“Niedziela z antysemitą”, czyli Międlar poleca poczytać Hitlera

Niedziela z “antysemitą” — Jacek Międlar TV (4)

O księdzu neonaziście zrobiło się głośno zaraz po ostatnim Marszu Niepodległości. Nawoływał wówczas do sprzeciwu tak wobec uchodźców z Bliskiego Wschodu, z których podobno 95 proc. to byli muzułmanie, a 83 proc. to młodzi silni mężczyźni w wieku poborowym [1], jak i samego islamu. Jak to wśród narodowców, nie obeszło się bez uniwersalnego epitetu — lewactwa. Lewacy i islamiści chcą zniszczyć europejską cywilizację chrześcijańską, by ci drudzy mogli gwałcić kobiety. Warto przypomnieć sprzeciw skrajnej prawicy wobec tzw. konwencji antyprzemocowej, która kulturę i religię uznawała za możliwe przyczyniania się przemocy domowej. To właśnie wzmianki o gender i religii uniemożliwiały racjonalne przetworzenie informacji prawicy i Kościołowi. Ale kto by się przejmował myśleniem albo konsekwencją? Pewnie można to tłumaczyć paranoją: religia i tradycja to świętości, dopóki są katolickie, a jeśli wspomina się o nich w dokumentach międzynarodowych, to w ramach lewackiego spisku mającego na celu zniszczenie chrześcijaństwa; paranoja ta jednak znalazła sporo miejsca w mainstreamowych mediach.

Po tym jak Kuria zareagowała na — tym razem kościelne — kazanie Międlara, ten postanowił uaktywnić się w Internecie, czego owocem są niedzielne kazania, które możemy oglądać na Facebooku i YouTube. Na ostatnim z nich Międlar postanowił wytłumaczyć, jak walczyć z ŻYDOMASOŃSKIM imperializmem [2]. Czym to właściwie jest? O tym dowiemy się na kolejnych kazaniach.

A kto mniej cierpliwy, może szybko sprawdzić sobie źródła teorii spiskowej [3], która tak porywa księdza Jacka.

Tytułem wstępu Międlar przyjmuje na siebie brzemię antysemickiego oszołoma i faszysty, tak jakby ‘pozwala’ odbiorcy na tego rodzaju — jak samo to określił — klasyfikację, odbiera jej tym samym moc wykluczenia z publicznej debaty. Jasne, możesz myśleć, że jestem antysemitą, z drugiej strony znajdą się tacy, dla których to, co mówię wydaje się oczywistością. A prawda pewnie leży gdzieś po środku, jak między fotelami w programach Tomasza Lisa.

Na szczęście, Międlar nie nawołuje do walki zbrojnej, lecz do rozpalania światła głoszeniem słowa bożego, co w praktyce oznacza szczucie na mniejszości, z fizycznym odzewem rasistów odwalających brudną, mało bożą robotę.

Tych, którzy nie wierzą w żydowsko-masoński imperializm, Międlar odsyła do lektury prawdopodobnie fałszywego wywiadu, jakiego miał udzielić Harold Wallace Rosenthal w 1976 roku, zaraz przed śmiercią. Dowiadujemy się z niego, że Żydzi rządzą światem, są najpotężniejszą grupą na planecie, mają we władaniu największe media i tak dalej [4].

W zbiór znanych wszystkim stereotypów antyżydowskich wkrada się parafraza cytatu z “Mein Kampf” Hitlera [5], która odbiera i tak już niewiarygodnej treści ostatki wiarygodności:

My Żydzi nigdy nie posiadaliśmy żadnej instytucji religijnej, która by rozwinęła się z naszej własnej świadomości, ponieważ nam brak idealizmu.
Tak więc wiara w życie poza tą ziemską egzystencją jest nam obca. Istotnie, Talmud nie przedstawia zasad, przy pomocy których osoba mogłaby się przygotować na życie przyszłe, a jedynie dostarcza reguł do dostatniego życia tu na tym świecie. To jest zestaw instrukcji, aby utrzymać rasę żydowską i regulujące stosunki między nami a gojami.

A teraz Hitler:

Żyd zawsze był człowiekiem z pewnymi rasowymi cechami, nigdy religii; tylko w celu posuwania się do przodu, wcześnie dążył do środków, które mogłyby odwrócić nieprzyjemną uwagę od jego osoby. A co mogłoby być bardziej korzystne i jednocześnie bardziej niewinne niż ‘zdefraudowany’ koncept religijnej wspólnoty? I tu także wszystko jest pożyczone, a raczej ukradzione. Z powodu swojej własnej, wyjątkowej natury, Żyd nie może posiadać religijnej instytucji, choćby dlatego że brakuje mu idealizmu w jakiejkolwiek formie, dlatego też wiara w życie pozagrobowe jest mu zupełnie obca. (…) W rzeczywistości, Talmud nie jest książką przygotowującą człowieka do życia pozagrobowego, lecz tylko do praktycznego i zyskownego życia na tym świecie.

Albo więc Rosenthal był rozmiłowanym w słowach Hitlera Żydem, albo jego nazwisko zostało wykorzystane w jednej z wielu antyżydowskich fałszywek. Ocenę pozostawiam czytelnikowi. Nadmienię tylko, że cytat zwykle przypisywany (niesłusznie) Goebblesowi, Międlar przypisał Stalinowi. Symptomatyczne?