmieci wydają się być ogromnym problemem. Podobno działa to do dupy, łapę na wszystkim trzyma mafia, w Genzano nie ma większych koszy a śmieciarki jeżdżą rzadko. Ten widok jest dość częsty

( ͡° ʖ̯ ͡°)

Droga za to prześliczna i kiedyś tu wrócę — na szosie lub motocyklu. Lub na obu

To zdjęcie jakoś wyblakło, w sumie dość dużo jest takich bocznych dróżek, często do prywatnych domów

Oba znaki zdewastowane — jeden z monumentów na cześć chujowej jazdy Włochów (nie kupujcie aut z włoch po raz pierwszy…)

Chociaż do tego znaku z prawej to chyba strzelali

WILD MEOW APPEARS!!!

…and caught!

Te drzewa są kozackie. Znam się na florze jak na malowaniu paznokci, ale to chyba orzechy. 
EDIT: To jednak sosny

Jeżeli to orzechy to jak je zbierają?

Żaden domorosły fotograf nie może wstrzymać się od strzelenia tandetnego makro kwiatka

No i weszliśmy do muzeum. W I wieku A.D. Caligula, fajny gość, miał na jeziorze Nemi swoje dwa statki.

Wyłowił je Mussolini, który spuścił wodę z owego wulkanicznego jeziora, umieszczając je w owym muzeum.

Statki miały 70 i 73 metry długości, więc z rozmachem (2000 lat temu!), miały cały szereg technologicznych ficzerów i były pływającymi imprezowniami Caliguli, osom.

Potem Mussolini poszedł z Hitlerem, na muzeum spadł napalm i statków już nie ma xD. Powstał projekt Diana, mający na celu odbudowe za 10kk €, ale chyba upadł pare lat temu.

Muzeum z zewnątrz dupy nie urywa to nawet nie wrzucam, ale w sumie jest dość duże. Obecnie znajduje się tam pare partial replik statków, rzeźb, projektor z jakimś filmem i rzeźby penisów.

Nie wiem kto to
Tych też nie znam

Gwiazda wieczoru, nie wiem o co chodzi

Troche więcej rzeźb

Też nie wiem kto to, szczegołnie ta połowa z lewej

Mam za to samojebke z jakimś Socratesem ale wyszedłem wybitnie przećpanie

Rzeźby są fotogenicze, więc get used to them

A to pewnie te statki przed napalmem

Oczywiście kwiatek strzelony

Uwaga! Heineken to jedno z tańszych piw, które można kupić we Włoszech. jakieś niecałe 1€. I fun fact - o ile u nas doi się raczej najlepsze ekonomicznie 0.5l, a jak autem to 0.3, tak w Italii piwo dzieli się — klasycznie jak na zachodzie/południu na małe 0.33l i większe 0.66l. Nie wiem jaki to ma sens, ale przynajmniej łatwo policzyć, czy warto mniejsze czy większe. Półlitrowych butelek jest mało, a w restauracjach przeważnie leją 0.4l. Ponadto nie ma kaucji na butelki (bez sensu, ale to kraj wielu głupot). Ale w przeliczeniu na % wino wychodzi tu taniej…

Żeby nie było — to nie moja

Kawałek za muzeum reklama jakiegoś Janusza MMA.

No i przed nami droga do Nemi i widoczny Palazzo Ruspoli

No i łapał nas zachód słońca, więc napstrykałem drogę naokoło jeziora. Sporo miejscowych tu biegało i wracało do swoich chat w okolicy.

WILD DONKEY APPEARS!!

And caught

Chwile pobłądziliśmy, więc obskurne znaki były zbawienne

Po drodze mijaliśmy ruiny Świątyni Diany. Ale to jakies gówno na kiju, podeszliśmy tam, władowaliśmy się w jakąś farmę kóz i generalnie tam było więcej zwierząt niż cegieł.

No i winnic tam było pełno. Tylko ja nie lubie winogron poza winem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Po drodze życie uratowała jedna z pierdyliona fontann, które są w sumie atrybutem Rzymu. Ta pewnie starożytna nie jest, ale generalnie dość często można je spotkać, a woda, mimo że niegazowana, to dość smaczna (a gazowane podobno też są, z wód wulkanicznych). A co do wulkanów — zarówno Neni jak i nieco większe jezioro Albano obok to jeziora wulkaniczne, podobnie jak wszystkie otaczające Rzym góry. Wygląda to całkiem spoko, patrzcie na satelitę tutaj. A najwyższy szczyt w okolicy, Monte Cavo to tajemnicza baza Nato z Archiwum X ( ͡° ͜ʖ ͡°), ale nic nie mówie bo bagiety.

Jezioro z drugiej strony

Oczywiście miasteczka są pełne małych, południowych uliczek

Finalnie wylądowaliśmy, głodni i zmęczeni na naszej pierwszej włoskiej pizzy. Koszt w nieturystycznej, małej knajpie to 5–8 euro, co w sumie jest niezłą ceną nawet w przeliczeniu na polskie cbl. Pizza oczywiście deklasuje nasze tłuste i niezjadliwe placki, jest relatywnie mało tucząca, minimalistyczna i po prostu bardzo dobra. Piwo w lokalu 3–4.5€, oczywiście w turystycznych miejscach nieco drożej, a w pubach — o dziwo — najdrożej.

Pizza z papryką i 4 sery

Po kolacji pogoda sprzyjała wilkołakom:

ANOTHER WILD MEOW APPEARS!!

And caught!

AND YET ANOTHER WILD MEOW APPEARS!!1

And also caught

Później wróciliśmy i poszliśmy spać.

To był pierwszy dzień i miał najmniej zdjęć :) Generalnie strzelałem jak pojebany więc troche czasu mi zajmuje przerobienie tego wszystkiego.

Hajls Caligula i biore się za dzień 2

PS: